Wtorek Wielkiego Tygodnia – dzień 31 marca 2026 r.
Przygotowanie pierwsze.
Dziś rozważać będziemy, co Jezus Chrystus cierpiał w czasie męki swojej od swoich nieprzyjaciół i zobaczymy: 1) jakie ponosił boleści; 2) jakie cierpiał zniewagi. Następnie postanowimy sobie: 1) korzystać z każdej sposobności umartwienia się i upokorzenia; 2) wyrzec się wszelkiej pychy i miłości własnej i wszelkiego dogadzania zmysłowości. Naszą wiązanką duchową będą słowa Apostoła: „Skoro więc Chrystus cierpiał w ciele i wy tą samą myślą się uzbrójcie”[1].
Przygotowanie drugie.
Oddajmy cześć Jezusowi Chrystusowi, który nas uczy przykładem swoim, abyśmy wyrwali z serca dwie namiętności, przez które ludzie się gubią, to jest zmysłowość i pychę. Przeciw zmysłowości i zamiłowaniu uciech stawia cierpienia najsroższe, a przeciw pysze upokorzenie i wzgardę. Prośmy naszego Boskiego Zbawcę, aby nam przebaczył nasze złości, za które w tak bolesny sposób zadośćuczynił i złóżmy Mu dzięki, że dla uleczenia nas chciał ponieść takie cierpienia i zniewagi.
PUNKT PIERWSZY.
Co cierpiał Jezus Chrystus od swoich nieprzyjaciół.
Ci ludzie okrutni nie zostawili w ciele Jego ani jednej części, nie dotkniętej cierpieniem. W nocy, poprzedzającej Jego śmierć, poranili policzkowaniem Boskie Jego Oblicze; w sam dzień Jego śmierci biczowali Go tak srodze, że ciało Zbawiciela poszarpane zostało w kawałki; krew płynęła, całe ciało Jego było jedną raną, kości odkryte i głowa cierniem ukoronowana. Po tych cierpieniach, które Mu zadali, każą Mu nieść krzyż na Kalwarię, wbijają gwoździe w Jego ręce i nogi, poją Go żółcią i octem. Zastanówmy się nad tym strasznym cierpieniem, przejmijmy się tym, co Bóg nam chce przez to okazać, to jest nienawiścią dla naszego ciała. Któżby widząc, co Jezus cierpi, mógł myśleć o dogadzaniu swemu ciału, o dostarczaniu mu przyjemności i uciech? Kto nie podejmie chętnie umartwień i cierpień? A wszakże pod tym tylko warunkiem możemy się uważać za chrześcijan. Ileż to daje nam powodów do zastanowienia się nad sobą! jak powinniśmy się starać o poprawę naszych uczuć i naszego postępowania! My tak sobie podobamy w uciechach, a tak się boimy niedostatku i cierpień! Jakże śmiemy uważać się za chrześcijan?
PUNKT DRUGI.
Zniewagi, jakich doznaje Jezus od swoich nieprzyjaciół.
W ogrodzie Oliwnym wiążą Jezusa i prowadzą jak złoczyńcę do Kajfasza, wśród najobelżywszych krzyków. W nocy, która nastąpiła po tym pojmaniu, Jezus wydany został na pastwę swoich nieprzyjaciół, którzy Go ranili biciem w twarz pięściami, pluli na Niego, a zawiązawszy Mu oczy, bili Go silnie, mówiąc: Zgadnij, kto Cię bije. Następnego dnia oprowadzają Go po ulicach Jerozolimy, włożywszy na Niego suknię białą, jak na wariata; szydzą z Niego i znieważają Go. Odprowadzają Go potem do Piłata, gdzie zostaje postawiony na równi z Barabaszem; lud, który Go niedawno przyjmował z tryumfem, oświadcza, że Barabasz, złodziej i zabójca, mniej jest winnym od Jezusa i domaga się z zapalczywością wyroku śmierci na Tego, który mu tyle dobrego świadczył. Potem kładą Panu Jezusowi na głowę koronę cierniową, na ramiona zarzucają szmat szkarłatny, jakoby płaszcz królewski, w rękę dają Mu trzcinę, mającą oznaczać berło, a lud cały szydzi z Niego, jak z teatralnego króla. Dawniej uważano, że jest pełen mądrości, teraz uchodzi za wariata; przedtem widziano w Nim potęgę, teraz widzą słabość; wpierw uważano Go za niewinnego i świętego, teraz w opinii publicznej uchodzi za zbrodniarza, za bluźniercę, godniejszego śmierci niż złodzieje i zabójcy. Krzyżują Go między dwoma łotrami, jako najgorszego z nich, a cały lud, cisnący się u stóp Jego krzyża, okrywa Go do ostatniej chwili zniewagami i wzgardą. W taki to sposób Jezus Chrystus uczy nas pokory, uległości, zależności, potępia naszą pychę, która najmniejszej wzgardy znieść nie może, niecierpliwi się na najmniejszą przeciwność, szemrze jak się wszystko nie dzieje według jej woli; Jezus potępia tym sposobem naszą miłość własną, która oburza się, kiedy innych nad nią przenoszą, roszcząc sobie prawo do pierwszeństwa; Jezus uczy nas, jak mamy się starać jedynie o to, aby się Bogu podobać, nie zważając na opinię świata i na próżne mowy tych, którzy szydzą z pobożności. Jaki owoc osiągnęliśmy dotąd z nauk Jego Boskich? Jaki uczyniliśmy postęp w pokorze, w znoszeniu lekceważeń, słów ubliżających i tego wszystkiego, co obraża naszą miłość własną? O Jezu pokorny, zmiłuj się nad nami, nawróć nas.
Postanowienia i wiązanka duchowa jak wyżej.
[1] – I. św. Piotr, IV, 1.

