Wtorek V-ego tygodnia Wielkiego Postu – dzień 24 marca 2026 r.

Wtorek V-ego tygodnia Wielkiego Postu – dzień 24 marca 2026 r.

Przygotowanie pierwsze.

Dziś rozważać będziemy, jak mamy kochać Krzyż: 1) dlatego, że on jest naszym zbawieniem; 2) że jest naszą pociechą w strapieniach tego życia. Następnie zrobimy postanowienie: 1) przebywać ciągle myślą, w czasie tych świętych dni, u stóp Krzyża i często go całować; 2) uciekać się do Krzyża we wszystkich naszych strapieniach. Naszą wiązanką duchową będą słowa świętego Pawła: „Z Chrystusem jestem przybity do krzyża”[1].

Przygotowanie drugie.

Padnijmy na twarz przed Jezusem ukrzyżowanym; ucałujmy z miłością Jego święte nogi. Tu znajduje dusza chrześcijańska zbawienie wieczne i pociechę w życiu doczesnym, to jest, szczęście w niebie i szczęście na ziemi. Oddajmy Jezusowi ukrzyżowanemu cześć, miłość i dziękczynienie.

PUNKT PIERWSZY.

Powinniśmy kochać Krzyż, bo on jest naszym zbawieniem.

Są dwojakiego rodzaju krzyże: jest Krzyż Jezusa Chrystusa, na którym On umarł i nasze osobiste krzyże, to jest strapienia codzienne. Otóż te krzyże powinniśmy kochać, bo one są przyczyną i narzędziem naszego odkupienia.

  1. Powinniśmy kochać Krzyż Jezusa Chrystusa: bo gdyby nie ten Krzyż, bylibyśmy na wieki zgubieni, jako dzieci gniewu i niewolnicy szatana, od przyjścia na świat; przez Krzyż swój Jezus zwyciężył moce piekielne, wyrwał im z rąk, jak mówi święty Paweł, wyrok, skazujący nas na śmierć, zmazał go Krwią swoją i przybił go do krzyża, aby żadna ręka zdjąć go nie mogła. Przywiązał do swego krzyża nieprzyjaciół swoich, jako do swego wozu tryumfalnego; złupił ich i wziął w niewole: tak dalece, że teraz, kto chce, może się zbawić. Z Krzyża spływają w Kościele świętym, przez Sakramenty święte, przez ofiarę Mszy świętej, przez święte myśli i natchnienia, wszystkie łaski, których Krzyż jest źródłem i oceanem niewyczerpanym; on wszystkim wyjednywa przebaczenie za przeszłe grzechy, męstwo do znoszenia obecnych utrapień i ufność na przyszłość. Czyż to nie jest dostateczne, aby nas pobudzić do miłości Krzyża Chrystusowego?
  2. Powinniśmy kochać nasze krzyże osobiste, bo Krzyż Jezusa nadał im tę wartość, że one są najskuteczniejszym źródłem dojścia do doskonałości i zadatkiem obietnic życia wiecznego. Cierpliwość, z jaką znosimy krzyż, powiada święty Jakub, jest gruntowną doskonałością, w ogniu wypróbowaną. Cierpliwość, według świętego Pawła, jest koroną wiary. Ona jest zadatkiem nadziei. Za chwilę małych cierpień otrzymujemy nadmiar chwały. Po doświadczeniach i próbach – koronę życia. Cierpliwość jest jednym z błogosławieństw, wygłoszonych przez Jezusa Chrystusa: „Błogosławieni, którzy cierpią”[2]. Ona jest szczególną łaską, którą Bóg daje swoim najlepszym przyjaciołom; ona ich umieszcza na królewskiej drodze do nieba. Dosyć jest mieć trochę wiary w słowa Zbawiciela, aby cenić sobie więcej krzyż niż wszystkie bogactwa, zniewagę, zniesioną po chrześcijańsku – więcej niż wszystkie zaszczyty, największe upokorzenia – więcej niż korony, wzgardę – więcej niż oklaski, zawstydzenie – więcej niż wszystkie pochwały. Dlatego Ewangelia mówi nam: „Przyjmujcie krzyże nie tylko z cierpliwością, ale z weselem”. A święty Jakub dodaje: „Przyjmujcie je z wszelką radością, to jest z taką radością jak ubogi przyjmuje bogactwa, jak człowiek prostego stanu przyjmuje koronę, z taką radością jak rolnik zbiera obfite żniwo, jak kupiec kiedy odnosi wielki zysk, jak dowódca wojska, kiedy zwycięży nieprzyjaciół”. Tak myśleli wszyscy Święci: tak myślał święty Paweł, kiedy mówił: „Obfituję w radość we wszelkim utrapieniu naszym”[3]; i święty Andrzej, który na widok krzyża wołał z miłością: „O błogosławiony krzyżu! krzyżu pożądany, witam cię”. Czy takie są nasze uczucia?

PUNKT DRUGI.

Powinniśmy kochać Krzyż, bo on jest naszą pociechą w życiu.

Jeden z uczonych pogan odgadł tę prawdę, że kto „przyjmuje chętnie strapienia, ten je sobie osładza”[4]. Przed nim Duch Święty wyrzekł: „Nie zasmuci sprawiedliwego, cokolwiek nań przypadnie”[5]. Cóż dopiero mówić o cierpieniach pod prawem ewangelicznym, kiedy Jezus Chrystus ukrzyżowany, ukazując się oczom duszy strapionej, mówi do niej: Biedna duszo, pociesz się; ja współboleję nad twoim cierpieniem; wiem, jak cierpienie przykrym jest dla natury. I ja przechodziłem przez te próby; a jeżeli potrzebujesz przyjaciela, który by cię w tych próbach pocieszył, ja posiadam w najwyższym stopniu możność niesienia pociechy. Zdarzyło się raz, że jeden wielki monarcha i jego minister zostali wzięci na wojnie w niewolę i z rozkazu okrutnego zwycięzcy, rozciągnięci na żarzących się węglach. Minister wydawał głośne krzyki; „A czyż ja jestem na łożu różanym, rzekł król?” Tak samo i ja mogę mówić do ciebie, duszo strapiona! Patrz na głowę moją cierniem ukoronowaną, na ciało moje poszarpane, na całą moją osobę, okrytą zniewagami: wszystko to wycierpiałem z miłości ku tobie; czy nie możesz cierpieć nieskończenie mniej, z miłości ku mnie? Ja wychyliłem kielich do dna, a ty, nie możesz skosztować z niego przynajmniej kilku kropel? Bądź odważna i cierpliwa! będziesz królowała kiedyś ze mną; osiągniesz tron tą samą co i ja drogą. Złącz się ze mną, Bogiem twoim i cierp z miłości dla mnie. Dziękuję Ci, Panie, za ten balsam drogocenny, który wlewasz w moje rany. Ty jesteś prawdziwym pocieszycielem duszy strapionej. O Krzyżu święty, obejmuję cię oburącz, przyciskam cię do serca mego i do ust moich i czuję się pocieszonym.

Postanowienia i wiązanka duchowa jak wyżej.


[1] –  List do Galatów, II. 19.

[2] –  Ew. św. Mateusza. V. 10.

[3] –  II. do Korynt. VII. 4.

[4] –  Horacjusz.

[5] –  Przypow. XII. 21.