Wtorek Trzynastego Tygodnia Zwykłego – dzień 30 czerwca 2026 r.

Wtorek Trzynastego Tygodnia Zwykłego – dzień 30 czerwca 2026 r.

Przygotowanie pierwsze.

Dziś rozmyślać będziemy o nawiedzaniu Przenajświętszego Sakramentu i poznamy: 1) że nawiedzanie Pana Jezusa w Przenajświętszym Sakramencie jest naszym obowiązkiem; 2) że powinniśmy to czynić ze względu a naszą własną korzyść. Następnie postanowimy sobie: 1) odwiedzać codziennie Przenajświętszy Sakrament; 2) ile razy przechodzimy koło kościoła, wejść do niego na chwilkę, jeżeli będziemy mogli to uczynić. Naszą wiązanką duchową będą te słowa Zbawiciela: „A oto ja jestem z wami po wszystkie dni aż do skończenia świata”[1].

Przygotowanie drugie.

Oddajmy cześć Jezusowi Chrystusowi, przebywającemu na ołtarzach naszych, jak król w pałacu swoim; zawsze jest tu przystępny dla swoich poddanych, gotów im dać posłuchanie i obsypać ich dobrodziejstwami z królewską hojnością. O! jakże zasługuje Jezus na nasze hołdy i miłość! „Siedzącemu na stolicy i Barankowi, błogosławieństwo i cześć i chwała i potęga na wieki wieków”[2].

PUNKT PIERWSZY.

Obowiązkiem naszym jest nawiedzać często Przenajświętszy Sakrament.

Gdyby Jezus Chrystus przebywał widomie w jednym tylko miejscu na świecie, jak dawniej w Judei, gdzieby rozmawiał poufale z tymi, którzy Go odwiedzają, uważalibyśmy to pewno za obowiązek i za szczęście przybyć do Niego, jeżeli zbytnia odległość nie byłaby temu na przeszkodzie. Cóżby było, gdyby uprzedzając nas, osiadł między nami w pobliżu i rzekł: Przyjdźcie do mnie, mam wielką przyjemność w rozmowie z wami i w udzielaniu wam moich skarbów! Jakżebyśmy śpieszyli Go odwiedzić i uważalibyśmy za godnego nagany każdego kto by tak samo nie uczynił! O jakże mało mamy wiary! Czyż nie mamy w Przenajświętszym Sakramencie tego samego Jezusa Chrystusa, któremu Mędrcy cześć oddali, który przeszedł czyniąc dobrze „i uzdrawiając wszystko”[3]; tego, o którym Ojciec niebieski powiedział: „Że wszyscy aniołowie mu się kłaniają”[4]. Ten prawdziwy Salomon nie poprzestał na tym, że posiada w Jerozolimie, to jest w niebie, najwspanialszy tron w świecie; chciał mieć wpośród nas tron ubogi, aby być z nami i przyjmować nas w każdej chwili. Stąd woła do nas: „Przyjdźcie do mnie wszyscy”[5]; „jestem z wami po wszystkie dni aż do skończenia świata”[6]; „a kochanie moje być z synami człowieczymi”[7]. Przyjdźcie do mnie; moje serce i ręce moje pełne są łask, którymi chcę was ubogacić. Ale jak niepojęta jest zatwardziałość serca ludzkiego, że tak czułe wołanie nas nie porusza! Królowa Saba przybyła z dalekiego Wschodu, odwiedzić Salomona, a my więcej posiadamy w przybytkach naszych niż Salomona. Ludzie światowi wielce sobie cenią, kiedy mogą być dopuszczeni do rozmowy z ludźmi zajmującymi najwyższe stanowiska, a my, którym Jezus, nasz Boski król, ofiaruje tak często posłuchanie, tak długie, jak sami chcemy, tak mało znajdujemy przyjemności w rozmowie z Nim, tak rzadko Go nawiedzamy! Przyjaciel lubi przebywać w towarzystwie przyjaciela, a my tak oziębli jesteśmy w stosunku do najlepszego Ojca i Zbawcy naszego! Zdaje się, że towarzystwo Jego nie ma dla nas większego znaczenia. Lękajmy się, żebyśmy za niedbalstwo w nawiedzaniu Go na tronie miłosierdzia, nie byli kiedyś stawieni przed tron Jego sprawiedliwości, dla otrzymania wyroku potępienia, żeby nie rzekł do nas: Opuszczony byłem w przybytkach moich, a nie odwiedziliście mnie.

PUNKT DRUGI.

Powinniśmy często nawiedzać Przenajświętszy Sakrament, ze względu na nasz własny pożytek.

Kościoły są tronem, skąd Jezus Chrystus udziela łaski tym, którzy Go nawiedzają. Idźmy przedstawić Mu nasze potrzeby z prostotą i ufnością, a doznamy ulgi. Jedno Nawiedzenie Przenajświętszego Sakramentu przywraca częstokroć pokój duszy skołatanej; przyszła smutna, zniechęcona, a odchodzi pełna pociechy i radości; przyszła oziębła, słaba, rozproszona, a odchodzi ożywiona, podniesiona na duchu, skupiona. Trudno wyrazić, ile łask odbiera dusza w tych świętych nawiedzeniach. Tu spełnia Pan Jezus w sposób najdoskonalszy obietnicę swoją: „Proście, a otrzymacie”[8]. Tu otrzymujemy światło, łaskę, która porusza wolę i uświęca; tak dalece, że można być prawie pewnym zbawienia duszy wiernej w codziennym nawiedzaniu Przenajświętszego Sakramentu. Tu otrzymujemy łaski nie tylko dla siebie, ale i dla najbliższych nam, dla Kościoła, dla świata całego; bo skarby Jezusa w Przenajświętszym Sakramencie są niewyczerpane. Jakże się to dzieje, że mając tak blisko źródło wszelkich łask, tak mało z niego czerpiemy, tak nie dbamy o łaski, które Pan Jezus chce nam dać? Zbadajmy nasze sumienie. Czy mamy czas oznaczony na Nawiedzenie Przenajświętszego Sakramentu? Czy wiernie je odprawiamy? Czy nie uważamy chwil spędzonych u stóp ołtarza za czas mniej dobrze użyty? Czy nie wolimy nawiedzać przyjaciół, albo ludzi światowych, gdzie możemy niekiedy ponieść szkodę na duszy? Wreszcie, czy szukamy u stóp ołtarza pociechy i mocy w pokusach, zniechęceniach i strapieniach?

Postanowienia i wiązanka duchowa jak wyżej.


[1] –  Ewangelia św. Mateusza, XVIII, 20.

[2] –  Objawienie św. Jana, V, 13.

[3] –  Dzieje Apostolskie, X, 38.

[4] –  Do Żydów, I, 6.

[5] –  Ewang. św. Mateusza XI, 28.

[6] –  Ewang. św. Mateusza XXVIII, 20.

[7] –  Przyp. VIII, 31.

[8] –  Ewang. św. Jana, XVI, 24.