Wtorek trzeciego tygodnia zwykłego – dzień 27 stycznia 2026 r.
Przygotowanie pierwsze.
Dziś rozważać będziemy tajemnicę ucieczki Jezusa do Egiptu i nauczymy się stąd: 1) widzieć i uwielbiać Boga nawet w najprzykrzejszych próbach, nigdy nie tracąc ufności; 2) niczego nie pragnąć na tej ziemi, tylko spełnienia najświętszej i najmiłosierniejszej woli Bożej. Potem zrobimy postanowienie: 1) uważać wolę Bożą jako prawidło naszego postępowania i cel naszych prac; 2) oprócz tego niczego nie pragnąć i poprzestawać na tym, co mamy. Naszą wiązanką duchową będą te słowa modlitwy Pańskiej: „Ojcze … bądź wola Twoja!“
Przygotowanie drugie.
Oddajmy hołdy czci i miłości Dzieciątku Jezus, które uciekając do Egiptu, chroni się przez długi pobyt w tym kraju przed prześladowaniem Heroda. O głęboka tajemnico! Jezus miał tysiąc innych sposobów uniknięcia złości tyrana; obiera jednak ucieczkę i oddala się, nie z przymusu, ale rozmyślnie, bo ta ucieczka ma być dla nas nauką. Złóżmy Mu dzięki i hołdy wraz z Aniołami, którzy Mu towarzyszyli.
PUNKT PIERWSZY.
Ucieczka Jezusa do Egiptu uczy nas, jak mamy widzieć i uwielbiać wolę Bożą, nawet w najprzykrzejszych próbach, nie tracąc nigdy ufności.
Święta Rodzina żyła spokojnie w ubogim domku swoim, kiedy niespodzianie ukazał się Józefowi we śnie Anioł i rzekł do niego: „Wstań a weźmij dziecię i matkę jego a uciekaj do Egiptu”[1]. Nie mówi do niego: Przygotuj się do ucieczki na jutro, ale mówi: Uciekaj natychmiast wśród ciemności nocy. Nie mówi: Idź, ale uciekaj; jest to środek ocalenia, przynoszący wstyd w oczach świata, a nawet niebezpieczny, bo obawiać się można odkrycia i zatrzymania. Jednakże Anioł mówi: uciekaj; a gdzie uciekać? Do Egiptu. Ale co się z nami stanie w tej obcej ziemi, bez pomocy, bez opieki? Józef nie zastanawia się nad tym; zdaje się na Opatrzność Bożą, nie trapiąc się, nie niepokojąc trudnościami podróży, nie troszcząc się o środki potrzebne do utrzymania życia w tym obcym kraju, wybiera się natychmiast w podróż. Bóg tego chce, to mu wystarcza. Jak Bóg zechce, opatrzy go we wszystko; dlaczego ma się niepokoić? Józef oddala się z zupełnym spokojem, zdaje się całkowicie na Opatrzność Boską, przebywa sto mil i dostaje się do miasta Heliopolis, które miało być schronieniem dla świętej Rodziny. Nie zraża go samotność pustyni, nie przygnębiają go trudności wszelkiego rodzaju; Jezus jest z nim, On jest Jego skarbem, opatrznością, pociechą, jest dla niego wszystkim. Przybywszy do Heliopolis, obiera sobie tam mieszkanie i pracą rąk swoich zaopatruje potrzeby swej rodziny. Cała ta święta Rodzina jest zadowolona, bo się znajduje tam, gdzie Bóg chce, aby była. Czegóż im więcej potrzeba? Ileż nauk mieści się dla nas w tej tajemnicy! Z niej uczymy się: 1) jak mamy oderwać się od (naszego kraju, rodziny, przyjaciół, jak mamy opuścić chętnie i bez ociągania się wszystko, co nam jest najdroższe, jeżeli Bóg tego zażąda; 2) uczymy się znajdować Boga wszędzie gdzie nas pośle, a zatem wszędzie gdzie się znajdziemy być z tego zadowolonymi; 3) stosować się do okoliczności, cierpiąc nawet gwałt i niesprawiedliwość, kiedy siła ma przewagę nad prawem; 4) ustępować bliźniemu przez roztropność, pokorę i wyrozumiałość, być gotowym raczej wszystko utracić, niż miłość, łagodność i pokój; 5) zaufać Bogu wśród największych przeciwności, polegać we wszystkim na Opatrzności Jego, która lepiej od nas wie, czego nam potrzeba, umie ze zła wyprowadzić dobro, wie wszystko i wszystko może i która nas kocha. Zachowajmy w sercu te drogocenne nauki.
PUNKT DRUGI.
Ucieczka do Egiptu uczy nas, abyśmy tu na ziemi niczego nie pragnęli, tylko spełnienia najświętszej i najmiłosierniejszej woli Bożej.
Święta Rodzina ucieka w nocy, nie czekając, aż nastanie dzień. Udaje się w podróż bez żadnego zaopatrzenia; nie żąda, aby Jej zostawiono czas na przygotowanie się do podróży. Udaje się do Egiptu, kraju zupełnie sobie obcego i nie narzeka, że nie nakazano Jej uciekać raczej do ziemi Trzech Królów, gdzieby ją serdeczne i gościnne spotkało przyjęcie. Przebywa straszne pustynie; nie pragnie lepszej drogi, ani wygodnych gospód. Przybywszy na miejsce swego przeznaczenia, pozostaje tam, dopóki rozkaz Boży Jej nie odwoła. Znosi przykre, ciężkie i długie wygnanie, jednakże zostaje na nim przez lat osiem, przyjmując wszystko z zupełną uległością; wie, że Bóg sam ma tylko prawo powołać Ją gdzie indziej. Nie skarży się święta Rodzina, że w Egipcie żyć musi w zapomnieniu i wzgardzie, podczas kiedy inni, mniej na to zasługujący, używają sławy i czci. Ona sobie mówi: Jestem tam, gdzie Bóg chce, abym była; gdzież mogłabym być lepiej? Jakaż to nauka dla tych ludzi, którym się zawsze zdaje, że im lepiej będzie tam, gdzie ich nie ma, którzy są zawsze niezadowoleni ze swego położenia, ciągle marzą o innym, jak gdyby róża mogła być bez cierni, a położenie jakie bez przykrości! Daleko mądrzejsi są ci, którzy zadawalają się tym, co im Bóg daje i gdzie ich umieści, którzy żyją w zależności od Opatrzności Jego, dopóki nie dostaną się w objęcia Jego miłosierdzia! Po ośmiu latach wygnania, Anioł mówi Józefowi: „Wstań… a idź do ziemi Izraelskiej”[2] ale gdzie mam tam osiąść? Anioł zostawia mu to do woli i święty Patriarcha nie wybrał wielkiego miasta, ale małą mieścinę Nazaret, gdzie święta Rodzina miała prowadzić życie pokorne, spokojne, zgodne z Jej usposobieniem. I my tak czynić powinniśmy, nie znając wyraźnie woli Opatrzności; powinniśmy, o ile możemy, przeniknąć ją, pytając samych siebie: Gdzie będę mógł lepiej zapewnić moje zbawienie? Gdzie będę miał mniej okazji do złego? Jakie postanowienie może mnie pocieszyć przy śmierci? Czy w postępowaniu trzymamy się tych prawideł?
Postanowienia i wiązanka duchowa jak wyżej.
[1] – Ewang. Św. Mateusza II, 13.
[2] – Ewang. Św. Łukasza II, 20.

