Wtorek III-ego tygodnia Wielkiego Postu – dzień 10 marca 2026 r.
Przygotowanie pierwsze.
W dzisiejszym rozmyślaniu zastanowimy się nad dwiema innymi cechami skruchy i zobaczymy, że skrucha powinna być: 1) nade wszystko; 2) nadnaturalna. Następnie postanowimy sobie: 1) rozbudzać w sobie wiarę w te dwie prawdy i starać się utrzymać stale w tym usposobieniu; 2) czynić wyraźnie akty takiej skruchy co wieczór, przy rachunku sumienia i ile razy przystępujemy do spowiedzi. Naszą wiązanką duchową będą te słowa Psalmisty: „Nienawidziłem nieprawości i brzydziłem się nią”[1].
Oddajmy cześć Jezusowi, ściśnionemu boleścią w Ogrodzie Oliwnym; On widzi straszne nieszczęścia, jakie grzech sprowadza: piekło otwarte, niebo zamknięte, Bóg wzgardzony, a szatan wyniesiony na tron; ten widok taki smutek sprawia Jezusowi, że trzeba było, aby Anioł przyszedł Go pocieszyć. Złóżmy Mu dzięki, na jakie serce nasze zdobyć się może, za tę Jego niepojętą miłość.
PUNKT PIERWSZY.
Trzeba mieć przy spowiedzi skruchę nade wszystko.
Skrucha nade wszystko na tym polega, abyśmy więcej boleli nad obrazą Boga, niż nad wszelkim innym nieszczęściem na świecie. Cóż słuszniejszego jak taka boleść, mój Boże? Czyż Ty nie zasługujesz, aby Cię kochano nade wszystko? Czy jest na ziemi co równie złego jak grzech albo piekło, które jest za niego karą? Czy strata majątku, sławy, nawet śmierć rodziców albo przyjaciół może być porównana z utratą Twej łaski i miłości, z utratą nieba na wieki, co wszystko jest skutkiem grzechu? Zapewne, że nie może iść w porównanie. Zdrowy rozum nam to mówi. Nie potrzeba, aby żal za grzechy był tak uczuciowy, jak boleść z utraty ojca lub matki: Bóg od nas tego nie wymaga, bo żal uczuciowy od nas nie zależy. On żąda, abyśmy nienawidzili grzechu jako największego zła i abyśmy byli gotowi raczej wszystko utracić i wycierpieć, niż popełnić grzech choć raz jeden. Nie trzeba również przedstawiać sobie wszystkich cierpień i mąk męczenników i pytać siebie, czy gotowi jesteśmy je znieść raczej, niż zgrzeszyć: bo obecnie nie mamy potrzebnej do tego łaski. Dosyć będzie, jak powiemy: „Gdybym się znalazł w tym położeniu, prosiłbym Boga, aby mi dał do tego łaskę; ufam, że nie odmówiłby mi jej, i dlatego mam odwagę powiedzieć: Raczej wszystko cierpieć niż zgrzeszyć”. Zbadajmy siebie, czy mamy przy spowiedzi skruchę nade wszytko.
PUNKT DRUGI.
Powinniśmy mieć przy spowiedzi skruchę nadnaturalną.
Gdyby skrucha nasza pochodziła z pobudki czysto naturalnej, nie mogłaby mieć wartości w porządku nadnaturalnym. Natura nasza, sama przez się, nie może się wznieść do porządku nadnaturalnego: nie możemy sami przez się, powiada św. Paweł, mieć ani myśli, zasługującej na zbawienie, ani wymówić słowa, które by miało jaką zasługę przed Bogiem. Ciebie zatem, Duchu Święty, prosić powinniśmy o prawdziwą skruchę, i od Ciebie jej się spodziewać mamy; ale z tym warunkiem, że podstawą jej będą pobudki nadprzyrodzone, jako źródło, z którego wypływa. Gdybyśmy nienawidzili grzech tylko dlatego, że przez niego ściągnęliśmy na siebie nieszczęście, wyrzuty sumienia, niepokój, stratę majątku, zdrowia albo sławy, byłaby to skrucha zupełnie niepożyteczna. Skrucha skuteczna ma wyższe pobudki, które dusza czerpie z wiary i brzydzi się grzechem w najwyższym stopniu, żałuje za niego serdecznie dlatego, że popełniając go, wyrzekła się miłości Bożej, prawa do nieba, a oddała się szatanowi i naraziła na potępienie wieczne, że ściągnęła na siebie nienawiść i przekleństwo Boga swego Stwórcy i Ojca, że była przyczyną Męki Jezusa Chrystusa, Jego śmiertelnej trwogi w Ogrodzie Oliwnym i konania Jego na krzyżu; ale szczególniej dlatego, że obraziła Jego Majestat nieskończony, Jego dobroć i miłość. To sprawia, że dusza, obraziwszy Boga, jest niepocieszona; to pobudza ją do żalu i do upokorzenia się. O Jezu, ukrzyżowany za grzechy moje, Ty sam tylko możesz dać to uczucie sercu memu: spuść na mnie kilka kropel Krwi Twojej, aby je zmiękczyć; przemów do serca mego wszystkimi Twymi ranami; niech one pobudzą mnie do skruchy nadnaturalnej, która oczyszcza duszę i usposabia ją tak, że żyje tylko dla Ciebie i Ciebie jedynie kocha. Wejdźmy w siebie i zobaczmy, czyśmy mieli zawsze przy spowiedzi skruchę nadnaturalną w jej źródle i pobudkach.
Postanowienia i wiązanka duchowa jak wyżej.
[1] – Psalm. CXVIII. 163.

