Wtorek I-ego tygodnia Wielkiego Postu – dzień 24 lutego 2026 r.

Wtorek I-ego tygodnia Wielkiego Postu – dzień 24 lutego 2026 r.

Przygotowanie pierwsze.

Ponieważ słabość ludzka tak łatwo upada w pokusach nacierających na nią, przeto dziś rozmyślać będziemy o Sakramencie Pokuty, który Zbawiciel ustanowił, aby nas podnieść z upadków naszych, i zobaczymy: 1) jaka jest zacność tego Sakramentu; 2) jak ważną jest rzeczą, abyśmy z dobrym usposobieniem do Niego przystępowali. Następnie postanowimy sobie: 1) dziękować często Jezusowi Chrystusowi przez pobożne akty, za ustanowienie tego cudownego Sakramentu; 2) lepiej się przygotowywać do spowiedzi. Jako wiązankę duchową weźmiemy te słowa, którymi Zbawiciel ustanowił Sakrament Pokuty. „Którym odpuście grzechy są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są zatrzymane”[1].

Przygotowanie drugie.

Oddajmy cześć Jezusowi, jako lekarzowi dusz naszych. On to przez Sakrament Pokuty leczy wszystkie nasze choroby, przygotowując nam ze Krwi swojej kąpiel, w której obmywa nas ze zmaz grzechowych i przywraca nam piękno pierwszej niewinności. O jakże zasługuje na naszą wdzięczność za tak wielkie dobrodziejstwo! Jakaż to dobroć Zbawiciela, że z Krwi swojej przygotował lekarstwo na nasze choroby!

PUNKT PIERWSZY.

Zacność Sakramentu Pokuty.

  1. W tym Sakramencie okazuje się moc cudowna. Żydzi mówili: „Któż może odpuszczać grzechy, jeśli nie sam Bóg”[2]. I mieli słuszność, bo tylko Bóg może mieć prawo odpuszczenia obrazy, jaka Mu została wyrządzoną. Jednakże kapłan trzema słowami: „Odpuszczam ci grzechy” spełnia tak nadludzką władzę. Przez te kilka słów gładzi w duszy wszystkie grzechy, choćby były największe. Wypędza z niej szatana, pojednywa ją z Bogiem, okrywa ją godową szatą miłości, przywraca jej zasługę dobrych uczynków i prawo do życia wiecznego, wprowadza Boga do jej serca, umacnia ją przeciw nowym grzechom, chroni ją, jeżeli trwa w łasce i często daje jej kosztować słodyczy niewymownego pokoju, tak, że dusza może powiedzieć: „I będę nieskalana z nim i będę się strzegła nieprawości mojej”[3].
  2. Ten Sakrament nie tylko okazuje moc ale i miłość. Bo w istocie, czyż to nie jest cudem miłości, że Bóg, obrażany przez człowieka, ustanawia w Kościele swoim trybunał, nie na to, aby skazywać na karę, ale żeby przebaczać; ustanawia sąd miłosierdzia, na którym nie ma innego oskarżyciela, tylko winowajca sam, innych świadków, tylko sam winowajca; sąd, w którym żal zawsze otrzymuje przebaczenie, i który przywraca winowajcy to, co utracił przez grzech, to jest: radość spokojnego sumienia, prawo do nieba, tytuł przyjaciela i dziecięcia Boga. Czyż to nie jest rzeczą cudowną, że Jezus Chrystus przygotował ze swej Krwi kąpiel, w której dusza  się oczyszcza i przyodziewa w piękno niewinności; otrzymuje niewyczerpany skarb łask i zasług, które ją umacniają w dobru; usposabiają do cnoty i zapewniają jej w niebie, jeżeli wytrwa, nowy skarb szczęścia i chwały. Wreszcie, czyż to nie jest rzeczą cudowną, że spowiedź, połączona z aktami jej towarzyszącymi, przynosi tyle dobrego dla duszy? Przez rachunek sumienia poznaje siebie lepiej, przez skruchę wyrzeka się grzechów przeszłych, przez postanowienie poprawy rozpoczyna lepsze życie, a rozgrzeszenie daje jej łaskę do prowadzenia nowego życia. Wejdźmy w siebie i zobaczmy, czy cenimy Sakrament Pokuty jak należy, czyśmy do niego nie przystępowali z pewnym przymusem i wstrętem, niezadowoleniem i smutkiem, albo tylko ze zwyczaju?

PUNKT DRUGI.

Jak ważną jest rzeczą dobrze się przygotować do Sakramentu Pokuty.

Nie ma nic ważniejszego i godniejszego uwagi, jak sposób spowiadania się: bo tu idzie o życie albo śmierć, o piekło albo niebo. Spowiedź dobra jest źródłem łask; ale, jeżeli ją kto odprawia ze zwyczaju, bez żalu za grzechy, bez postanowienia poprawy, wtedy spowiedź staje się grzechem, powiada św. Bernard. Jakież to nieszczęście, jeżeli lekarstwo na grzech, staje się grzechem, jeżeli czerpiemy śmierć w źródle życia, i kiedy Krew Jezusa spada na nas jak na Żydów, na zgubę naszą i potępienie! Jednakże to nieszczęście nie jest tak rzadkie, jakby można sądzić! To nieszczęście spotyka tych wszystkich, którym ten wielki Sakrament spowszedniał; którzy, nie mając w pamięci tego, co wiara nas uczy o nim, spowiadają się dla zwyczaju, bez należytego przygotowania, nie robiąc gruntownie rachunku sumienia, bez skruchy i postanowienia poprawy, nie czując żadnego poruszenia łaski, aby odmienić swoje życie, pozbyć się oziębłości i opieszałości; którzy, używając zawsze tej samej formuły przy oskarżaniu się, nigdy nie opłakują swoich błędów; którzy, wyznawszy to, co im więcej ciążyło na sumieniu, nie wyrzekają się woli własnej, wad charakteru, próżności, miłości własnej, niedbalstwa i lenistwa, dogadzania swojej zmysłowości, słowem, wszystkich namiętności, które są źródłem ich błędów. Zbadajmy się, czy uważamy spowiedź za sprawę tak ważną, jaką ona jest w istocie?

Postanowienia i wiązanka duchowa jak wyżej.


[1] –  Ew. św. Jana XX. 23.

[2] Ew. św. Łuk. V. 21.

[3] –  Psalm XVII. 24.