Wtorek Dwunastego Tygodnia Zwykłego – dzień 23 czerwca 2026 r.
Przygotowanie pierwsze.
Dziś rozważać będziemy z jaką żywą wiarą, głęboką pokorą i gorącą miłością powinniśmy być obecni na ofierze Mszy Świętej. Następnie postanowimy sobie: starać , się o nabycie tych cnót i z tym usposobieniem słuchać Mszy Świętej. Naszą wiązanką duchowną będą te słowa, które diakon mówił do wiernych: „Rzeczy święte są dla świętych”.
Przygotowanie drugie.
Oddajmy cześć nieskończonej dobroci Jezusa Chrystusa, zstępującego na ołtarz, na słowa kapłana i ofiarującego się za nas na śmierć. Prośmy Go o łaskę do zrozumienia, z jakim usposobieniem mamy Go przyjąć, kiedy zstępuje do nas.
PUNKT PIERWSZY.
Trzeba słuchać Mszy Świętej z żywą wiarą.
Ponieważ w tej niewymownej tajemnicy zmysły zupełnie nie poznają tego, co jest w rzeczywistości; wzrok,smak, nie tylko nam nie wyjaśniają prawdy, ale ją ukrywają; tylko przez wiarę możemy ocenić, jak wielkiej wagi jest Msza Święta. Kto ma małą wiarę, tego najświętsza ofiara Mszy Świętej nie poruszy, będzie to dla niego czynność zupełnie obojętna; Stół Pański będzie dla niego stołem zwyczajnym, chleb niebieski chlebem ziemskim, a wino eucharystyczne winem pospolitym. Wzniosłe modlitwy liturgiczne nie będą przemawiały do jego dalszy; wymawiać będzie ozięble najgorętsze słowa, z sercem zupełnie obojętnym; po skończonej ofierze wróci do domu takim, jakim był przedtem, bez żalu za grzechy, bez zamiaru prowadzenia lepszego życia. Przeciwnie zaś, kto ma żywą wiarę, ten widzi w ofierze Mszy Świętej tę samą ofiarę, co i na Kalwarii; widzi tę ofiarę w niebie, gdzie Baranek znajduje się przed tronem jako zabity, wśród Aniołów i świętych, śpiewających Jego chwałę i oddających Bogu przez tegoż Baranka cześć najgłębszą. Kto ma wiarę, ten łączy się z książętami dworu niebieskiego i wraz z nimi powtarza hymn wieczny; ten oddaje Bogu cześć, dzięki Mu składa, modli się z całego serca za siebie, za najbliższych swoich, za Kościół, za świat cały; a Aniołowie, jako posłowie niebiańscy, biegną po skończonej ofierze otworzyć więzienia czyścowe i obdzielić świat łaskami, otrzymanymi przez tę najświętszą Ofiarę. O! jak słusznie Kościół nazywa Przenajświętszy Sakrament tajemnicą wiary i jak powinniśmy często z głębi serca zanosić do Boga tę modlitwę Apostołów: „Panie, przymnóż nam wiary”[1]. Zrozumiejmy, jak wiara jest nam potrzebna.
PUNKT DRUGI.
Z jaką pokorą powinniśmy słuchać Mszy Świętej.
W całej liturgii Mszy Świętej odbija się pokora, to jest wyniszczenie się duszy wobec wielkości Boga i poznanie swojej nędzy. Zaledwie kapłan staje przy ołtarzu, zatrzymuje się, dla przejęcia się wielkością Boga, przed którym stoi. Prosi o łaskę do tak świętej czynności i pochyla się z uczuciem najgłębszej pokory. Potem prosi całe niebo o pomoc, o łaskę, o przebaczenie, i dopiero ośmielony miłosierdziem Boga, odważa się wejść na stopnie ołtarza. Przybywszy na szczyt góry świętej, znów mówi z pokorą: „Ty, który gładzisz grzechy świata, zmiłuj się nade mną. Oczyść serce i usta moje”. W czasie ofiarowania mówi te pokorne słowa: „Składam Ci tę ofiarę za niezliczone grzechy, przewinienia i niedbałości moje. W duchu pokornych, a w sercu skruszonych, przyjmij nas o Panie. Nie zatracaj z bezbożnymi, Boże, duszy mojej.” Po konsekracji jeszcze wymawia słowa pokory, nazywając się grzesznikiem i wołając: „Przebacz nam nasze grzechy. Zbaw nas, prosimy, Panie, od wszelkiego zła przeszłego, teraźniejszego i przyszłego. Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, zmiłuj się nad nami. Panie, nie jestem godzien, abyś wszedł pod dach mój”[2]. Jak te słowa wyrażają pokorę, którą powinni być przejęci kapłan i wierni!
PUNKT TRZECI.
Z jak gorącą miłością należy słuchać Mszy Świętej.
O Jezu! kiedyż mamy przejąć się miłością dla Ciebie, jak nie w tej uroczystej chwili, kiedy poniżając się, zstępujesz na ołtarz, z miłości ku nam; w chwili, kiedy otoczony Aniołami, przenosisz się z dworem Twoim do nas i z naszych kościołów robisz raj; w chwili, kiedy oddajesz siebie na ofiarę za nas, oddając za nas Trójcy Świętej cześć, czyniąc zadość za nasze grzechy, prosząc o przebaczenie dla nas i przedstawiając nasze potrzeby; w tej chwili wreszcie, kiedy okazujesz nam największą miłość, zawsze gotów oddać nam się cały, jeżeli chcemy Cię przyjąć w Komunii Świętej? Jest to najstosowniejsza chwila do przejęcia się miłością, chwila, w której serce powinno roztapiać się z miłości; chwila, w której potrzebowalibyśmy mieć miłość całego nieba. I to jeszcze nie byłoby dostateczne; będąc tak ubodzy, powinniśmy ofiarować przynajmniej to, co mamy, czym jesteśmy, żyć tylko miłością Jezusa i niczego więcej nie pragnąć ani w tym życiu ani w przyszłym, tylko coraz większej miłości do Niego. Czy z takim gorącym uczuciem miłości jesteśmy obecni na ofierze Mszy Świętej? Czy Aniołowie Stróże świątyni nie patrzyli często ze zdziwieniem na naszą oziębłość, obojętność i rozproszenie? Jakiż to wstyd dla nas!
Postanowienia i wiązanka duchowa jak wyżej.
[1] – Ewang. św. Łukasza, XVII, 5.
[2] – [przypis red.: po reformie liturgii po Soborze Watykańskim II w języku polskim : „…abyś przyszedł do mnie”]

