Wtorek Dwudziestego Pierwszego Tygodnia Zwykłego – dzień 25 sierpnia 2026 r.
Przygotowanie pierwsze.
Dziś rozważać będziemy dziewiętnastą pobudkę do ćwiczenia się w pokorze, to jest, że miłość własna jest zwodzicielem, który: 1) kryje przed nami, czym jesteśmy; czym jest nasz bliźni. Po tych uwagach zrobimy postanowienie: 1) strzec się złudzeń miłości własnej i nie brać ich za rzeczywistość; 2) nigdy nic nie czynić i nic nie mówić w celu dogodzenia miłości własnej. Naszą wiązanką duchową będzie to zdanie z Naśladowania: „Kto siebie dobrze zna, ten uważa się za nędznego w oczach własnych i nie ma upodobania w pochwałach ludzkich”[1].
Przygotowanie drugie.
Oddajmy cześć Jezusowi Chrystusowi, który żyjąc na ziemi, obrał sobie życie ukryte, aby nas nauczyć, że nie mamy słuchać podszeptów miłości własnej, która nas pobudza do chęci błyszczenia w świecie. Na próżno krewni Jego mówią Mu: „Daj się poznać – ukaż się światu”. Jezus nie słucha rad, jakie daje krew i ciało, które szukają własnej chwały a nie chwały Bożej. Dziękujmy Mu za ten przykład i prośmy Go o łaskę do korzystania z niego.
PUNKT PIERWSZY.
Miłość własna kryje przed nami, czym jesteśmy.
Jest to rzecz zadziwiająca, jak miłość własna nas oszukuje. Jesteśmy z tak wielu względów nędzni, a jednak to nie wystarcza do nauczenia nas pokory, a najmniejsza zaleta, którą nam się zdaje, że ją posiadamy, wzmaga w nas próżność. Jak to być może? Przyczyna tego jest taka:
1) że ceniąc siebie, zamykamy oczy na naszą nędzę, a patrzymy na siebie okiem łaskawym. Przypatrujemy się sobie z upodobaniem, myślimy o sobie, rozmawiamy z drugimi o sobie, chwalimy się z tego, cośmy uczynili, nie pomijamy niczego, co nam może zjednać pochwały i uważamy je za prawdziwe, a względy, jakie nam okazują, przyjmujemy jako dług nam należny.
2) Przywłaszczamy sobie tę odrobinę dobra, które nam Bóg dał, mówiąc do siebie: To jest twoja cnota, twoje zasługi; kto nie posiada żadnej cnoty ani zdolności, sądzi, że ma jedno i drugie; kto ma małe zdolności, sądzi, że je posiada w wysokim stopniu, a kto ma pozór cnoty, uważa się za gruntownie cnotliwego. Skorzy jesteśmy do przygany i krytyki bliźnich, bo się mamy za mądrzejszych od drugich.
3) Nie tylko sobie przywłaszczamy i powiększamy to co w nas jest dobrego, ale ukrywamy przed sobą zło, które w nas jest, tak dalece, że nie spostrzegamy naszych wad, chociaż drudzy je widzą; są to dla nas słowa księgi zamkniętej i zapieczętowanej; albo jeżeli tego przed sobą ukryć nie możemy, zmniejszamy zło, nadajemy mu barwę przyjemną, aby się podobało drugim; uniewinniamy je ułomnością ludzką; osłaniamy je tym, cośmy dobrego uczynili, aby o złu zapomniano. Tym sposobem, nie znamy siebie, a rozum uwiedziony przez serce, oszukuje nas. Uważamy się za pokornych, cierpliwych, oderwanych od wszystkiego, a przy lada sposobności okazujemy się pyszni, niecierpliwi, przywiązani do wielu rzeczy. Ufamy naszej cnocie, a następstwem nieznajomości nas samych są ciężkie upadki.
PUNKT DRUGI.
Miłość własna ukrywa przed nami jakim jest bliźni.
Zupełnie inaczej postępujemy względem bliźnich; nasza miłość własna powiększa ich błędy, a ukrywa przymioty jakie posiadają. Ten, kto w oku własnym nie widzi belki, dostrzega w oku bliźniego najmniejsze źdźbło, widzi jego najlżejsze błędy. Nic nie ujdzie jego wzroku; postępowanie bliźniego zbyt proste albo zanadto wymuszone; sposób mówienia, postawa, chód, wszystko go razi; a pochlebiając sobie, że nie ma tych wad, sądzi, że ma prawo przyganiać drugim i z nich szydzić. Stąd wynika, że łatwo wierzy człowiekowi złemu, a dobremu daje wiarę z trudnością, skory jest do posądzania za lada pozorem, a cnocie nie wierzy, mając w swoim wyobrażeniu najmocniejsze na to dowody. Niechętnie słucha, kiedy drugich chwalą i znajduje złośliwą radość w poniżaniu tych, których inni wynoszą. Nie przyznaje im zasługi, stara się jej nie widzieć albo ją zmniejszyć o ile może. Do każdej pochwały przydaje jaką naganę; nie mogąc zaprzeczyć zasłudze, stara się ją przyćmić. W taki to sposób miłość własna ukrywa przed nami to, jakim jest bliźni. Poznajmy, jaka w tym jest niesprawiedliwość i wystrzegajmy się jej.
Postanowienia i wiązanka duchowa jak wyżej.
[1] – I Naślad. II, 1.

