Wtorek Dwudziestego Piątego Tygodnia Zwykłego – dzień 22 września 2026 r.

Wtorek Dwudziestego Piątego Tygodnia Zwykłego – dzień 22 września 2026 r.

Przygotowanie pierwsze.

Dziś zastanowimy się nad dwoma innymi środkami zapobiegającymi usterkom wyobraźni i poznamy, że powinniśmy się wystrzegać: 1) lekkomyślności; 2) przywiązania do jakiejkolwiek rzeczy. Następnie postanowimy sobie: 1) odrzucać myśli niepożyteczne, a zajmować się myślą o Jezusie Chrystusie i tajemnicach Jego życia; 2) oderwać serce od tego, do czego mamy największe przywiązanie w celu uniknięcia rozproszenia umysłu. Naszą wiązanką duchową będą słowa, które Ewangelista wyrzekł o Najświętszej Pannie: „Maryja zachowywała te wszystkie słowa, rozważając w sercu swoim”[1].

Przygotowanie drugie.

Oddajmy cześć Jezusowi Chrystusowi, który panował w sposób najdoskonalszy nad swoim umysłem, sercem i wyobraźnią. Uwielbiajmy ład, jaki panował w Jego duszy, a rzuciwszy się do nóg Jego, prośmy Go o łaskę, do ujarzmienia naszej wyobraźni, tego nieprzyjaciela, tak lubiącego niezależność i tak silnego, który, wygnany powraca, pobity, podnosi się, zwyciężony na nowo walkę rozpoczyna. Prośmy Go, aby w serce nasze wlał miłość, która by trwała w nim pomimo rozproszenia; a jeżeli odwrócimy się od Boga, abyśmy ustawicznie do Niego wracali: tym sposobem pozbędziemy się lekkomyślności i wszelkiego przywiązania, będącego powodem zepsucia wyobraźni.

PUNKT PIERWSZY.

Trzeba się pozbyć lekkomyślności, będącej zwykle przyczyną psucia wyobraźni.

Jeżeli kto, na nieszczęście, przyzwyczaił się do lekkomyślności, zajmując się myślami próżnymi, a nie tym, co poważne i pożyteczne, tego wyobraźnia błąka się niespokojnie, nie może się ustalić, przebiega z jednego przedmiotu na drugi, zwraca się na wszystkie strony, jak zbiegła niewolnica, niemająca zajęcia w domu swego pana. Zaledwie zaczynamy modlitwę, a wyobraźnia natychmiast rozrywa naszą uwagę i obiega cały świat. Inaczej się dzieje z duszami poważnymi i myślącymi. Poważne myśli, którymi się zwykle zajmują, przedstawiają ich wyobraźni obrazy święte, które hamują jej lekkomyślność. Dawid wyobraża sobie, że Bóg bierze go za rękę i prowadzi. Święty Hieronim na pustyni przedstawia sobie sąd ostateczny, umarłych powstających z grobu na głos trąby i najwyższego Sędziego zstępującego z obłoków. Święci przedstawiają sobie niebo, a w nim tron, koronę i chwalę, które ich czekają, radość tej niebiańskiej rodziny, składającej się z Boga, który jest ojcem naszym, z Maryi, która jest matką naszą i ze Świętych, którzy są braćmi naszymi. Niekiedy przenoszą się wyobraźnią do żłóbka, do Nazaretu, na Kalwarię; albo sobie przedstawiają Jezusa Chrystusa, rozmawiającego z ludźmi, odbywającego zwyczajne sprawy, aby z Niego brać wzór. Czy taki robimy użytek z wyobraźni? Czy nie należymy do tych dusz lekkomyślnych, które nie umieją zająć tej władzy duszy pożytecznie, aby ją ustalić?

PUNKT DRUGI.

Trzeba się wyrzec przywiązania do rzeczy doczesnych, bo ono jest przyczyną psucia  wyobraźni.

Wyobraźnia jest niewolnicą serca; idzie za nim wszędzie i według jego woli przedstawia mu obrazy, które je zajmują i sprawiają mu przyjemność albo odrazę. Jeżeli czujemy szczególną przyjaźń dla jakiej osoby, wyobraźnia przedstawia ją nam; rozmawiamy z nią, cieszymy się jej towarzystwem. Jeżeli, przeciwnie, czujemy do kogoś wstręt, wyobraźnia przyprowadza nam tę osobę, jakby przed sąd, rozprawiamy z nią, dowodzimy jej, że jest winną i obarczamy ją wyrzutami. Jeżeli zajmujemy się namiętnie jaką sprawą, wyobraźnia nam ją przedstawia i więcej myślimy o tym, co chcemy robić, niż o tym, czym jesteśmy zajęci obecnie. Jeżeli przywiązujemy zbyt wiele wagi do powodzenia jakiej sprawy, wyobraźnia przypomina nam to, czego pragniemy, albo to czego się obawiamy i tym sposobem albo w nas sprawia zamieszanie przez zbytnią radość, albo nas przygnębia obawą. Jeżeli, wreszcie, damy się owładnąć pysze albo próżności, wyobraźnia zapytuje nas, co o nas myślą i przenika skrytości cudzego sumienia, aby tam wyczytać czy nas szanują, czy nie szanują; niekiedy przedstawia nam oklaski i pochwały, jakie nam się należą według naszego mniemania i przytacza nam rozmowy, w których podnoszą nasze zasługi. Jeżeli kto, na nieszczęście, obrazi naszą miłość własną, choćby w najmniejszej rzeczy, wyobraźnia stawia nam jego obraz w tak wstrętny sposób, że z niechęcią i przykrością o nim myślimy. Nie mamy już umysłu spokojnego, niezdolni jesteśmy do pracy. Jeżeli, przeciwnie, okazano nam przyjaźń i szacunek, wyobraźnia przywodzi nam na myśl nasze zasługi, przedstawia nam w dzień i w nocy, że jesteśmy doskonali, przenosi nas w przyszłość, bawi nas dziwacznymi zamiarami i chęcią, aby o nas mówiono. Zróbmy wniosek z tych uwag, do których wiele innych dodać by można, jak dalece jest potrzebne oderwanie się od wszystkiego, co nie jest Bogiem, albo nie dzieje się według woli Boga.

Postanowienia i wiązanka duchowa jak wyżej.


[1] –  Łukasz II, 19.