Wtorek Dwudziestego Drugiego Tygodnia Zwykłego – dzień 1 września 2026 r.

Wtorek Dwudziestego Drugiego Tygodnia Zwykłego – dzień 1 września 2026 r.

Przygotowanie pierwsze.

Dziś rozważać będziemy ostatni środek do nabycia pokory: to jest życie doświadczane przez Boga; z tego rozważania poznamy: 1) jak to życie pożyteczne jest do nabycia pokory; 2) jak pokora jest potrzebna do zniesienia po chrześcijańsku prób spotykających nas w życiu. Następnie postanowimy sobie: 1) przyjmować wszystkie krzyże i próby jako środki, które Bóg nam daje w celu ćwiczenia nas w pokorze; 2) przyjmować je z doskonałym poddaniem się woli Bożej. Naszą wiązanką duchową będą te słowa świętego Piotra: „Upokorzcie się przed potężną ręką Boga”[1].

Przygotowanie drugie.

Oddajmy cześć Jezusowi Chrystusowi, który w czasie Męki swej okazuje cudowną pokorę i cierpliwość. Boleść jakiej doznaje, oblicze okryte krwią i plwocinami, głowa cierniem ukoronowana, ciało poszarpane, nogi i ręce przebite, szyderstwa ludu, śmierć między dwoma łotrami, jakby był z nich najbardziej winnym, okrywają Go wstydem; ale pokorne mniemanie, jakie ma o sobie, widząc się okrytym grzechami całego świata, jak kozioł ofiarny przeznaczony na śmierć za okup ludu, sprawia, że te ciężkie próby wydają Mu się lekkie i nie mogą zwyciężyć Jego cierpliwości. Tym sposobem pokora i cierpliwość Jezusa Chrystusa wspierają się wzajemnie. Złóżmy Mu dzięki za ten wzniosły przykład i prośmy o łaskę do naśladowania Go.

PUNKT PIERWSZY.

Życie wśród doświadczeń pożyteczne jest do nabycia pokory.

Życie człowieka, powiada Duch Święty, jest ciągłą próbą; a tym samym jest ustawiczną nauką pokory. Cierpienia i dolegliwości są próbami, które nas uczą pokory, dając nam poznać, że jesteśmy w ciągłej zależności od Boga, który jest panem zdrowia i choroby, życia i śmierci; że ciesząc się zdrowiem, nie powinniśmy się z tego chlubić, jakby to było naszym dziełem; że będąc grzesznikami, zasłużyliśmy cierpieć ustawicznie, uważając cierpienie za pokutę za grzechy. Niepowodzenia jakie napotykamy w zamiarach naszych są to próby, dowodzące, że nam brak roztropności, żeśmy powinni skromne o sobie mieć mniemanie i nie wynosić się nad drugich. Utrata majątku lub stanowiska, jakieśmy zajmowali są to próby, które nas uczą pokory, zabezpieczają nas od pychy, do której wysokie stanowiska są pobudką. Pomyślność pobudza do wyniosłości, nadyma serce, rodzi wzgardę dla drugich; niepowodzenie upokarza, zmniejsza wymagania i usposabia do pokornego mniemania o sobie. Są inne jeszcze próby upokarzające: kiedy o nas źle mówią, źle myślą, kiedy nie oddają nam sprawiedliwości, jaka się nam należy, kiedy nie mają dla nas względów, gardzą nami; jest to nauka pokory, przypominająca nam, że będąc nicością i grzechem, zasługujemy jedynie na wzgardę; że ludzie zbyt dobrze się z nami obchodzą i że upokorzenie obecne jest łaską, za którą nie potrafimy nigdy dosyć być wdzięczni Bogu, ponieważ tą tylko drogą możemy nabyć pokory. Pokusy do złego, z którymi trzeba staczać ustawicznie ciężką walkę są także próbą; jest to nauka pokory, przypominająca nam, że jesteśmy w gruncie źli i z natury naszej potrafimy tylko grzeszyć; żeśmy powinni nie ufać sobie, unikać okazji do grzechu i ćwiczyć się nieprzerwanie w pokorze. Nie zdołalibyśmy wyliczyć wszystkich prób, jakie ludzie przechodzą w tym życiu; ale wszystkie mają jeden wspólny cel: dają nam uczuć naszą nędzę i nieudolność, pobudzają nas do uciekania się do Boga, który jest jedynie naszą mocą i podporą; w czym naśladujemy gołębicę, wypuszczoną przez Noego, która nie znajdując miejsca na ziemi, gdzie by mogła spocząć, wróciła do arki, aby znaleźć schronienie. Bóg jest tą prawdziwą arką, w której strapione serce znajduje pociechę; słabe otrzymuje moc i obronę wśród pokus. Zbadajmy siebie, czy doświadczenia, jakie przechodziliśmy w życiu, posłużyły nam do nabycia pokory, do wyrzeczenia się siebie, do zjednoczenia się z Bogiem.

PUNKT DRUGI.

Pokora dopomaga do znoszenia po chrześcijańsku prób, jakie na nas Bóg zsyła.

Człowiek pyszny nie umie nic znieść; oburza się i gniewa, jak Bóg mu ześle krzyż; nie chce zrozumieć, że zasługuje na cierpienie i że ono jest mu potrzebne. Bóg, który się brzydzi pysznym, dopuszcza, aby się dręczył niecierpliwością i zostawia go w tym smutnym stanie. Człowiek pokorny przyjmuje chętnie krzyż; przyznaje, że będąc grzesznikiem, zasłużył na cierpienie; że powinien dopełnić w swoim ciele to, czego brakuje cierpieniom Jezusa Chrystusa, łącząc członki z ich głową w znoszeniu cierpień tak, jak będą złączone w chwale; wreszcie, że choćby bardzo wiele cierpiał, to jednak zasłużył na większe jeszcze cierpienia. Z drugiej strony, Bóg widząc jego pokorne usposobienie, wspiera go, utrzymuje, osładza mu ciężar krzyża, tak dalece, że krzyż staje się dla niego przyjemnym. Niekiedy próby pochodzą od bliźnich, wtedy pokora z łatwością usuwa nieporozumienia; wdzięk tej cnoty rozbraja i uspokaja serca najbardziej rozjątrzone. Jeżeli próba pochodzi z naszej własnej winy, to i tu pokora prędko usuwa niepokój. Uczy nas, żeśmy powinni zawstydzić się przed Bogiem, rzucić się w Jego objęcia, uważając, że jest Ojcem naszym, prosić Go z miłością o łaskę nam potrzebną, mówiąc Mu, że Go kochamy i chcemy kochać z całego serca na zawsze; wtedy pokój wróci do duszy i dzięki pokorze, próba wyjdzie nam na dobre. O! jak dobrze jest być pokornym!

Postanowienia i wiązanka duchowa jak wyżej.


[1] –  I. św. Piotra, V, 6.