Wtorek Dwudziestego Czwartego Tygodnia Zwykłego – dzień 15 września 2026 r.
Przygotowanie pierwsze.
W tym tygodniu rozmyślać będziemy w dalszym ciągu o umartwieniu i przekonamy się, że powinniśmy umartwiać wolę własną: 1) w tym, czego ona chce; 2) w tym, czego pragnie. Następnie postanowimy sobie: 1) z radością korzystać z każdej sposobności, jaką nam Opatrzność nastręczy, sprzeciwiania się naszej woli i pragnieniom, aby je zmusić do spełnienia tego, co nakazuje obowiązek; 2) zachować w ciągu dnia przepisany porządek zajęć, w niczym nie dogadzając swojej woli. Naszą wiązanką duchową będą te słowa Zbawiciela: „A wszakże nie moja wola, ale Twoja niechaj się stanie”[1].
Przygotowanie drugie.
Oddajmy cześć Jezusowi Chrystusowi, który w całym swym życiu daje nam ustawiczny przykład umartwienia woli własnej. Nigdy nie chciał czego innego tylko tego, co się zgadzało z wolą Jego niebieskiego Ojca, w taki sposób jak On chciał i dlatego, że taka była Jego wola. Złóżmy Mu dzięki za ten wzniosły przykład i prośmy o łaskę do naśladowania Go.
PUNKT PIERWSZY.
Należy umartwiać wolę własną w tym, czego ona chce.
Wierzmy wiarą mocną, że nie jesteśmy na tym świecie po to, abyśmy czynili wolę własną, ale na to, abyśmy pełnili wolę Bożą; że nie żyjemy na ziemi po to, abyśmy używali przyjemności, gromadzili majątek, ale po to, żebyśmy to czynili, co Bóg od nas żąda, w tym stanie i miejscu, w jakich nas postawił. Wola nasza do nas nie należy; ona należy do Boga, tak, jak i cała nasza istota jest własnością Jego. Zostawił nam wolne nią rozporządzanie dlatego tylko, abyśmy Mu z niej uczynili dobrowolną ofiarę, przynoszącą chwałę Jego wielkości, a nam zasługę, ale nie po to, abyśmy rządzili się nią według naszego upodobania. Nawet Jezus Chrystus stosował się do tego przepisu: nigdy, w niczym nie szukał swego własnego zadowolenia. Za Jego przykładem, powinniśmy nagiąć wolę naszą do najdobrotliwszej woli Bożej. Jeżeli to, co Bóg od nas żąda, dogadza nam, nie powinniśmy zważać na to, ale we wszystkim widzieć jedynie wolę Bożą; a jeżeli nam się nie podoba to, co Bóg chce, abyśmy czynili, cieszmy się, że możemy spełnić wolę Bożą z intencją najdoskonalszą. Nigdy zatem, nie powinniśmy mówić: Robię to dlatego, że chce, albo dlatego, że mi się to podoba; ale mówmy: Czynię to dlatego, bo mi to obowiązek nakazuje i Bóg tego chce ode mnie. Kto inaczej postępuje, ten nie postępuje jak chrześcijanin; ten usuwa się od rządów Boga, ten traci zasługę ze swoich uczynków. Kto się trzyma przepisu, danego nam od Boga, ten prowadzi życie zgodne z doskonałością; ten sprawia radość Bogu, bo we wszystkim Jego wolę pełni. Wola Boża objawiona jest dla nas w dobrym rozkładzie dnia, który oznacza na każdą czynność stosowny czas i sposób jej wykonania; w takim razie żaden obowiązek nie jest opuszczony, a wszystko jest dobrze wykonane. Kto we wszystkim spełnia wolę Bożą, ten i bliźniego zadowolić potrafi, bo jest zawsze dobrze dla wszystkich usposobiony, dla każdego uprzejmy i wolę swą nagina do woli drugich. Wreszcie, pełniąc wolę Bożą, zapewniamy sobie samym szczęście, bo chcemy tego tylko, co Bóg chce, widzimy we wszystkim wolę albo dopuszczenie Jego i czujemy niewymowną radość, że możemy sobie powiedzieć: Czynię to, co się Bogu podoba.
PUNKT DRUGI.
Należy umartwiać wolę własną w tym, czego ona pragnie.
Kto może wypowiedzieć, ile złego czynią duszy pragnienia i rozbudzone przez nie namiętności; pragnienia zbyt gwałtowne; namiętności burzliwe; pragnienia coraz liczniejsze, jedne drugim przeciwne, miotające duszą i zwracające się do przedmiotów, które ich zaspokoić nie zdołają; namiętności próżne, które niecierpliwią się, jak nie są zadowolone? Dziś chcemy tej rzeczy, jutro innej. Nigdy nie jesteśmy zadowoleni z miejsca, gdzie się znajdujemy, bo sobie wyobrażamy, że tam będzie nam lepiej, gdzie nas nie ma. Szukamy szczęścia tu i ówdzie, to w świecie, to w samotności i nie znajdujemy go nigdzie, bo go szukamy w zadowoleniu swoich pragnień, zamiast go szukać w jego źródle, to jest w umartwieniu tychże pragnień. Dlatego w świecie wszyscy się żalą, wszyscy uważają się za nieszczęśliwych. Urodziłem się na to, mówią, abym był nieszczęśliwym: byłem nieszczęśliwym zajmując stanowisko, jakie miałem, jestem nieszczęśliwym i będę nim zawsze. Tak jest i tak zawsze będzie, bo kto ulega pragnieniom niedorzecznym, ten sprowadza sobie smutek i niepokój; zniechęcenie i znudzenie ścigają człowieka, który chce dogodzić swoim pragnieniom; kto usiłuje zadowolić się w rzeczach zdrożnych, ten sprowadza sobie wyrzuty sumienia, że uległ namiętności; wreszcie człowiek przywiązany do czegokolwiek bądź, nie ma wewnętrznego pokoju: oburza się, jeżeli mu chcą odebrać to, co mu jest miłe, trapi się z obawy, aby mu tej rzeczy nie odebrano, albo kiedy sam musi się jej wyrzec.
Postanowienia i wiązanka duchowa jak wyżej.
[1] – Łukasz XXII, 42

