Wtorek Drugiego Tygodnia Wielkanocnego – dzień 14 kwietnia 2026 r.
Przygotowanie pierwsze.
Dziś rozmyślać będziemy o dwóch innych przeszkodach, do nabycia pokoju wewnętrznego, tymi przeszkodami są: 1) zbyteczne zajęcie się sprawami doczesnymi; 2) zniechęcanie się z powodu błędów, które popełniamy. Następnie zrobimy postanowienie: 1) często zastanawiać się nad sobą podczas zajęcia, aby przywrócić duszy naszej spokój i pamięć o obecności Bożej; 2) nigdy się nie zniechęcać z powodu naszych błędów. Jako wiązankę duchową weźmiemy te słowa Zbawiciela powiedziane do apostołów: „Niech się nie trwoży serce wasze”[1].
Przygotowanie drugie.
Przenieśmy się w duchu do Wieczernika, wśród apostołów; upadnijmy do nóg Jezusa zmartwychwstałego, który im pokój przynosi. Pokój wam, mówi do nich. Prośmy Go, aby wyrzekł te same słowa do naszego serca i oddajmy Mu hołdy czci, uwielbienia i miłości.
PUNKT PIERWSZY.
Zbyteczne zajęcie się sprawami doczesnymi jest przeszkodą do nabycia pokoju wewnętrznego.
Zachować pokój wewnętrzny jest, zdaje się, rzeczą łatwą dla duszy zakonnej, przebywającej w swej celi, obcej dla spraw tego świata, pochłaniających nieraz wszystkie chwile życia; ale zachować pokój wewnętrzny kiedy się jest obarczonym od rana do wieczora zajęciami, które jak burzliwe morze ogarniają nas, nie zostawiając ani chwili spoczynku, jest to rzecz bardzo trudna; a według niektórych nawet niemożliwa; w tym jednak ludzie się mylą. Aby nie tracić pokoju w takim położeniu, trzeba brać jedną sprawę po drugiej, ze spokojem, ze swobodą umysłu, jakby się nic nie miało do zrobienia przedtem ani potem; trzeba oddalać wszelki niepokój, wszelkie zamieszanie, z tej oczywistej przyczyny, że im więcej kto ma do czynienia, tym więcej powinien się strzec zamieszania. Tylko umysł spokojny, poważny, panujący nad sobą, może wszystko wykonać dobrze; gdyby nawet zamieszanie i pośpiech mogły sprawić co dobrego, należałoby i wtedy zachować pokój duszy, bo cały świat nie wart tyle, co pokój. Po grzechu nie ma większego zła jak zamieszanie, bo w gwałtownym działaniu, we wzburzeniu wewnętrznym okazuje się usposobienie naturalne; łaska w tym nie ma udziału; nie ma tam ducha Bożego i nic rozsądnego, nic pożytecznego w takim stanie wykonać nie można. Zrozumiał to święty Wincenty a Paulo, który wśród największych zajęć, potrafił zachować pokój, być panem siebie, co można było widzieć w całym jego obejściu się. Czy trzymamy się tych zasad w naszym postępowaniu?
PUNKT DRUGI.
Zniechęcanie się z powodu popełnionych błędów, jest przeszkodą do pokoju.
Dusza, widząc swoją nędzę i słabość, często się tym zniechęca, albo dlatego, że się czuje niezdolną do niczego dobrego, albo przez miłość własną. Jak to! po tylu postanowieniach, zawsze upadać; po tylu lekarstwach, zawsze chorować; po tylu modlitwach zawsze mieć umysł rozproszony, lekkomyślny, oziębły? Któżby się tym nie zaniepokoił? Tak często ludzie mówią; ale Dawid powiada: na próżno człowiek się miesza. Nigdy zniechęcenie, ani niepokój, jaki ono sprawia, nie uczyniły nic dobrego, nie uleczyły żadnego zła. Zamieszanie sprawia zaciemnienie rozumu, odbiera odwagę, ostudza wolę i czyni umysł niezdolnym do przyjęcia światła Bożego. Lepiej zrobimy wtedy, jak się upokorzymy przed Bogiem, a wyznając naszą głęboką nędzę, przyznamy, że bez Jego pomocy jeszcze gorzej byśmy postąpili; jak Mu dzięki złożymy, żeśmy ciężej nie upadli, ponieważ nie ma grzechu, do którego byśmy nie byli zdolni, gdyby nas łaska Boża nie powstrzymywała. Po tym pokornym wyznaniu, podnieśmy się pełni ufności w miłosierdzie Boże; rzućmy się w objęcia Boga z sercem, pełnym miłości, jak syn marnotrawny, w objęcia swego ojca i pobudzajmy się do poprawy życia. Jak będzie można, odprawmy dobrą spowiedź i nie przypominajmy już sobie naszych upadków, przynajmniej szczegółowo, bo takie przypominanie mogłoby dać szatanowi sposobność, albo do kuszenia nas, albo do niepokojenia obawą, żeśmy nie wyznali wszystkich okoliczności; trzeba pamiętać ogólnie swoje grzechy, aby się utrzymać w pokorze.
Postanowienia i wiązanka duchowa jak wyżej.
[1] – Ewang. św. Jana, XIV, 1.

