Wtorek czwartego tygodnia Adwentu- 23 grudnia 2025 r.

Wtorek czwartego tygodnia Adwentu – 23 grudnia 2025 r.

Przygotowanie pierwsze.

            Dziś rozmyślać będziemy: 1) o życiu modlitwy, jakie prowadził Jezus w łonie Maryi, jako najwyższy kapłan; 2) o słodkim obowiązku, jaki nas również dotyczy, prowadzić życie oddane modlitwie. Potem zrobimy postanowienie: 1) lepiej odprawiać nasze zwyczajne modlitwy; 2) prosić często Boga o ducha modlitwy, jako o łaskę najpotrzebniejszą do zbawienia. Naszą wiązanką duchową będą te słowa: „Zawżdy się modlić trzeba, a nie ustawać”[1], albo te słowa Apostołów: „Panie, naucz nas modlić się”[2].

 Przygotowanie drugie.

            Oddajmy cześć Jezusowi, jako naszemu najwyższemu kapłanowi, modlącemu się ustawicznie w łonie Maryi. O jak piękna, jak gorliwa jest Jego modlitwa! Jaką chwałę Bóg z niej odbiera! Jak wiele łask ona sprowadza na świat po wszystkie wieki, które obejmuje w swej modlitwie ten najwyższy Kapłan nowego prawa! Jakże ten Boski pośrednik zasługuje na nasze dzięki, hołdy i miłość!

PUNKT PIERWSZY.

Jezus w łonie Maryi prowadził życie modlitwy.

            Jak tylko święta dusza Zbawiciela została stworzona, wznosząc wzrok swój ku Bogu, ujrzała w Nim ocean wszelkiego dobra, poza którym nie ma nic dobrego, z którego wypływa wszelki dar doskonały. Dusza Jezusa zachwycona tym widokiem, wiedząc z jednej strony, że w zwykłym porządku wszystkie łaski otrzymują się jedynie za pośrednictwem modlitwy, a z drugiej strony pojmując, że obowiązkiem kapłana jest zanosić do nieba prośby, zaczęła się modlić od pierwszej chwili swego istnienia. Kto może wyrazić, jak doskonałą była ta modlitwa! Była gorliwą, bo łaski, o które Jezus prosił, były nieskończonej wartości; była ustawiczną i wytrwałą, bo stworzenie potrzebuje w każdej chwili pomocy swego Stwórcy; była pokorną, bo Jego święta dusza czuła głęboko, że stworzenie jest niczym i że Bóg sam jest wszystkim; była pełna ufności, bo Słowo, modlące się w duszy Jezusa, nadawało Jego modlitwie wartość Boską, a Bóg, modlący się do Boga, nie mógł nie być wysłuchanym. Zastanówmy się teraz nad sobą. Czy modlimy się: 1) z radością, że możemy oddać cześć Bogu; 2) z przekonaniem, że potrzebujemy Jego pomocy i że obowiązani jesteśmy o nią prosić; 3) czy cenimy wysoko dobra wieczne, o które prosimy i czy mamy gorące pragnienie je otrzymać; i 4) czy modlimy się z wytrwałością, nie zniechęcając się, jeżeli nie jesteśmy zaraz wysłuchani; 5) z pokorą, czując wielkość Boga a naszą nikczemność; 6) z ufnością, polegając na słowach Zbawiciela: „Zaprawdę wam powiadam, jeśli o co prosić będziecie Ojca w imię Moje, da wam“[3]. Niestety! modlimy się i nic nie otrzymujemy, bo się źle modlimy.

PUNKT DRUGI.

Modlitwa jest obowiązkiem każdego chrześcijanina i warunkiem jego szczęścia.

            1) Modlitwa jest obowiązkiem: bo wszystkie przykłady Jezusa Chrystusa są dla nas nauką. Jezus, który jest naszym wzorem, modlił się ustawicznie; nasze życie powinno być także ustawiczną modlitwą. Przy tym potrzeby nasze są tak wielkie, tak liczne, tak nieustanne, że nie możemy przestać się modlić, tak, jak ubogi nie może zaprzestać żebrania jałmużny, bez której musiałby umrzeć. Zresztą jeżeli życie nasze nie będzie ustawiczną modlitwą, źle odprawiać będziemy nasze modlitwy obowiązkowe; będziemy w nich doznawali ciągłych roztargnień, zajmować się będziemy różnymi sprawami, wypadkami szczęśliwymi i nieszczęśliwymi, próżnymi marzeniami i myślami. Doświadczenie przekonuje nas o tym.

            2) Modlitwa jest warunkiem naszego szczęścia. Czy może być co milszego, jak żyć w towarzystwie trzech Osób Boskich, wynurzać swoje uczucia Bogu Ojcu, który nas stworzył; Synowi, który nas odkupił i który modli się za nas ustawicznie w Przenajświętszym Sakramencie tak, jak i w niebie; i Duchowi Świętemu, który miłością swoją nas otacza i daje nam święte natchnienia? Czy może być dla duszy szlachetniejsze i rozkoszniejsze zajęcie, jak rozmawiać z Bogiem swoim? Jeżeli mamy strapienie, wynurzamy je przed Nim, a On nas pociesza. Jeżeli trafiają się jakie trudności na drodze naszego życia, prośmy Go o pomoc, a On nas wesprze. Przy ustawicznej modlitwie życie nasze stanie się rajem; będzie to dla nas początek nieba. Wierzmy doświadczeniu. Świat, który się nic modli, jest pełen smutku; oblicze tych, którzy się modlą, jaśnieje pogodnym spokojem, odbijającym wewnętrzne szczęście.

            Postanowienia i wiązanka duchowa jak wyżej.


[1] –  Ewang. św. Łuk. XVIII, 1.

[2] –  Ewang. św. Łuk. XI, 1.

[3] –  Ewang. św. Jana, XVI, 23.