Wtorek Czternastego Tygodnia Zwykłego – dzień 7 lipca 2026 r.
Przygotowanie pierwsze.
Dziś rozważać będziemy czwartą zasadę życia chrześcijańskiego: że w tym, co się tyczy służby Bożej, nie powinniśmy lekceważyć nawet najmniejszej rzeczy; i przekonamy się, że trzeba: 1) wysoko cenić najmniejszy akt cnoty; 2) jak najstaranniej unikać nawet najmniejszych błędów. Następnie postanowimy sobie: 1) chętnie spełniać każdy dobry uczynek, każdy akt cnoty nawet najmniejszy i wystrzegać się najlżejszych uchybień; 2) odrzucać tę fałszywą zasadę, że umysł wzniosły nie powinien zwracać uwagi na drobne szczegóły, ale poprzestawać na spełnianiu obowiązków najważniejszych w służbie Bożej. Naszą wiązanką duchową będą słowa świętego Bernarda: „Najpierw popełniamy małe błędy, a potem popadamy w coraz większe”.
Przygotowanie drugie.
Oddajmy cześć Zbawicielowi naszemu, który w odpowiedzi, danej faryzeuszowi, uczy nas, jak mamy cenić rzeczy małe. Faryzeusze, gwałcąc prawa sprawiedliwości i miłości, wiernie oddawali dziesięcinę z najmniejszych jarzyn, dlatego Pan Jezus rzekł do nich: „Trzeba być wiernym w zachowaniu najmniejszych przepisów, ale zarazem ściśle wypełniać obowiązki ważniejsze”. Złóżmy Mu dzięki za tę naukę i prośmy Go o łaskę do jej zrozumienia.
PUNKT PIERWSZY.
Powinniśmy bardzo cenić każdy akt cnoty, nawet najmniejszy.
Wiara uczy nas, że najmniejszy akt cnoty jest wielkiej ceny, bo to, co na niebo zasługuje, ma zawsze wielką wartość; bo zawsze jest wielką rzeczą podobać się Bogu nawet w rzeczach małych; bo w służbie tego najwyższego Pana, tak jak i w służbie panów ziemskich, małe usługi dowodzą wielkiej miłości; bo jeżeli ten, kto się Boga boi, niczego nie zaniedbuje, jak mówi Duch Święty, to cóż dopiero ten, kto Boga kocha; bo wreszcie nic nie jest małym, co się czyni z wielką miłością, tak jak nic nie jest wielkim, co się czyni z małą miłością; Bóg nie ceni spraw naszych według ich wartości, ale według większej lub mniejszej miłości, z jaką je wypełniamy. Ktoś zerwie w ogrodzie kwiatek dla jego przyjemnej woni i w tym nic złego nie ma; inny odmówi sobie tej przyjemności, robiąc małą ofiarę dla Boga; między czynem pierwszego a czynem drugiego jest taka różnica, jak między niebem a ziemią, jak między czynnością naturalną a nadnaturalną. Sposobność do pełnienia wielkich rzeczy jest bardzo rzadka. Jeżeli chcemy być wiernymi Bogu tylko w rzeczach wielkich, rzadko będziemy mieli do tego okazję, bo życie ludzkie jest pasmem drobnych czynności. Można powiedzieć, że nigdy nie będziemy mogli uczynić dla Boga nic wielkiego, bo człowiek jest stworzeniem tak małym, że wszystko, co czyni dla Najwyższego Majestatu Boga jest małe. Zresztą jesteśmy obowiązani służyć Bogu w każdej chwili, bo On jest naszym panem. Im rzeczy są mniejsze, tym są łatwiejsze; a im są łatwiejsze, tym więcej jesteśmy winni, jeżeli ich odmawiamy Bogu, któremu wszystko zawdzięczamy; Jezusowi Chrystusowi, który tyle dla nas uczynił i cierpiał. Słudzy Naamana mówili do niego: „Gdyby ci prorok przykazał rzecz trudną, powinien byś ją spełnić; dlaczegóż, kiedy ci zaleca rzecz tak łatwą, jak umyć się siedmiokroć w Jordanie, nie miałbyś tego uczynić? Zastosujmy do siebie te słowa. Zbawienie jest sprawą tak ważną, że dla pozyskania go należałoby czynić rzeczy najtrudniejsze, tym bardziej powinniśmy wypełniać rzeczy najłatwiejsze. Bóg tyle dla nas uczynił i wycierpiał, że dla przypodobania Mu się, powinni byśmy podjąć największe ofiary; odmawiać Mu zatem małej ofiary, małych aktów cnót, jest nikczemnością i niewdzięcznością. O mój Boże! jeżeli dla przypodobania się Tobie trudne mi się wydają tak łatwe rzeczy, jest to smutny dowód, że Cię nie kocham. Zastanówmy się nad sobą, upokorzmy się i postanówmy wysoko cenić najmniejsze akty cnót, które będziemy mieli sposobność wykonać.
PUNKT DRUGI.
Powinniśmy starannie unikać nawet najmniejszych błędów.
Niesłusznie sądzimy, że niektóre błędy są małymi grzechami. Są grzechy powszednie, ale nie ma grzechów małych. Nie można nazywać małym zła, które obraża nieskończony majestat Boga, które ubliża czci należnej Jego wielkości, które jest niewdzięcznością za Jego dobrodziejstwa, nieposłuszeństwem Jego rozkazom, buntem przeciw Jego woli, ujmą Jego chwały zewnętrznej, obojętnością względem Jego miłości. Nie można nazywać małym zła, które Bóg nie może przestać nienawidzić, jak nie może, przestać być Bogiem; zło tak wielkie, że przechodzi wszelkie nieszczęścia, jakie sobie można wyobrazić, nawet śmierć wszystkich ludzi, nawet zniszczenie całego świata; wreszcie zło takie, że piekło nawet mniejszym jest złem, bo nawet dla uwolnienia wszystkich potępionych, gdyby to było możliwe, nie wolno popełnić grzechu – choćby powszedniego. Nie można nazywać małym zła, za które Bóg w przyszłym życiu karze czyśćcem i za które karał w tym życiu w sposób straszny. Cóż jeszcze w końcu powiemy? Nie można nazwać małym zła, które nas naraża na utratę zbawienia. A to właśnie sprawiają grzechy powszednie: ostudzają miłość Boga do nas, zmniejszają łaski Jego; oziębiają w nas wiarę, odejmują zamiłowanie do rzeczy duchownych, a przez to pozbawiają nas pomocy, jakiej nasza słabość potrzebuje, osłabiają wolę, przyzwyczajają ją do zła, przeszkadzają w czuwaniu nad sobą i tym sposobem doprowadzają do ciężkich upadków, które prawie zawsze są skutkiem częstych grzechów powszednich. Nikt od razu nie staje się ani wielkim grzesznikiem, ani wielkim świętym; upada się w przepaść stopniowo, to znaczy, że kto trzyma się dobrze na pierwszym stopniu, nie zejdzie na niższe i nie upadnie. Unikanie małych błędów jest najlepszą rękojmią wytrwania. Jakże często łudzimy się co do tej zasady!
Postanowienia i wiązanka duchowa jak wyżej.

