Wielki Piątek – dzień 3 kwietnia 2026 r.
Przygotowanie pierwsze.
Dziś rozmyślać będziemy o wielkim piątku, który jest: 1) dniem miłości; 2) dniem nawrócenia. Następnie postanowimy sobie: 1) przepędzić ten dzień w skupieniu i w częstych aktach miłości dla Jezusa Chrystusa ukrzyżowanego; 2) zadać sobie na uczczenie krzyża jakie małe umartwienie, dodając do tego ofiarę z tego, co nas najwięcej kosztuje. Naszą wiązanką duchową będą te słowa Apostoła: „Miłość Chrystusowa przyciska nas, gdy rozważamy to, że jeśli jeden umarł za wszystkich…, aby i ci co żyją już nie żyli sobie”[1].
Przygotowanie drugie.
Przenieśmy się w duchu na Kalwarię, oddajmy cześć Jezusowi ukrzyżowanemu dla naszego zbawienia; a na widok tego ciała, które jest jedną tylko raną, wylejmy z serc naszych uczucia, współcierpienia, wdzięczności, żalu, uwielbienia i miłości.
PUNKT PIERWSZY.
Wielki Piątek jest dniem miłości.
Spojrzyjmy wzrokiem miłości na Jezusa ukrzyżowanego, okrytego od stóp do głowy ranami: wszystko nas pobudza do miłości dla Niego; wszystko woła na nas: „Daj mi synu mój serce twoje”[2]. Jego roztwarte ramiona mówią nam, że wszystkich nas obejmuje miłością swoją; głowa Jego, która nie może się oprzeć na cierniach wieńczących ją, schyla się do nas, aby nam dać pocałunek pokoju i pojednania; pierś Jego, poszarpana biczami, podnosi się przez bicie serca, poruszonego miłością; ręce Jego, gwałtownie rozdarte przez ciężar ciała; nogi, których rana rozszerza się skutkiem ciężaru, jaki dźwigają; twarz Jego poraniona; wszystkie żyły, z których krew wypłynęła; usta Jego wyschnięte od pragnienia; wreszcie wszystkie rany, okrywające Jego ciało, wspólnym głosem wołają na nas: ,,Patrzcie, jak was umiłowałem!”. Czemuż nie możemy wniknąć w Jego serce! Zobaczylibyśmy, jak ono zajęte jest każdym z nas, jakbyśmy sami tylko byli przedmiotem Jego miłości, jak wzywa miłosierdzia Bożego dla nas, za naszą niewdzięczność, oziębłość i grzechy, jak błaga o łaski, któreśmy otrzymali i które otrzymać mamy; jak ofiaruje za nas Ojcu swemu Krew swoją, życie swoje, wszystkie swoje cierpienia zewnętrzne i wewnętrzne; jak pała niewymowną miłością dla nas. O miłości! czyżby to było zbyteczną rzeczą umrzeć z miłości dla Ciebie, mój Jezu! Powiem ze świętym Bernardem: „Nic mnie bardziej nie porusza, nic mnie więcej nie zapala miłością do Ciebie, jak Twoja przenajświętsza męka. Ona mnie najbardziej do Ciebie pociąga, ona mnie z Tobą najściślej jednoczy, najmocniej mnie do Ciebie wiąże”. Słusznie mówił święty Franciszek Salezy, że Kalwaria jest górą miłości; że tam, w ranie lwa z pokolenia Judy, dusze wierne znajdują miód miłości i że w niebie nawet, po dobroci Boga, najwięcej pobudzać do miłości i zachwycać błogosławionych będzie Twoja święta męka! Jakże mógłbym, Jezu ukrzyżowany, nie poświęcić życia mego na miłowanie Ciebie jedynie!
PUNKT DRUGI.
Wielki Piątek jest dniem nawrócenia.
Aby dać dowód Jezusowi ukrzyżowanemu, że Go prawdziwie kocham, powinienem się nawrócić, to jest zadać śmierć wszystkim złościom moim: memu niedbalstwu, oziębłości, miłości własnej i pysze, zmysłowości, która szuka wygód i uciech, a nie lubi wszystkiego, co ją krępuje; obraźliwości, która się wszystkich zraża; chęci przyganiania, krytykowania drugich i obmowy; lekkomyślności i rozproszeniu, które niezdolne jest do skupienia; niepowściągliwości języka, która wylewa się całkiem na zewnątrz; wreszcie trzeba, abym zadał śmierć wszystkiemu, co się nie zgadza z miłością, jakiej od nas żąda Jezus ukrzyżowany. W miejsce tych złych skłonności, trzeba zaszczepić gruntowne cnoty, których nas uczy krzyż: pokorę, cichość, miłość, cierpliwość, wytrwałość. Jezus żąda tego od nas, przemawiając do nas ranami swymi. Czyż mógłbym Mu tego odmówić? Czy mógłbym zachować przywiązanie do czegokolwiek, widząc Jezusa obnażonego na krzyżu, nie przyodziać się Jego nagością, nie pragnąć wzgardy, ubóstwa, zawstydzenia i cierpień?
Postanowienia i wiązanka duchowa jak wyżej.
[1] – II. do Korynt. V, 14 i 15..
[2] – Przyp. XXIII, 26

