Trzecia niedziela zwykła – dzień 25 stycznia 2026 r.
Przygotowanie pierwsze.
Wczoraj rozmyślaliśmy o Ofiarowaniu się Pana Jezusa w świątyni; dziś zastanowimy się nad ofiarą, jaką uczyniła w tej okoliczności Maryja, Matka Jego i podziwiać będziemy Jej ducha ofiary. Maryja składa na ofiarę: 1) to co nam jest najdroższe: wolę własną i miłość własną; 2) ofiaruje Syna swego i przyjmuje cierpienia, jakie ją czekają. Następnie zrobimy postanowienie: 1) nie przywiązywać się do niczego na tym świecie i wyrwać z serca swego wszystko, co się nie zgadza z miłością Bożą; 2) oddać wolę własną pod posłuszeństwo przełożonym i ulegać równym, a nawet niższym od siebie. Naszą wiązanką duchową będą te słowa Naśladowania: „Wyrzuć z serca wszystko, co nie jest Bogiem, aby się z Nim samym zjednoczyć”[1].
Przygotowanie drugie.
Oddajmy cześć Dziecięciu Jezus, ofiarowującemu się w świątyni przez ręce Maryi; i dziękujmy Maryi, która jako kapłan tej wielkiej ofiary, złożyła ją Bogu Ojcu rękoma najczystszymi, oddając wraz z swoim Boskim Synem i siebie na ofiarę Bogu.
PUNKT PIERWSZY.
Maryja składa w świątyni ofiarę, którą najwięcej cenimy, to jest: wolę własną i miłość własną.
- Maryja składa na ofiarę wolę własną: widoczną jest rzeczą, że Ona nie była obowiązana do spełnienia prawa Oczyszczenia; bo co mogło być nieczystego w Matce Bożej, w stworzeniu czystszym niż aniołowie, która porodziwszy Syna Bożego, nie tylko nie została dotknięta żadną zmazą, ale jeszcze czystszą dziewicą się stała? Jednakże Maryja poddaje się prawu, nie zwalniając się z żadnych przepisów; jak zwyczajne niewiasty nie pokazuje się światu i żadnej z nim styczności nie ma; jak one przez czterdzieści dni nie uczęszcza do świątyni; jak one składa na oczyszczenie przepisaną prawem ofiarę. Ten piękny przykład uczy nas, jak mamy być posłuszni, nie wymawiać się od pełnienia ogólnych przepisów i nic starać się o zwolnienia dla dogodzenia miłości własnej. Prawdziwie posłuszny nie pyta, dlaczego mu co rozkazują; z prostotą spełnia to, co ma zlecone; nie lubi zwolnień, przyjmuje je, jeżeli ma to nakazane, i wtedy tylko o nie prosi, kiedy go do tego obowiązek zmusza.
PUNKT DRUGI.
Maryja ofiaruje w świątyni swego własnego Syna i przyjmuje cierpienia, jakie ją czekają.
- Maryja ofiaruje swego własnego Syna. Ona kochała Go więcej niż siebie samą: On był Jej radością, szczęściem, skarbem, był wszystkim dla Niej. Jednakże składa Go na ofiarę Bogu Ojcu za zbawienie świata. Sercem więcej niż rękoma, oddaje sprawiedliwości Boskiej tę najczcigodniejszą ofiarę, gotowa wyrzec się Syna swego dla okupu ludzi. Widząc to, czy możemy uważać się za dzieci Maryi, jeżeli mamy jeszcze przywiązanie do czegokolwiek na tym świecie, do próżności, do wygód, do jakiej bądź rzeczy, której przypisujemy jaką wartość? czymże są te wszystkie ofiary, w porównaniu z ofiarą Maryi, która oddała swego Syna Boskiego?
- Maryja przyjmuje straszne cierpienia, które ją czekają. „Syn Twój, rzekł do Niej święty starzec Symeon, położon jest na znak, któremu sprzeciwiać się będą… i duszę Twą własną przeniknie miecz”[2]. Ale jaki będzie ten miecz boleści? Maryja nie wie tego. Te straszne słowa, które nie mówiły wyraźnie, co Ją czeka, budziły w Niej obawę o to, co jest najboleśniejsze. Zagrożona strasznymi cierpieniami, nie wiedząc, jakie one będą, wszędzie widzi miecze, zawieszone nad swoją głową; nie wie, przed czym się ma chronić i umiera tysiącem śmierci. Jednakże wśród tych boleści Maryja nie upada na duchu; poddaje się wszystkim wyrokom Boga względem siebie, aby czynił z Nią w przyszłości, co Mu się podoba. Nic mnie innego nie spotka, mówiła sobie, jak to, co Bóg chce; a ja powinnam zawsze chcieć to, co jest Jego wolą. Jakiż to cudowny pokój Maryi wśród tak wielkich ofiar! Jakiż to piękny przykład zupełnego zdania się na wolę Bożą.
Postanowienia i wiązanka duchowa jak wyżej.
[1] – I. Ks. Naślad. J. Chr. VIII. 5.
[2] – Ew. św. Łuk. II. 34. 35.

