Szósta Niedziela Wielkanocna – dzień 10 maja 2026 r.
Przygotowanie pierwsze.
Ponieważ dzisiejsza Ewangelia przypomina nam obowiązek modlitwy, a trzy dni następne, tak zwane krzyżowe, są przeznaczone w sposób szczególniejszy na modlitwę, rozmyślać dziś będziemy, z jaką pokorą i uszanowaniem powinniśmy się modlić. Następnie zrobimy postanowienie: 1) zachować zawsze na modlitwie postawę pełną uszanowania; 2) starać się o pokorę serca, naśladując jawnogrzesznika, który stojąc we drzwiach świątyni, uniża się przed Bogiem na wspomnienie swojej nędzy. Jako wiązankę duchową weźmiemy te słowa świętego Franciszka z Asyżu: Kto Ty jesteś, Panie, a kto ja jestem ?
Przygotowanie drugie.
Upadnijmy na kolana z głębokim uszanowaniem i pokorą przed Majestatem Boga, mówiąc do Niego jak święty Franciszek z Asyżu: Kto Ty jesteś, Panie, a kto ja jestem? Albo jak święty patriarcha Abraham: „Jakże będę śmiał mówić do Pana, [choć jestem][1] proch i popiół?”[2]. Prośmy Boga, aby nam dał łaskę do przejęcia się najgłębszą pokorą i najwyższym uszanowaniem, bo to są dwa najpierwsze warunki dobrej modlitwy.
PUNKT PIERWSZY.
Modlitwa powinna być pokorna.
Bóg kocha prawdę i ma w niej upodobanie; gdzie ją widzi, tam serce jego zlewa łaski. Nienawidzi kłamstwa i niesprawiedliwości, a gdzie je napotka, serce Jego odwraca się, a uszy się zamykają. Z tych zasad jasnych wypływają dwa wnioski, pierwszy wniosek: że pokora jest najlepszym środkiem do otrzymania tego, o co prosimy. Jeżeli stajemy przed Bogiem z głębokim uczuciem naszej nędzy, przedstawiając Mu pokornie nasz smutny stan, jak ubogi bogaczowi, mówiąc do Niego: Panie, wejrzyj na moją nędzę; pragnę i łaknę Twoich łask; jestem ogołocony z wszelkiego dobra i wszelkiej cnoty; starałem się znaleźć u stworzeń to, co mi potrzebne do posilenia duszy, do okrycia mojej nagości, a wszystkie mi odpowiedziały, że nie mają mi nic do dania, że w Tobie tylko jest wszelkie dobro i wszelki dar doskonały, Bóg nas niezawodnie wysłucha; bo napisane jest: „modlitwa korzącego się, przeniknie obłoki”[3] i otwiera nam skarby miłosierdzia Bożego; „Bóg wejrzał na modlitwę poniżonych”[4]; nie odrzuca nigdy serca pokornego i szczególną okazuje tkliwość ubogim, którzy uznając swoją nędzę, boleją nad nią. Dawid został wysłuchany, bo uważał się wobec Boga jak ubogi i nędzny, jak chory okryty ranami. Jawnogrzesznik został usprawiedliwiony, bo się modlił pokornie u drzwi świątyni. Drugi wniosek, wypływający z poprzednich zasad jest ten, że bez pokory nasze modlitwy nie będą przez Boga przyjęte. Jeżeli staniemy przed Nim z uczuciem zadowolenia z naszych cnót i zasług, jeżeli nie uznamy naszej nicości, zbliżając się do najwyższej Istoty, naszego zła wobec Jego świętości nieskończonej, będziemy w oczach Jego jak ubogi pyszny, którym On się brzydzi; modlitwa nasza zasłuży na przekleństwo, przeznaczone dla kłamców, ponieważ prawdą jest, że jesteśmy niczym. że sami z siebie nic nie mamy, że nic nie możemy, że jesteśmy ubodzy nad wszelki wyraz; zresztą, na cóż miałby Bóg dawać łaski sercu, które nie ma pokory? Byłoby to dostarczać pokarmu jego pysze, która by sobie przypisywała dary Boże; byłoby to dać swoje dobra złodziejowi. Czy jest taki człowiek, który by dał jałmużnę ubogiemu, niechcącemu się przyznać do swojej nędzy? Tylko przez pokorne wyznanie swojej nędzy, można otrzymać od ludzi wsparcie. Bóg trzyma się tego samego prawidła. Zbadajmy w tym względzie nasze sumienie; czy mamy w modlitwie głęboką pokorę, będącą rękojmią i zarazem warunkiem dobrego skutku.
PUNKT DRUGI.
Powinniśmy się modlić z najgłębszym uszanowaniem.
Aby to zrozumieć, dosyć jest zastanowić się z wiarą, do kogo mówimy w modlitwie. Mówimy do najwyższego Boga, przed którym drżą niebiosa; przed którym dwudziestu czterech starców, według Objawienia, ze czcią upada twarzą na ziemię, a Serafinowie nawet okrywają się skrzydłami. Tam, gdzie całe niebo się uniża, ja biedny grzesznik, nie miałbym być przejęty czcią i uwielbieniem? Czyż mógłbym w czasie tej rozmowy z Bogiem nie zachować postawy, pełnej uszanowania, doskonałego skupienia zmysłów, a szczególniej wzroku, słowem, skromności zupełnej, jaką nakazuje Majestat Boga? O Boże i Panie najwyższy! jak my się zachowujemy względem Ciebie! Kiedy mówimy do króla ziemskiego, choćby kilka słów tylko, czynimy to zawsze z wielkim uszanowaniem; a wobec Twego Najwyższego Majestatu, ileż razy z przyzwyczajenia, z nałogu, przez nieuwagę, zapominamy o uszanowaniu zewnętrznym i wewnętrznym, tak dalece, że nieraz nie myślimy o tym, co mówimy; zapominamy, że choćbyśmy jedno tylko słowo mieli do Ciebie wyrzec, zawsze powinniśmy pamiętać, że jesteś Bogiem, to jest, że Ci się należy najwyższe uszanowanie! Zastanówmy się nad sobą, upokorzmy się, prośmy o przebaczenie i nawróćmy się.
Postanowienia i wiązanka duchowa jak wyżej.
[1]– [przypis red. – w oryginale „aczem”]
[2]– Gen., XVIII, 27.
[3]– Eklezyastyk, XXXV, 21.
[4]– Psalm, CI, 18.

