Środa Wielkiego Tygodnia – dzień 1 kwietnia 2026 r.
Przygotowanie pierwsze.
W dzisiejszym rozmyślaniu pójdziemy za Jezusem Chrystusem: 1) wstępującym na Kalwarię; 2) ukrzyżowanym. Rozważywszy te dwie tajemnice, postanowimy: 1) znosić chętnie wszystkie krzyże; 2) starać się o coraz większą miłość dla Jezusa ukrzyżowanego. Naszą wiązanką duchową będą te słowa jednego Świętego: „Miłość moja jest ukrzyżowana”.
Przygotowanie drugie.
Oddajmy cześć Jezusowi Chrystusowi, skazanemu na śmierć przez sąd Piłata; uwielbiajmy w tym wyroku miłość Boga względem ludzi. Ludzie chcieli jedynie zaspokoić swoją nienawiść, a Bóg ich użył do spełnienia swoich zamiarów; spełnili zamiar Ojca niebieskiego, który z miłości ku nam wydał na śmierć Syna swego; spełnili pragnienie Syna, który chciał umrzeć za nas 1) aby nas zbawić; a) aby nas nauczyć, jak mamy zachować łagodność i spokój duszy wśród niesprawiedliwych sądów ludzkich albo prób, jakie Opatrzność na nas zsyła. Dzięki Ci składamy, Jezu, za tę wielką naukę. Żydzi wołają, żeś zasłużył na śmierć, że trzeba Cię życia pozbawić. Ja to zasłużyłem na śmierć; moja pycha, zmysłowość powinny zamrzeć we mnie. O Jezu, zniszcz we mnie te namiętności, abym Ciebie jedynie kochał i dla Ciebie tylko żył.
PUNKT PIERWSZY.
Jezus idzie na górę Kalwarii.
Zaledwie wyrok śmierci został ogłoszony, dano Zbawicielowi krzyż, kazano Mu go włożyć na ramiona i nieść na Kalwarię. Któż może wyrazić, z jaką radością Jezus przyjął krzyż, do którego tak dawno wzdychał; krzyż, który miał zbawić świat i pogodzić niebo z ziemią; krzyż, który miał być dla nas wszystkich nauką, jak mamy cierpliwie znosić wszystkie próby, które nas spotykają na drodze do nieba! O krzyżu ukochany, widzę, jak ramiona Zbawcy mego uginają się pod twoim ciężarem, kiedy cię dźwiga na miejsce swej śmierci; idę za Tobą, mój Jezu, i mówię do siebie: Czy mógłbym, widząc, co Ty cierpisz, wlec krzyż z niecierpliwością i niechęcią? Czyż mógłbym nie dźwigać go chętnie, bez szemrania i skarg? O krzyżu, jakikolwiek jesteś, przyjdź, przyjdź do mnie; przyjmuję cię z całego serca, będę cię odtąd dźwigał z męstwem i uległością; przydam nawet do niego dobrowolne umartwienia, aby być podobniejszym do Jezusa, niosącego krzyż. Rozmyślając te tajemnice, Święci zapalali się miłością do krzyża: święty Paweł nazywał krzyż najszacowniejszą łaską; święty Piotr mówił: „Cieszcie się, kiedy możecie dźwigać krzyż z Jezusem Chrystusem”; święty Andrzej wołał: „O dobry krzyżu, tak upragniony”; święta Teresa mówiła: „Albo cierpieć, albo umrzeć, nie mogę żyć bez krzyża”; święta Katarzyna Sieneńska mówiła: „Nie umrzeć, ale cierpieć jak najdłużej”. Jezus, idąc na Kalwarię, spotyka: 1) Maryję, aby nas nauczyć, że mamy się do Niej uciekać we wszystkich naszych strapieniach; 2) spotyka Szymona Cyrenejczyka, abyśmy pamiętali, że każdy chrześcijanin może ulżyć ciężaru krzyża swemu Zbawcy, unikając grzechów, które ten ciężar powiększają, albo znosząc po chrześcijańsku wszystkie krzyże, które są cząstką Jego krzyża; 3) Jezus spotyka niewiasty Jerozolimskie, które płaczą, widząc Go w takim smutnym stanie: „Nie płaczcie nade mną, mówi do nich, ale płaczcie nad sobą“. Tak to, najdroższy Zbawco, zapominasz o sobie, aby myśleć o nas; a my, niestety, nie umiemy współboleć nad Twymi cierpieniami, ani nad cierpieniami bliźniego; myślimy tylko o sobie, a zapominamy o wszystkim innym. Spraw, abyśmy korzystali z nauki, jaką nam dajesz!
PUNKT DRUGI.
Ukrzyżowanie Pana Jezusa.
Skoro Jezus przybył na Kalwarię, zdjęli z Niego tunikę. Tę tunikę, przywarłą do poranionego ciała Boskiego Zbawcy, kaci zrywają gwałtownie, rozdzierając Jego rany. O jakaż to boleść! Oto Jezus stoi obnażony, jak robak, wobec ludu, który z Niego szydzi. O jaka to zniewaga! Każą Mu położyć się na krzyżu, a Jezus kładzie się na tym łożu twardym, błogosławiąc Ojca swego, że godzina ofiary już nadeszła. Każą Mu wyciągnąć ręce, potem nogi; Jezus je wyciąga i pozwala, aby je przebito gwoździami, dla odpokutowania za nadużycia, jakich się dopuszczaliśmy przez grzeszne użycie rąk i nóg, za nasze przywiązania grzeszne i uczynki. Jakież to posłuszeństwo! Potem podnoszą krzyż w górę i wbijają go w ziemię; wstrząśnienie krzyża odnawia wszystkie boleści Jezusa, ciężar ciała rozdziera rany w rękach i w nogach; jest to Kapłan przedwieczny, składający siebie na ofiarę za nasze zbawienie. Jest to Mistrz najwyższy, który z wysokości tej nowej kazalnicy, daje światu naukę oderwania się od rzeczy ziemskich, naukę ubóstwa, pokory, posłuszeństwa, cierpliwości i zdania się na wolę Bożą. Jakaż to tajemnica miłości! Miłość wydaje się na śmierć i wzywa nas do wzajemnej dla siebie miłości. O mój Jezu, oddaję Ci to biedne serce moje, którego tak pragniesz, przybij je do Twego krzyża, abym mógł powiedzieć z Apostołem: ,,Jestem przybity do krzyża z Jezusem Chrystusem”. Powiedziałeś: „A ja gdy będę podwyższony nad ziemię, pociągnę wszystko do siebie”[1]. Spełnij Twoje słowa, Panie; pociągnij mnie do siebie; pociągnij do siebie całe serce moje; niech ono tylko dla Ciebie żyje, niech do Ciebie jedynie należy w życiu i w śmierci.
Postanowienia i wiązanka duchowa jak wyżej.
[1] – Ewang. św. Jana, XII, 32.

