Środa V-ego tygodnia Wielkiego Postu – dzień 25 marca 2026 r.

Środa V-ego tygodnia Wielkiego Postu – dzień 25 marca 2026 r.

Przygotowanie pierwsze.

Dziś rozważać będziemy, jak powinniśmy kochać krzyż, albowiem w nim znajdujemy dla siebie: 1) moc; 2) chwałę. Postanowienie nasze będzie: 1) przywodzić sobie na pamięć krzyż w chwilach ucisku i przygnębienia, aby się pobudzać do odwagi; 2) za nic sobie mieć próżną chwałę świata, chlubiąc się jedynie w krzyżu. Naszą wiązanką duchową będą te słowa świętego Pawła:„Ja zaś, nie daj Boże, abym się chlubić miał tylko w krzyżu Pana naszego Jezusa Chrystusa”[1].

Przygotowanie drugie.

Upadnijmy w duchu na twarz przed krzyżem Zbawiciela i oddajmy Mu hołdy najgorętszej czci, uwielbienia i miłości.

PUNKT PIERWSZY.

Powinniśmy kochać krzyż, bo on jest naszą mocą.

Człowiek sam przez się jest bardzo słaby, nadto, są w życiu jego położenia nader trudne, wady i namiętności, którym podlega są tak niebezpieczne, cnoty tak trudne do wykonywania, że potrzebuje pomocy nadnaturalnej dla wsparcia jego słabości. Ta moc zawiera się w krzyżu. Z krzyżem w ręku, pokonamy wszystkie trudności. W nim znajdujemy przykład, który zawstydza naszą małoduszność i pobudza do odwagi; on jest rękojmią naszych nieśmiertelnych nadziei, które podnosząc serce do nieba, czynią je silniejszym od wszystkiego co ziemskie; w krzyżu znajdujemy łaskę, która nas wspiera, miłość pobudzającą do miłości i do poświęcenia; krzyż, wreszcie, jest pieczęcią wybranych, która nas zachęca do postępowania drogą, prowadzącą do celu, to jest do nieba. Święty Paweł trzymał się krzyża, i wsparty na nim, czuł się mocniejszym niż wszystkie pokusy i próby. Męczennicy i wyznawcy w cierpieniach, jakie przechodzili, myśleli o krzyżu, i w nim znajdowali moc, która ich czyniła niezwyciężonymi. Cierpię strasznie, mówił jeden z nich; ale cóż to jest w porównaniu z tym, co wycierpiał Jezus na krzyżu? Naśladujmy te piękne przykłady. Jeżeli doznamy strat majątkowych, aż do zupełnego zubożenia, ogołocenie Jezusa osłodzi nam to, i mówić będziemy z jednym Świętym: „Pójdę nagi za nagim Jezusem”. Jeżeli nawiedzeni jesteśmy chorobą i niemocą, rany Jezusa Chrystusa osłodzą nam cierpienie, i powiemy ze świętym Bonawenturą: „Nie chcę żyć bez cierpienia, widząc Jezusa cierpiącego”; albo ze świętą Teresą: „Albo cierpieć albo umrzeć”! „Brzydzę się, mówiła ta wielka Święta, uciechami i wygodami, zmysłowością i dogadzaniem sobie”. Jeżeli dotknięci jesteśmy potwarzą, albo pogardą, zniewagi Jezusa ukrzyżowanego stłumią w nas pragnienie szacunku i pochwał. Nie będziemy dbali o sławę u ludzi, widząc, jak świat źle ocenił mądrość przedwieczną. Jak możemy chcieć, aby się z nami lepiej obchodzono, więcej nas szanowano, niż Boga? Wreszcie, jeżeli doznajemy cierpień wewnętrznych, jeżeli chcemy poprawić nasze wady, ujarzmić naszą wolę, cichość i posłuszeństwo Jezusa na krzyżu uczynią nas cichymi, uległymi i posłusznymi. Tym sposobem w każdym położeniu, we wszystkich przeciwnościach zewnętrznych i uciskach wewnętrznych, krzyż będzie naszą mocą: on dopomoże nam do zwyciężenia wszelkich trudności; kochając krzyż będziemy szczęśliwi w cierpieniu, bogaci w ubóstwie, spokojni wśród przeciwności.

PUNKT DRUGI.

Powinniśmy kochać krzyż, bo on jest naszą chwałą.

Krzyże i cierpienia przynoszą tak wielką chwałę, że dla grzechów naszych nie zasłużyliśmy na nie; powinniśmy raczej być skazani na posiadanie bogactw, zaszczytów i na używanie uciech ziemskich, przeciw którym Zbawiciel nasz ogłosił to straszne przekleństwo: „Biada wam, bogaczom: bo macie pociechę waszą?”[2]. Dusza, której Bóg zsyła te fałszywe dobra, powinna się czuć upokorzoną, zawstydzoną i obawiać się, że odrzuconą zostanie. Przeciwnie zaś, dusza, którą Bóg nawiedza krzyżem, powinna się obawiać, aby to nie rozbudzało w niej miłości własnej, ponieważ wtedy Bóg najłaskawiej się z nią obchodzi, czyniąc ją podobną Jezusowi Chrystusowi, prawdziwemu Bogu, karmiąc ją cierpieniem, wzgardą i ubóstwem. Świat, tak fałszywie rozumiejący chwałę, nie pojmuje tego; a jednakże to jest rzecz bardzo jasna. Według zdania świata, sława zależy od znakomitości rodu; ale krzyż nadaje chrześcijaninowi większe szlachectwo, niż wszystkie tytuły światowe; krzyż czyni nas dziećmi Bożymi, daje nam prawo, mówić do Boga: Ojcze nasz, któryś jest w niebie; czyni nas braćmi Jezusa Chrystusa i współdziedzicami królestwa niebieskiego. Według świata, sława polega na posiadaniu wielkich dóbr; ale krzyż zapewnia nam posiadanie nieba, tron, z którego sądzić będziemy świat i nieskończone dobra, obok których cały świat jest niczym. Według świata, sława polega na wyższości rozumu, którym się wsławili mędrcy starożytni. Ale wobec mądrości, zawartej w tajemnicy krzyża, cała mądrość świata jest głupstwem. Według świata, sława polega na bohaterskiej odwadze; ale, czy byli więksi bohaterowie, jak uczniowie krzyża, których nazywamy apostołami, męczennikami i tylu innych Świętych? Wreszcie, według świata, sława polega na posiadaniu przyjaźni ludzi możnych i monarchów; ale krzyż wprowadza nas w stosunek poufały z Bogiem, z Jezusem Chrystusem Synem Jego, z aniołami i wszystkimi świętymi. Czyż to nie przynosi daleko większej chwały? Oddajmy cześć krzyżowi; przyjmujmy go z radością, ile razy Bóg go na nas ześle. Oddajmy cześć duszom ukrzyżowanym; są to dusze najmilsze Bogu, uprzywilejowane, noszące na sobie podobieństwo Jezusa Chrystusa. Czy tak cenimy krzyż? Może zupełnie przeciwnie jesteśmy względem niego usposobieni, może szemrzemy, kiedy Bóg nas nim dotyka.

Postanowienia i wiązanka duchowa jak wyżej.


[1] –  List do Galatów. VI. 14.

[2] –  Ew. św. Łuk. VI. 24.