Środa trzeciego tygodnia zwykłego – dzień 28 stycznia 2026 r.

Środa trzeciego tygodnia zwykłego – dzień 28 stycznia 2026 r.

Przygotowanie pierwsze.

Dziś rozważać będziemy, jak Jezus Chrystus, mając lat dwanaście, udał się do Jerozolimy, aby dopełnić obowiązku religijnego i przepędzić tam osiem dni, na które przypadał czas wielkanocny u Żydów; jest to dla nas ważna nauka, że każdy chrześcijanin powinien wiernie i stale wykonywać ćwiczenia pobożne, które mu przepisuje prawo kościelne. Tego nas uczy: 1) przykład Jezusa Chrystusa; 2) tego wymaga interes naszego własnego zbawienia. Potem zrobimy postanowienie: 1) oznaczyć sobie czas stały na wszystkie zajęcia, a szczególniej na ćwiczenia duchowne; 1) nigdy nie odstępować od tego porządku bez rzeczywistej potrzeby, a w takim razie wcześniej je odprawić, jeżeli przewidujemy, że nastąpi jaka przeszkoda; albo jeżeli tak być nie może, dopełnić to w innym czasie. Naszą wiązanką duchową będą te słowa, które Jezus wyrzekł do swej Matki: „W tych rzeczach, które są Ojca mego, potrzeba abym był”[1].

Przygotowanie drugie.

Oddajmy cześć Jezusowi Chrystusowi, żyjącemu w ukryciu domu nazarejskiego po powrocie z Egiptu i opuszczającemu to ukrycie, aby się udać z Józefem i Maryją do świątyni Jerozolimskiej. Towarzyszmy Mu w duchu w tej pobożnej pielgrzymce. Jak święte były rozmowy tej świętej Rodziny w czasie podróży, jakie skupienie, jakie zjednoczenie z Bogiem! Złóżmy hołd nasz Jezusowi Chrystusowi, Maryi i Józefowi.

PUNKT PIERWSZY.

Przykład Jezusa Chrystusa uczy nas, abyśmy mieli pewne ćwiczenia duchowne stałe i odprawiali je wiernie.

Pan Jezus niewątpliwie odbywał codziennie ćwiczenia pobożne z Maryją i Józefem. Nie znamy o tym szczegółów, ale możemy sądzić, że je odprawiał, kiedy nie omieszkał udać się także do Jerozolimy. Jezus, będąc świątynią Boga, nie potrzebował iść do Jerozolimy dla uczczenia Ojca swego; ale chciał nauczyć nas swoim przykładem, żeśmy nie powinni zaniedbywać żadnych zewnętrznych ćwiczeń religijnych i pobożnych, dlatego odbywa trudzącą podróż trzydziestu mil z Nazaretu do Jerozolimy. Przybywszy do tego miasta, przepędza w świątyni nie tylko osiem dni świąt Paschy[2], ale i następne trzy dni; byłby tam pozostał jeszcze dłużej, gdyby Maryja i Józef nie przyszli Go zabrać ze sobą do domu. Nie ma wzmianki o tym, gdzie przepędził te trzy dni, ani czy przyjmował przez ten czas jaki posiłek, bo prawdopodobnie mieszkaniem Jego w dzień i w nocy była świątynia, albo jej najbliższa okolica; a pokarmem Jego najgłówniejszym było pełnienie woli Ojca Jego; to jednak wiemy, że pilnie uczestniczył w obrzędach religijnych; oddawał cześć Bogu, modlił się, słuchał słowa Bożego; kto może wyrazić, z jaką skromnością, z jakiem skupieniem obecny był w czasie ofiar i modlitw! Z jaką uwagą, uszanowaniem i gorliwością mówił do Boga! Jak przykład Jego pobudzał do pobożności tych, którzy Go widzieli! Jezus Chrystus uczy nas, żeśmy powinni najchętniej przebywać w kościele, albo w miejscach, na modlitwę przeznaczonych i za najgłówniejszy obowiązek uważać ćwiczenia duchowne; a w tym celu trzeba nam obierać na nie miejsce najdogodniejsze; opuszczać je z prawdziwym żalem, jeżeli ich czasem wypełnić nie możemy, a wynagrodzić to opuszczenie w najbliższej wolnej chwili. Czy takie jest nasze usposobienie?

PUNKT DRUGI.

Interes naszego zbawienia wymaga, abyśmy mieli stałe ćwiczenia pobożne i wiernie je odprawiali.

Te ćwiczenia polegają na rozmyślaniu i modlitwie. Kto nie rozmyśla, ten zapomina o swoim zbawieniu, o wieczności, o duszy swojej, o prawdach wiary. Kto się nie modli, ten nie ma łaski Bożej, ulega złym skłonnościom natury i gubi się. Przeciwnie, kto się codziennie poważnie zastanawia nad obowiązkami, jakie mamy względem Boga, nad środkami do zbawienia, ten codziennie odżywia w swoim sercu ogień święty; a kto się modli, otrzymuje łaskę Bożą, która wspiera naszą słabość i pomaga do uświęcenia duszy. Te ćwiczenia są tym dla duszy, czym jest pokarm dla ciała: jeżeli się ją pozbawia tego posiłku, słabnie i umiera. Te ćwiczenia są dla duszy tym, czym jest oliwa dla lampy: jeżeli się oliwy nie dodaje, światło gaśnie, wydaje woń przykrą i dym szkodliwy. Ćwiczenia pobożne są dla duszy tym, czym jest broń dla żołnierza; jeżeli nas ta święta tarcza bronić nie będzie, zostaniemy zwyciężeni przez świat i namiętności nasze. Dusza, znudzona sama sobą, szuka rozrywki w święcie, pije jego truciznę, naśladuje jego złe przykłady i zaczyna prowadzić życie, dogadzające naturze, rozproszone, zmysłowe; oddaje się próżnym rozmowom, traci czas; następnie daje się uwieść namiętnościom, miłości własnej, szukaniu wygód; wreszcie upada i traci zbawienie. Zastanówmy się, czy wypełniamy wiernie nasze ćwiczenia, jak je odprawiamy? Czy mamy na to czas i sposób oznaczony?

Postanowienia i wiązanka duchowa jak wyżej.


[1] –  Ewang. św. Łukasza, II, 49.

[2] –  przypis redakcji: oryg. pol. tłumaczenia: „osiem dni świąt Wielkanocnych” – w Polsce święto Paschy nazywane było niekiedy żydowską Wielkanocą ze względu na to, iż główną częścią święta jest wieczerza sederowa, która spożywana jest w pierwszą noc świąt Paschy. Święto Paschy liczy siedem lub osiem dni w zależności od diaspory, która je celebruje.