Środa Trzeciego Tygodnia Wielkanocnego – dzień 22 kwietnia 2026 r.

Środa Trzeciego Tygodnia Wielkanocnego – dzień 22 kwietnia 2026 r.

Przygotowanie pierwsze.

W poprzednich rozmyślaniach zastanawialiśmy się nad tym, co czyni dla nas Jezus, jako dobry Pasterz; teraz rozważać będziemy, co my powinniśmy czynić dla Niego, jako owce owczarni Jego. Powinniśmy przede wszystkim znać Go. „Moje owce znają mnie“, powiedział Pan Jezus. To poznanie jest nam: 1) koniecznie potrzebne; 2) niezmiernie pożyteczne. Te dwa punkty będą przedmiotem naszego rozmyślania. Potem postanowimy sobie: 1) rozważać życie Jezusa Chrystusa, czytając często Ewangelię, szczególnie świętego Jana, który odkrywa tajniki Serca Jezusowego, i Listy świętego Pawła, który nam opowiada tyle cudownych tajemnic z życia Zbawiciela; 2) często brać za przedmiot rozmyślania życie Boskiego Zbawcy i prosić Go, abyśmy mogli Go dobrze poznać. Naszą wiązanką duchową będą słowa, które dobry Pasterz powiedział o swoich owcach: „Owce moje znają mnie”[1].

Przygotowanie drugie.

Oddajmy cześć Jezusowi, jako najwyższemu Pasterzowi, którego mamy obowiązek dobrze poznać; upadnijmy do nóg Jego, prosząc Go, jak święty Augustyn, aby się nam dał poznać, do pobudzenia nas do większej miłości i gorliwości w Jego służbie.

PUNKT PIERWSZY.

Poznanie Jezusa Chrystusa jest nam koniecznie potrzebne.

Poznać Jezusa Chrystusa jest to nie tylko poznać Jego Imię, pochodzenie i historię, tak jak znamy imiona, pochodzenie i historię wielkich ludzi starożytności; ale znać Jezusa Chrystusa jest to znać Jego ducha, Jego Serce, naukę, tajemnice, Jego życie wewnętrzne i zewnętrzne; to poznanie, według zdania świętego Pawła, jest najpierwszą nauką, jedynie i najbardziej potrzebną i wielkiej wagi. Ten wielki Apostoł uważał wszystko za błoto, obok poznania Jezusa Chrystusa, padał na kolana przed Bogiem Ojcem, błagając Go, aby dał to poznanie jego ukochanym uczniom w Efezie. Bo rzeczywiście, wszystkie inne nauki nie przyczyniają się w niczym do świętości życia na ziemi, ani do szczęścia w życiu przyszłym; poznanie zaś Jezusa Chrystusa jest kluczem do nieba, jest drogą do życia wiecznego, jest duszą wszystkich cnót. Nigdy nie nauczymy się pokory i cichości serca, jeżeli nie poznamy gruntownie cichości i pokory Jezusa; nigdy nie dojdziemy do doskonałego zaparcia i wyrzeczenia się siebie, jeżeli nie będziemy się kształcili na wzorze, jaki nam przedstawia Jezus ubogi i ze wszystkiego ogołocony; nigdy nie pokonamy wstrętu, jaki czuje serce ludzkie do wzgardy i cierpienia, jeżeli rozmyślanie życia Jezusa nie powstrzyma nas od szemrania; przede wszystkim nigdy nie będziemy kochali Jezusa Chrystusa jak należy, jeżeli Go gruntownie nie poznamy; bo to tylko kochamy, co jest godnym kochania, a kochamy tym więcej, im lepiej znamy. Kto zna Jezusa Chrystusa tylko powierzchownie, ten uważa Go za jedną z osób, o których starożytność albo baśnie wspominają, której istnienie wymyślone albo rzeczywiste może zabawić ciekawość, ale nie pobudzi do miłości. Osądźmy z tego, jak potrzebną jest dla nas rzeczą poznać Jezusa Chrystusa w Jego życiu wewnętrznym i zewnętrznym!

PUNKT DRUGI.

Pożytek, jaki odnosimy z poznania Jezusa Chrystusa.

Poznanie Jezusa Chrystusa wprowadza do duszy wszystkie cnoty. Niepodobna jest, abyśmy zastanawiając się na modlitwie nad miłością bliźniego, jaką okazywał Zbawiciel, nad Jego łagodnością pełną wdzięku, nad cierpliwością objawiającą się w jednostajności duszy i oblicza, nad Jego głęboką pokorą połączoną ze wzniosłością uczuć, wreszcie nad całą osobą Boskiego Zbawcy, nie zostali zachwyceni pięknem cnoty, nie pokochali jej i nie pragnęli z całych sił ją nabyć. Niepodobna, aby serce nasze nie zapaliło się miłością, kiedy rozważamy na modlitwie doskonałości Boga-Człowieka, tajemnicę Jego wielkości, potrzebę Jego wstawiennictwa za nami, bogactwa odkupienia, mądrość Jego zasad, świętość Jego przykładów i czynów, z których każdy jest dla nas nauką; ogrom Jego miłości, objawiającej się we Wcieleniu; Jego mękę, śmierć, Sakramenty, a szczególnie Przenajświętszy Sakrament. A jeżeli w pełnieniu cnoty napotykamy na jakie trudności, one nikną na tę myśl: „Bóg poniósł tyle upokorzeń, tyle cierpień; czy mógłbym mieć jaką wymówkę, gdybym nie chciał cierpieć bez porównania mniej? Bóg wykonywał tę cnotę w stopniu tak heroicznym, czy mógłbym się wymawiać, że tego uczynić nie mogę?“ Szczęśliwy, mój Jezu, kto Ciebie zna, a nieszczęśliwy, kto wszystko umie, ale Ciebie nie zna! O mój Jezu spraw, abym Cię poznawał coraz lepiej, abym Ci coraz gorliwiej służył i coraz więcej Cię kochał!

Postanowienia i wiązanka duchowa jak wyżej.


[1] –  Ewang. św. Jana, X, 14.