Środa Szóstego Tygodnia Wielkanocnego – dzień 13 maja 2026 r.
Przygotowanie pierwsze.
Zastanawialiśmy się dotąd nad przymiotami dobrej modlitwy, dziś rozważać będziemy, jakie wady psują modlitwę i czynią ją bezskuteczną. Święty Augustyn streszcza je w trzech zdaniach: Nie modlimy się o to, co jest potrzebne; modlimy się źle; modlimy się z złym usposobieniem. Następnie zrobimy postanowienie: 1) lepiej się przygotowywać do modlitwy przez skupienie i przejąć się wielkością sprawy, do której się zabieramy; 2) daleko więcej się modlić o duchowne potrzeby, niż o materialne. Naszą wiązanką duchową będą trzy zdania, stanowiące punkty naszego rozmyślania: Nie prosimy o to, co jest potrzebne; modlimy się źle i ze złym usposobieniem.
Przygotowanie drugie.
Oddajmy cześć Jezusowi modlącemu się i obejmującemu w swej modlitwie niebo i ziemię; Jezus obejmuje w swej modlitwie niebo, bo wszyscy aniołowie i święci przez Niego oddają cześć Bogu; obejmuje ziemię, która tylko przez Niego zanosi swe modlitwy i hołdy. On sam zawsze prosi Ojca swego o to, co jest najlepsze, prosi tak, jak potrzeba, ze świętym usposobieniem. Dziękujmy Mu za dobrodziejstwa, jakie nam świadczy przez swą modlitwę i za wzniosły przykład, jaki nam daje.
PUNKT PIERWSZY.
Modlimy się często o to, co nam nie jest potrzebne.
Prosimy często Boga o dobra doczesne, prosimy Go, aby tak pokierował okoliczności, jak tego wymaga nasza pycha, próżność, albo zmysłowość, aby od nas oddalił krzyże, choroby, śmierć osób nam drogich, wreszcie wszystkie klęski doczesne. Te prośby nie są same przez się naganne, trzeba tylko dodać: Boże mój, niech się nie moja wola dzieje, ale Twoja; jeżeli widzisz, że lepiej dla mnie, abym nie był wysłuchany, nie wysłuchaj mnie; inaczej modlitwa byłaby zła. Bo my nie jesteśmy już teraz pod prawem Mojżeszowym, które obiecywało nagrody ziemskie i groziło karami doczesnymi, jesteśmy pod prawem Tego, którego królestwo nie jest z tego świata; jesteśmy pod prawem ewangelicznym, które nam zaleca wzgardę rzeczy doczesnych, a każę nam podnosić ducha do nieba, pragnąć dóbr wiecznych. Prosząc o dobra duchowe, powinniśmy się zdać na Boga co do czasu i sposobu, w jaki nas ma wysłuchać; bo zdarza się, że albo nie jesteśmy usposobieni do przyjęcia z pożytkiem tego, o co prosimy, albo trzeba, żebyśmy mieli czas poznać naszą nędzę; żeby dłuższa modlitwa pomnożyła nasze zasługi i rozbudziła w nas gorętsze pragnienia. Chcieć zbyt prędko otrzymać najlepsze nawet rzeczy, to nie jest modlitwa o rzeczy potrzebne. Czy stosujemy się do tych prawideł, tak w rzeczach doczesnych, jak i w duchowych?
PUNKT DRUGI.
Modlimy się często źle o to, co chcemy otrzymać.
W istocie, zachowujemy się niekiedy dziwnie względem Boga, na modlitwie. Kiedy mówimy do kogo bądź z ludzi, myślimy o tym, co mówimy, a mówiąc do Boga, niestety! nie zastanawiamy się nawet często nad znaczeniem słów, które wymawiamy. Jakże Bóg może wysłuchać taką modlitwę? „Prosicie, a nie otrzymujecie, mówi Duch Święty, bo źle prosicie”[1]. Aby modlitwy nasze były wysłuchane powinniśmy w skupieniu zamknąć się w świątyni naszej duszy, w której odbywa się rozmowa z Bogiem, zdała od wszelkich roztargnień światowych. Tam Bóg najchętniej przyjmuje prośby. Jeżeli serce zaczyna się zwracać gdzie indziej, trzeba je przywołać i boleć nad naszą niestałością, jak Dawid, który wołał: „Serce moje opuściło mnie”[2] a znalazłszy je, trzeba się weselić, jak ten święty król i powrócić z gorliwością do modlitwy. Trzeba wreszcie naśladować świętego Hilariona, o którym historia mówi, że tak odmawiał psalmy świętego Oficjum, jakby widział obecnego przed sobą Boga, zwracającego uwagę na każde jego słowo. Niestety! jak rzadko modlimy się w ten sposób!
PUNKT TRZECI.
Złe usposobienie psuje często nasze modlitwy.
Ten się modli ze złym usposobieniem, kto nie ma w sercu żalu za przeszłe grzechy, kto nie ma dobrej woli się poprawić, nie ma odwagi powściągnąć swoją lekkomyślność, zwyciężyć swoje namiętności, kto nie stara się o skupienie, ani o podobanie się Bogu. Jakże modlitwy, zanoszone w takim usposobieniu, mogłyby być wysłuchane? Rozproszenie, lenistwo, które nie chce sobie zadać żadnego przymusu, przywiązanie do rzeczy zewnętrznych, są jakby mgłą między Bogiem a nami i nie pozwalają, aby nasze modlitwy do Niego doszły. Zastanówmy się nad sobą, czy nie psujemy w ten sposób naszych modlitw.
Postanowienia i wiązanka duchowa jak wyżej.
[1]– Ewang. św. Jakuba, IV, 3.
[2]– Psalm XXXIX, 13.

