Środa Siedemnastego Tygodnia Zwykłego – dzień 29 lipca 2026 r.
Przygotowanie pierwsze.
Zastanowimy się dziś: 1) jak mamy się zachować względem różnego rodzaju osób, z którymi obcujemy; 2) jaki zwykle powinien być przedmiot naszych rozmów. Następnie zrobimy postanowienie: 1) chętniej rozmawiać z ubogimi, prostaczkami i maluczkimi, dla pocieszenia ich uprzejmym słowem, niż z możnymi tego świata, którym mało możemy być pożyteczni; 2) zawsze starać się, i aby rozmowy nasze były budujące i pożyteczne, a unikać każdego słowa przeciwnego cnocie. Naszą wiązanką duchową będą te słowa Ducha Świętego: „Mądry przez słowa czyni samego siebie przyjemnym”[1].
Przygotowanie drugie.
Oddajmy cześć Jezusowi Chrystusowi rozmawiającemu z ludźmi; Jezus najchętniej rozmawia z ubogimi, maluczkimi, prostaczkami, a szczególnie z tymi, których Mu zalecił Ojciec Jego; w rozmowach swoich stara się pociągnąć ich do Boga; tym sposobem Jezus uczy nas, jak mamy rozmawiać według przepisów Ewangelii. Złóżmy Mu dzięki za wzniosły przykład, jaki nam daje.
PUNKT PIERWSZY.
Jak się mamy zachować względem różnego rodzaju osób, z którymi obcujemy.
- Jakiekolwiek są osoby, z którymi rozmawiamy, religia uczy nas, że powinniśmy być dla wszystkich grzeczni, uprzejmi, ujmujący; każdego szanować według jego godności i stanu, z jednymi obchodzić się poważnie, z drugimi z wesołością i swobodą; względem wszystkich unikać przesady, wyniosłości, powagi, sprzeczania się albo nieszczerości, słowem tak się zachować, aby nikt nie miał powodu żalić się na nas, a wszyscy byli zbudowani.
- Jeżeli osoby, z którymi rozmawiamy są nam nie miłe, trzeba jednak mieć dla nich uprzejmość, nie okazując im ani wstrętu ani znudzenia. Jeżeli, przeciwnie, osoby te są nam przyjemne, wystrzegać się należy zbytniej swobody i poufałości; zachować roztropność w mowie, unikając przywiązania uczuciowego, przyjaźni wyłącznych, które pociągają i zajmują serce. Trzeba mieć uprzejmość dla wszystkich, ale unikać w ogóle poufałości; szczególnie z osobami innej płci.
- Jeżeli mamy do czynienia z osobami niższego stanu, z ubogimi, prostaczkami i maluczkimi, miłość nie pozwala unikać ich, odstręczać od siebie, albo im przykrość sprawiać przez obejście się dumne, pogardliwe, używanie wymówek dla pozbycia się ich. Przeciwnie, miłość nakazuje przyjmować ich łaskawie, mówić do nich z dobrocią, zniżać się do nich i starać się, aby od nas odeszli zadowoleni.
- Jeżeli to są osoby wyżej postawione, roztropność i pokora nakazują nam nie szukać ich towarzystwa; nie ubiegać się o ich łaski; nie pochlebiać im, nie przyklaskiwać temu, co czynią, jeżeli to sumieniu się sprzeciwia. Święty Franciszek Salezy powiada, że trzeba z nimi postępować jak z ogniem, to jest, nie zbliżać się do nich zanadto. Jeżeli jesteśmy do tego zmuszeni, zachowajmy się z wielkim szacunkiem dla nich, aby widzieli, że ich poważamy, a zarazem z przyzwoitą swobodą, aby widzieli, że ich kochamy.
- Jeżeli osoby, z którymi mamy stosunki, są gorliwe i rozmowa z niemi pociąga nas do Boga, szukajmy ich towarzystwa i miejmy upodobanie w nim; ale jeżeli to są osoby wątpliwych zasad albo niereligijne, starajmy się pozyskać je dla Boga przez słowa i obejście uprzejme; a jeżeli nam się to nie uda, a spostrzeżemy, że towarzystwo ich jest dla nas szkodliwe, powinniśmy ich unikać. Czy trzymamy się tych zasad?
PUNKT DRUGI.
Jaki powinien być zwykły przedmiot naszych rozmów.
Przede wszystkim nasze rozmowy powinny być budujące: „Serce mądrego wyćwiczy usta jego; a wargom jego przyda wdzięczności”[2], mówi Duch Święty. To znaczy, że ponieważ usta mówią z obfitości serca i chętnie mówimy o tym, co nam jest drogie, przeto chrześcijanin powinien mieszać do rozmów swoich słowa budujące: o Świętych, o Bogu, o zbawieniu, o wieczności o naśladowaniu ich dobrych przykładów, o religii, o Kościele, Nie można uważać za chrześcijanina tego, kto ma upodobanie jedynie w rozmowach światowych, rozpraszających, próżnych i błahych. Jeżeli rozmowy nasze nie mają na celu zbudowania bliźniego, powinny przynajmniej być pożyteczne; bo, nie godzi się człowiekowi rozumnemu mówić o drobnostkach, o tym, co się dzieje w mieście i w pojedynczych rodzinach, o tysiącznych rzeczach, nie mających ani pożytku ani celu. Wreszcie, jeżeli rozmowy nasze nie są ani budujące ani pożyteczne, niech będą przynajmniej nienaganne, to jest szukające w rozmowie uczciwej rozrywki, starajmy się przynajmniej, aby cnota nie była w niej naruszona; abyśmy nie mówili nic przeciwnego prawdzie, nie pozwalali sobie na kłamstwa dla ukrycia upokarzającej nas prawdy, nie wynosili siebie, poniżając drugich; trzeba, aby miłość bliźniego nie dopuszczała ani obmowy ani krytyki, abyśmy nie szydzili z obecnych albo nieobecnych, unikali plotek siejących niezgodę, zazdrości, która nie może znieść, aby drugich chwalono i zawsze znajdzie jakąś przyganę; trzeba unikać słów przeciwnych pokorze, nie naruszać zgody przez sprzeczki i uporne obstawanie przy swoim zdaniu; wreszcie trzeba się starać aby w rozmowach naszych nie było nic przeciwnego zasadom Ewangelii. Czy nasze rozmowy mają te cechy?
Postanowienia i wiązanka duchowa jak wyżej.
[1] – Eklezjastyk XX, 13.
[2] – Przypowieści XVI, 23.

