Środa pierwszego tygodnia zwykłego – dzień 14 stycznia 2026 r.
Przygotowanie pierwsze.
Dziś rozważać będziemy: 1) wdzięczność; 2) ufność, jaką winniśmy mieć dla Dzieciątka Jezus w kolebce. Potem zrobimy postanowienie: 1) czynić często akty wdzięczności i ufności względem Boskiego Dzieciątka; nie zrażać się nigdy naszą słabością, ale pobudzać się do coraz lepszego życia i do ufności w pomoc Jezusa. Naszą wiązankę duchową stanowić będzie ten śpiew Kościoła: któż nie odda miłości za miłość Bogu, który nas tak umiłował?
Przygotowanie drugie.
Zbliżmy się z miłością do kolebki Dzieciątka Jezus. Przypatrzmy się Mu, jak leżąc na ubogim posłaniu zajęty jest nami i naszym zbawieniem.
PUNKT PIERWSZY.
Winniśmy wdzięczność Jezusowi w kolebce.
Życie Jezusa w kolebce nie było bezczynne, jak życie innych dzieci. W stanie, w jakim się znajduje, ludzie widzą tylko dzieciątko, które zdaje się uśpione, ale Jezus zajmuje się ciągle każdym z nas i korzysta z każdej chwili, aby nas zbawić. Gorliwość o nasze zbawienie zajmuje Go jedynie. Ta gorliwość była pobudką, że w osiem dni po swoim narodzeniu, wylał pierwociny Krwi swojej w Obrzezaniu; przez tę samą gorliwość podnosi rączki swe do nieba, aby odwrócić pioruny sprawiedliwości Bożej od występnej ziemi, i wylewa pierwsze łzy, aby obmyć zmazy grzechów naszych i ugasić płomień gniewu Bożego. Gorliwość o nasze zbawienie pobudza Jezusa do ustawicznej modlitwy dniem i nocą aby nam zjednać łaski, któreśmy dotąd otrzymali, nie tylko my sami, ale wszyscy chrześcijanie; bo On obejmuje w swojej modlitwie wszystkie wieki i kraje. Z powodu tej gorliwości miłe Mu są więzy, które Go krępują i pieluszki, którymi jest owinięty. Przedstawia się z upodobaniem, w tym stanie, Ojcu swemu, aby nas oswobodzić z niewoli, przez zasługę swoich więzów; przedstawia się nam, aby nas pobudzić swoim przykładem do wyrzeczenia się tej nieszczęsnej wolności, która chce robić, co jej się podoba, dogadzać swoim zachciankom i wymaganiom. Gorliwość o nasze zbawienie zniewoliła Go do przyjęcia naszej nędzy i słabości zwyczajnego dzieciątka, bo chciał być uważanym za istotę słabą i niedołężną. O mój Jezu, jakże potrafimy wywdzięczyć Ci się za taką miłość? Jak Ci dziękować mamy za tyle ofiar, modłów, za takie poświęcenie się dla naszego zbawienia? O! jakżebym chciał mieć serce wszystkich Aniołów i Świętych, aby Ci złożyć dzięki godne Ciebie! Dzięki Ci, tysiąckroć razy, Boże mój, żeś mnie tak umiłował; będę Ci składał dzięki przez całą wieczność.
PUNKT DRUGI.
Winniśmy mieć ufność w Dzieciątku Jezus.
Kiedy Bóg dał swoje prawo ludowi Izraelskiemu, ogłosił je wśród błyskawic i piorunów, bo chciał utrzymać w posłuszeństwie i bojaźni ten naród twardy i nieuległy. W nowym prawie, Bóg nie chce bojaźnią nami rządzić, ale ufnością i miłością. Bojaźń zniechęca, a dusza zniechęcona do niczego nie jest zdolna. Bojaźń może niekiedy przeszkodzić złu; ale ufność może jedynie dać odwagę do spełnienia dobrego, ona podwaja siły i naprawia dawne przekroczenia przez wykonywanie dobrych uczynków. Dlatego Bóg nasz, będąc tak wielkim, zstępuje na ziemię, aby nadać prawo lepsze i doskonalsze od dawnego, przyjmuje kształt dziecięcia, aby tym sposobem pobudzić nas do ufności. W istocie, któż może bać się dziecięcia i nie zbliżyć się do Niego swobodnie? Niech drżą ci, których ta dobroć nie porusza, i którzy pomimo tego chcą trwać w złu; ale ci, którzy kochają Dzieciątko Jezus, niech mają w Nim ufność. Niech serca ich, na widok łaskawości Jego oblicza, Jego cichości i dobroci napełnią się ufnością i męstwem; niech wołają z prorokiem: „Oto Bóg, Zbawiciel mój, śmiele czynić będę, a nie zlęknę się”[1]. Cieszyć się będę widząc, że zbawienie moje jest w ręku tak dobrego Boga, a nie w moim. Sam nie mógłbym zapewnić sobie zbawienia, nie mając do tego ani mocy, ani mądrości, ani potrzebnej gorliwości i miłości. Nigdy więc nie utracę ufności, ale się pobudzać będę do lepszego życia, aby nagrodzić przeszłość przez postępowanie coraz lepsze i przez większą gorliwość w dążeniu do doskonałości.
Postanowienia i wiązanka duchowa jak wyżej.
[1] – Izajasz XII. 2.

