Środa Piątego Tygodnia Wielkanocnego – dzień 6 maja 2026 r.
Przygotowanie pierwsze.
Dziś rozmyślać jeszcze będziemy, jak się mamy zachować w czasie oschłości i zobaczymy, że trzeba: 1) wypełniać wierniej niż kiedykolwiek ćwiczenia pobożne; 2) utrzymywać się w zjednoczeniu z Bogiem. Potem postanowimy sobie: 1) nie opuszczać żadnych ćwiczeń duchowych, pomimo oschłości; 2) starać się o zjednoczenie z Bogiem, choćbyśmy nie czuli żadnej pociechy. Naszą wiązanką duchową będą te słowa świętego Augustyna: „Jest to rzecz wielka być wiernym Bogu w małych rzeczach”.
Przygotowanie drugie.
Oddajmy cześć Jezusowi Chrystusowi w ogrodzie Oliwnym, nakazującemu swoim Apostołom czuwanie i modlitwę w celu uzbrojenia się przeciw zbliżającej się pokusie. Apostołowie byli znużeni; nie byli usposobieni do modlitwy. Pomimo tego, Zbawiciel mówi im: Czuwajcie i módlcie się. Nie jest potrzebnym znajdować w modlitwie przyjemność, ale modlitwa jest niezbędnie potrzebna; złóżmy dzięki Jezusowi za tę radę tak pożyteczną.
PUNKT PIERWSZY.
W czasie oschłości trzeba wiernie odprawiać pobożne ćwiczenia.
Ćwiczenia pobożne są posiłkiem dla duszy. Kto umniejsza ilość ćwiczeń, ten osłabia duszę swoją, tak, jak się osłabia ciało przez ujęcie pokarmu: a to ujęcie ćwiczeń tym niebezpieczniejsze jest w czasie oschłości, że dusza jest już i tak wtedy osłabioną przez odjęcie łask. Ten brak światła sprawia w niej zaciemnienie; a zaniedbywanie ćwiczeń powiększa zło i w końcu sprowadza zupełne ciemności. Wtedy dusza, wskutek oschłości, jest nad brzegiem przepaści; ćwiczenia duchowne są dla niej gałęzią, która ją utrzymuje i chroni od upadku; bez tych ćwiczeń dusza staje się zmysłową, oddaną rzeczom zewnętrznym; nie troszczy się o zbawienie i znajduje się w największym niebezpieczeństwie. Wówczas trzeba więcej niż kiedykolwiek wiernym być w ćwiczeniach pobożnych, poświęcać na modlitwę tyle czasu co zwykle, starać się o uwagę i skupienie, zachować ten sam rozkład czasu, umartwiać zmysły, słowem, nic nie ujmować z tego, co się dawniej robiło: nie trzeba zważać, czy się ma w tym pociechę czy nie. Ćwiczenia, które odprawiamy wśród oschłości, tym więcej nam pomogą do zbawienia, że pomnożą nasze zasługi i będą większym dowodem miłości względem Boga. Czy trzymaliśmy się tych zasad?
PUNKT DRUGI.
W czasie oschłości trzeba się starać o zjednoczenie z Bogiem.
Ponieważ w czasie oschłości nie znajdujemy w sobie żadnej pociechy, szukamy jej zwykle na zewnątrz i rozpraszamy się. Kto ulega tej pokusie, ten powiększa zło. Wtedy właśnie trzeba wewnętrznie więcej zajmować się Bogiem, wystrzegać się myśli niepożytecznych i tego, co przeszkadza pamiętać o obecności Bożej; trzeba powściągać pośpiech i ruchliwość, ciekawość wzroku, niewstrzemięźliwość języka i starać się o skromność zewnętrzną w ułożeniu i chodzie. Kiedy Bóg widzi, że dusza usiłuje ciągle, pomimo oporu natury, zachować skupienie wewnętrzne, nie zrażając się oschłością serca swego i że we wszystkim chce Mu być wierną, wtedy poruszony litością, nie omieszka nawiedzić ją łaską swą, co w zwykłym porządku Opatrzności się dzieje. Spuszcza wkrótce mannę na tę pustynię; z tego serca, twardego jak skała, wyprowadza wodę pociech niebiańskich. Wierzmy temu, co doświadczył Król-Prorok, który mówi: „ W dzień utrapienia mego szukałem Boga i nie jestem zawiedziony”[1]. To powinno dodawać nam odwagi wśród prób, jakie Bóg na nas zsyła.
Postanowienia i wiązanka duchowa jak wyżej.
[1] – por. Psalm LXXVI. 3.

