Środa Ósmego Tygodnia Zwykłego – Środa po zesłaniu Ducha Świętego. – dzień 27 maja 2026 r.

Środa Ósmego Tygodnia Zwykłego – Środa po zesłaniu Ducha Świętego. – dzień 27 maja 2026 r.

Przygotowanie pierwsze.

Dziś w dalszym ciągu rozmyślać będziemy o Duchu Świętym. Zastanowimy się nad działaniem Jego w duszach i poznamy: 1) że On oświeca nasz rozum; 2) podnosi serce nasze; 3) udoskonala nasze sprawy. Potem postanowimy sobie: 1) pytać się często siebie w ciągu dnia: Czy Duch Boży w tej chwili mnie ożywia; czy On mnie pobudza do mówienia i działania; czy nie ma miłości własnej w moich intencjach i zamiarach? Postanowimy: 2) wystrzegać się pragnień i przywiązania zbytecznego do rzeczy doczesnych, aby dać przystęp Duchowi Świętemu do naszego serca. Jako wiązankę duchową weźmiemy tę modlitwę Kościoła: „O Stworzycielu, Duchu, przyjdź (…), światłem rozjaśnij naszą myśl”[1].

Przygotowanie drugie.

Oddajmy cześć Duchowi Świętemu, jako najwyższemu przewodnikowi wszystkich dusz w ogólności. On napełnia niebo i ziemię świętymi natchnieniami i żadna dusza nie jest pozbawiona Jego wpływu, chyba, że sama go odrzuca. O! jak zasługuje z tego względu na nasze hołdy i miłość!

PUNKT PIERWSZY.

Duch Święty oświeca rozum.

Duch Boży, napisane jest w Piśmie Świętem, „naucza wielkiej prawdy”[2]. Naturalne pojęcie o Bogu nie porusza nas i nie przemawia do serca; ale skoro Duch Boży rozleje w duszy naszej swoje światło i namaszczenie, czujemy się przejęci uwielbieniem i miłością; widziano dusze, które godziny spędzały na rozważaniu tego jednego słowa: Boże mój. To się odnosi do wszystkich prawd religii naszej, tak dalece, że najsilniejsze dowodzenia w rzeczach wiary nie skłonią nikogo do wierzenia, jeżeli Duch Święty, ten Oświeciciel rozumu, do tego duszy nie pobudzi; dlatego to Kościół twierdzi, że początek wiary jest łaską. Tak samo się dzieje z nami i ze wszystkim. Bez Ducha Bożego jesteśmy ślepi, nie znamy wcale siebie: jesteśmy pyszni i zarozumiali; nie pojmujemy, jak fałszywe, nic nieznaczące, niebezpieczne są mniemane dobra tego świata: przywiązujemy się do nich namiętnie; nie wiemy, co mamy robić, ani co mamy mówić: codziennie popełniamy nieroztropności i błędy. Ale kto ma Ciebie, Duchu Boży, światłości błogosławiona, ten widzi swoją nicość i nędzę, swoje zło i niewiedzę; poznaje powody, dla których powinien sobą gardzić, być pokornym, nie ufać sobie, unikać okazji do zła i wzywać ciągle Twej pomocy. „Przybądź, Duchu Święty, ześlij z nieba wzięty światła Twego strumień.”[3]

PUNKT DRUGI.

Duch Święty podnosi serce.

Kiedy Duch Święty owładnie serce, podnosi je nad wszystkie rzeczy stworzone: dla takiego serca bogactwa tracą urok, rozkosze powab, zaszczyty swój fałszywy blask; ono nie zważa na to, co ludzie powiedzą. Wtedy dusza woła, jak święty Ignacy: Ziemia wydaje się nicością temu, kto w niebo spogląda! Jeżeli doznaje cierpień, cieszy się z nich, uważając je jako chwałę i szczęście: „Szli radując się, iż się stali godnymi dla imienia Jezusowego zelżywość cierpieć”[4], mówi Pismo Święte o Apostołach. To sprawiło, że od dwudziestu[5] wieków dotąd tyle dusz, znajdujących się w położeniu bardzo świetnym, opuściło wszystko dla poświęcenia się Bogu w klasztorach, na życie surowe i ukryte. W taki to sposób człowiek, mający Ducha Bożego, podnosi się nad wszystkie rzeczy przemijające; podnosi się do samego Bogu i łączy się z Nim przez modlitwę. O! jak on się dobrze modli! z jakim skupieniem i przejęciem! Zdaje się, jakby już był w niebie między Aniołami i Świętymi. Jak się wznoszą do serca Bożego jęki, przez które „sam Duch prosi za nami wzdychaniem niewymownym”[6]; serdeczne wołania synowskiej miłości, która mówi do Boga: „Abba, Ojcze!”[7]. Tym sposobem tworzy się związek miłości z Bogiem, co stanowi szczęście duszy w tym życiu; jest to skutek miłości Bożej, którą Duch Święty wlewa we wszystkie władze duszy! W ten sposób wyrabiają się serca szlachetne, dusze wielkie, zdolne do wszystkich poświęceń i do wielkich dzieł. O Duchu Święty! Twórco wszystkiego, co dobre, przyjdź, owładnij me serce biedne; przyjdź, stwórz we mnie serce nowe, szlachetne, bijące jedynie miłością dla Ciebie i dla braci moich, ze względu na Ciebie.

PUNKT TRZECI.

Duch Boży udoskonala nasze uczynki.

Kto ma Ducha Bożego, ten wszystko czyni dobrze, nie rządzi się bojaźnią, ale miłością Bożą; żadne ofiary nie wydają mu się trudne, a jeżeli są trudne, to tym większą sprawiają mu radość. Ten nic nie robi bezmyślnie, bez celu, ze zwyczaju, a tym mniej dla dogodzenia sobie; wystrzega się lekkomyślności, nierozwagi i nie postępuje według fałszywych zasad świata; pracuje z zastanowieniem i powagą, bez pośpiechu, który wszystko psuje. Wsparty mądrością Bożą, stara się we wszystkim Bogu jedynie podobać. Tym sposobem tam, gdzie oko ludzkie widzi same ciemności, światło Boże pokazuje, co czynić trzeba; gdzie mądrość ludzka błądzi, ludzie, oświeceni tym światłem, czynią cuda; mamy tego przykłady u świętego Ignacego, u świętego Wincentego a Paulo, u świętego Franciszka Ksawerego, których wysoka mądrość przewyższyła wszelką mądrość tego świata. W ten sposób wyrabiają się ludzie pełni Ducha Bożego, zdolni do wielkich rzeczy; wszystkie nasze sprawy udoskonalają się, a życie staje się święte. Pragnijmy z całej duszy, aby nami rządził Duch Boży, a nie duch świata.

Postanowienia i wiązanka duchowa jak wyżej.


[1]–  Veni Creator Spiritus, inentes tuorum visita. 

[2]–  Ewang. św. .Jana, XVI, 13.

[3]–  Veni Sancte Spiritus.

[4]–  Dzieje Apost. V, 41.

[5]– [w oryginale „osiemnastu” – przyp. red.]

[6]–  Do Rzym. VIII, 26.

[7]–  Tamże, 15.