Środa Jedenastego Tygodnia Zwykłego – dzień 17 czerwca 2026 r.
Przygotowanie pierwsze.
Trzecia środa po zesłaniu Ducha świętego. Dotąd zastanawialiśmy się nad Ofiarą Mszy Świętej, oddającą najwyższą cześć Bogu, teraz rozważać ją będziemy z innego względu i poznamy: 1) że jest ofiarą eucharystyczną, to jest dziękczynną; 2) żeśmy powinni łączyć się z Panem Jezusem w tym dziękczynieniu. Potem zrobimy postanowienie: 1) podczas Mszy Świętej dziękować Bogu za Jego miłość i niezliczone dobrodziejstwa; 2) w ciągu dnia, dziękować Mu za Jego dobroć, powtarzając jako modlitwę strzelistą: Dzięki Ci, Panie, dzięki, za wszystko, co czynisz dla mnie za zdrowie, dobre myśli, za pomoc w pracy itd. Naszą wiązanką duchową będą te słowa z prefacji: Dzięki Bogu, Panu naszemu.
Przylotowanie drugie.
Bóg jest dobroczyńcą wszystkich ludzi na ziemi i mieszkańców nieba. Złóżmy Mu dziękczynienie i oddajmy Mu chwałę. Cieszmy się, że możemy ofiarować Mu Mszę Świętą, jako dziękczynienie i wynagrodzenie za naszą nieudolność; mówmy ze świętym Pawłem: „Dziękuję Bogu memu przez Jezusa Chrystusa”[1].
PUNKT PIERWSZY.
Msza Święta jest ofiarą eucharystyczną to jest dziękczynną.
Winniśmy Bogu wdzięczność nieskończoną, ponieważ On przed wiekami nieskończenie nas umiłował, przeznaczając dla nas te wszystkie dobra, które nam daje w czasie. A jakież to są dobra? Jest to: 1) stworzenie świata całego, który Bóg uczynił dla człowieka; 2) wszystko co Opatrzność dodała i ciągle dodaje do dobrodziejstwa stworzenia, tak w porządku materialnym jak i duchownym; wyszczególnienie wszystkiego jest tu niepodobne; 3) wszystko, co nam ludzie dobrego czynią, albo chcą czynić z natchnienia Bożego; 4) dobroczynne działanie Boga we wszystkim; to działanie trwa ciągle, a utrzymanie naszego bytu tyle znaczy, co nowe stworzenie; jest to dobrodziejstwo, na któreśmy nie zasłużyli, ponieważ Bóg nie ma obowiązku nam nic dawać, nic nie zyskuje, dając nam te dobra, a my nie tylko nie zasługujemy na łaski, ale raczej na kary; jest to dobrodziejstwo Boga w porządku najwyższym, bo dobra, które nam daje, mają wartość nieskończoną; dał na okup za nas swego własnego Syna, zesłał nam swego Ducha Świętego, aby wlał miłość w serca nasze, aby nas uczynił chrześcijanami i katolikami; dał nam Krew swą, która nas oczyszcza; karmi nas swymi Sakramentami i Ofiarą; daje nam łaski zewnętrzne i wewnętrzne, zachowujące duszę od wielu grzechów, które by popełniła nie mając tej pomocy i ułatwiające jej postęp w cnocie; wreszcie daje nam niebo, którego posiadanie od nas zależy. Wznieśmy się myślą jeszcze wyżej. Powinniśmy uważać jako powody do wdzięczności: 1) chwałę, jaką Bóg oddaje sobie samemu przez dzieła swoje, przez swoje wcielenie, przez hołdy, jakie sobie oddają trzy Osoby Boskie, ponieważ chwała Boga powinna nam być droższą jak nasza własna i Kościół śpiewa na Mszy Świętej: Dziękujemy Ci za Twoją wielka chwałę; 2) mamy powód do wdzięczności za bogactwa łaski, którymi Bóg obdarzył święte człowieczeństwo Jezusa Chrystusa, Najświętszą Pannę, wszystkich aniołów i świętych, ponieważ na mocy obcowania Świętych, łaski, które każdy otrzymuje, są dobrami wspólnymi, za które wszyscy wdzięczni być powinni. Ale jak uiścić się z tak wielkiego długu? Nie mamy na to innego środka tylko Ofiarę Mszy Świętej; jest to środek jedyny, ale przeobfity. Bo Jezus Chrystus, składając siebie na ołtarzu jako ofiarę eucharystyczną, oddaje Bogu tyle, ile Bóg dał i dać może; daje Mu nawet więcej, bo tu ofiara dziękczynna tyle jest warta, co sam Bóg. Jeżeli przez Jezusa Chrystusa otrzymujemy wszystkie dobra, to przez Jezusa Chrystusa składamy Bogu godne dziękczynienie.
PUNKT DRUGI.
Powinniśmy łączyć nasze dziękczynienie z dziękczynieniem Jezusa we Mszy Świętej.
Jezus Chrystus, dziękując Bogu Ojcu swemu, nie uwalnia nas od spłacenia długu wdzięczności jaki się Jemu należy; owszem, chciał nas zachęcić swoim przykładem, abyśmy dziękowali sprawcy wszelkiego dobra, łącząc się z Jego najdoskonalszym dziękczynieniem; chciał złożyć dzięki Bogu przez wszystkie członki swoje z Nim razem złączone i rozciągnąć tym sposobem na całą ziemię i na niebiosa całe, wdzięczność, jaka się należy Trójcy Świętej. Wchodząc w Jego zamiary, niebo bezustannie Mu dziękuje i Kościół na ziemi nie przestaje śpiewać: Dzięki Panu Bogu naszemu. Przejmijmy się tymi samymi uczuciami i z głębi serca składajmy Bogu – często i po kilka razy dziennie – dzięki za wszystko, co nam dobrego świadczy; dziękujmy Mu za łaski jakie daje całemu społeczeństwu; za to, co czyni dla Kościoła, któremu daje siłę do zwyciężenia nieprzyjaciół i pozwala mu zyskiwać z jednej strony to, co traci z drugiej. Biada temu, kto nie rozumie tego obowiązku wdzięczności! Niewdzięczność, powiada święty Bernard, wysusza źródła pobożności, rosę miłosierdzia, strumienie łask, pozbawia cnót, utrącą dobrodziejstwa, niweczy zasługi, pustoszy i niszczy wszystko w duszy. Wdzięczność, przeciwnie, ściąga coraz większe laski, a tak, jak rzeki, wypływające z morza, powracają do niego, aby znów z niego wypłynąć, tak samo dobrodziejstwa Boże, które zwracamy do ich źródła przez dziękczynienie, wracają do nas z większą obfitością. Wreszcie, wdzięczność pobudza nas do gorliwości: Boże mój, mawiała często święta Teresa, patronka dusz szczodrych i wdzięcznych, Boże mój, tak wiele otrzymujemy, a tak mało oddajemy! Nie pojmowała innego życia na tym świecie, tylko życie niebiańskie, będące ustawicznym hymnem dziękczynnym. Jak dalecy jesteśmy od uczuć tej wielkiej Świętej! Jak mało dziękujemy Bogu za Jego dobrodziejstwa i jak mało je cenimy! Przejmijmy się wdzięcznością Bogu, niech serce nasze składa Mu nieustanne dzięki.
Postanowienia i wiązanka duchowa jak wyżej.
[1] – Do Rzym. I, 8.

