Środa Dziesiątego Tygodnia Zwykłego – Środa w oktawie Bożego Ciała – dzień 10 czerwca 2026 r.
Przygotowanie pierwsze.
Dotąd rozważaliśmy, czym Przenajświętszy Sakrament jest dla nas; dziś rozważać będziemy, jakie są nasze obowiązki względem Przenajświętszego Sakramentu. Najpierw winniśmy Mu cześć. Dlatego zastanowimy się: 1) jak głęboką powinna być nasza cześć dla Przenajświętszego Sakramentu; 2) jak wiele dobrego ta cześć nam przynosi. Następnie postanowimy sobie: 1) zachować się zawsze w kościele z najgłębszym uszanowaniem, w postawie i w całym ułożeniu ciała; 2) zachować tam ścisłe milczenie, rozmawiać tylko z Bogiem, wyjąwszy przypadki konieczności. – Naszą wiązanką duchową będą te słowa, wyjęte z ksiąg świętych: „O jak straszne jest to miejsce!”[1], „A przed świątynią moją drżyjcie”[2].
Przygotowanie drugie.
Oddajmy w duchu cześć Jezusowi, obecnemu w ołtarzach. Ukorzmy się przed Jego Majestatem tak się uniżającym. Chwalmy, wysławiajmy Boga, który z miłości dla nas, zstępuje z takiej wysokości, aby się tak upokorzyć. Nigdy nie będziemy w stanie dostatecznie uczcić Jezusa w Przenajświętszym Sakramencie.
PUNKT PIERWSZY.
Przenajświętszemu Sakramentowi należy się od nas głęboka cześć.
Im więcej Pan Jezus poniża się w Przenajświętszym Sakramencie, tym większą winniśmy Mu cześć oddawać; miara Jego upokorzeń powinna być miarą naszych hołdów. Taki nam dał w tym przykład Ojciec Niebieski: widzi Syna swego upokorzonego w żłobku; w tej chwili wysyła aniołów dla głoszenia Jego chwały sąsiednim mieszkańcom i dla uczczenia tego Króla tak wielkiego, a tak opuszczonego. Widzi Go na brzegach Jordanu, stojącego wśród grzeszników; natychmiast otwiera niebiosa i oddaje Mu chwałę przez świadectwo z nieba. Widzi Go na Kalwarii okrytego zniewagami; w tejże chwili dla uczczenia Go, wskrzesza umarłych, sprawia zaćmienie słońca, trzęsienie ziemi, wskutek którego skały pękają. Jeżeli więc, Jezus Chrystus tym bardziej powinien być uczczony, im więcej się poniża, czyż możemy pojąć, jak głęboka powinna być cześć nasza i uszanowanie dla Przenajświętszego Sakramentu! bo tu Jezus najgłębiej się upokorzył. W żłobku miał przynajmniej postać dziecięcia, a pasterze i królowie przyszli Mu oddać cześć; na krzyżu zachował kształt człowieka, który jest arcydziełem stworzenia; ale w Przenajświętszym Sakramencie, cóż widzę? nic, co by okazywało człowieka, a tym mniej Boga. O Mądrości przedwieczna! ukryłeś się, przyjąwszy ciało, a oto i ciało ukrywasz pod zwykłą postacią chleba. Te słabe postacie, które przedstawiają oczom moim, pozornie, najprostszy pokarm, okrywają blask tej samej wielkości, której promień olśnił Mojżesza na górze Synaj, a uczniów na górze Tabor. Ta mała cząsteczka, spadająca na patynę, zawiera nieskończonego Boga, którego niebiosa objąć nie mogą, – Króla niebios, Króla chwały. O! jakież to upokorzenie! Upokorzenie tak wielkie, że Ojciec Przedwieczny postawił w przybytku zastępy aniołów w celu oddawania bezustannej czci utajonemu w Przenajświętszym Sakramencie Zbawicielowi. Widziałem ich sam, powiada święty Jan Złotousty, tych aniołów, oddających cześć Przenajświętszemu Sakramentowi: stali jako straż około króla swego, w postawie pełnej najgłębszego uszanowania, z głową pochyloną, z oczyma spuszczonymi, tak, jak dwudziestu czterech starców, których święty Jan Ewangelista widział przed tronem Boga? Możemy stąd wnieść, jakie powinno być uszanowanie nasze dla Przenajświętszego Sakramentu: tu, gdzie całe niebo drży i hołdy składa, czyżby nam się godziło stanąć przed wielkim Majestatem Boga z umysłem rozproszonym i sercem obojętnym? Czymże jesteśmy wobec tego przedwiecznego Syna Bożego, który zstąpił z nieba? Jesteśmy pokornymi poddanymi tego Króla chwały, jak mówi święty Tomasz, który przystępował do ołtarza ze drżeniem, pełnym najgłębszej czci. Jesteśmy winowajcami, stawającymi przed naszym sędzią. Dlaczego, pytano świętego Marcina, drżysz wstępując do kościoła? Jakże nie mam drżeć, odpowiadał ten cudotwórca Galii, kiedy jestem w obecności mego sędziego? Jesteśmy nędznymi stworzeniami wobec nieskończonego Majestatu Boga. Co powinno czynić stworzenie wobec swego Stwórcy? Powinno uniżać się, wyniszczać, wyznawać, że On jest Panem naszym, że jesteśmy tylko prochem i popiołem, powtarzać po tysiąc razy słowa świętego Franciszka z Asyżu: „Kto Ty jesteś, Panie, a kto ja jestem?” albo przypominać sobie te słowa świętej Teresy: „Siostry moje, powinnyście się zachowywać przed Przenajświętszym Sakramentem jak duchy błogosławione w niebie, przed Bogiem”. Czy myślimy o tym, czy jesteśmy tym przejęci, kiedy się znajdujemy przed Przenajświętszym Sakramentem? Czy staramy się okazywać Mu najwyższe uszanowanie i cześć?
PUNKT DRUGI.
Odnosimy wielkie pożytki z oddawania czci należnej Przenajświętszemu Sakramentowi.
Pierwszym pożytkiem jest pomnożenie pobożności. Doświadczenie przekonuje nas, że kiedy pozostajemy przed ołtarzem, zachowując w postawie uszanowanie i skupienie, daleko lepiej się modlimy; z jednej strony unikamy przyczyn do roztargnień; z drugiej strony dla wynagrodzenia dobrej woli naszej, Bóg udziela duszy obfitą łaskę pobożności i gorliwości. Jeżeli, przeciwnie, zewnętrzne zachowanie się okazuje brak uszanowania, takie rozproszenie zewnętrzne pociąga za sobą rozproszenie ducha. Drugim pożytkiem jest zbudowanie bliźniego. Dobry przykład chrześcijanina, zachowującego głębokie skupienie przed Przenajświętszym Sakramentem jest nauką dla tych, którzy go widzą; a przeciwnie, brak uszanowania, zbytnia swoboda, rozmowy, oziębiają miłość, zmniejszają pobożność, a niekiedy są nawet przyczyną zachwiania się w wierze. Czyśmy kiedy nie zrobili uszczerbku sobie albo drugim, przez brak należnego uszanowania w kościele?
Postanowienia i wiązanka duchowa jak wyżej.
[1]– Genesis. XXVIII, 17. – Ks. Rodzaju
[2]– Leviticus. XXVI, 2. – Ks. Kapłańska

