Środa Dwudziestego Tygodnia Zwykłego – dzień 19 sierpnia 2026 r.
Przygotowanie pierwsze.
Dziś zastanowimy się nad piętnastą pobudką do pokory: kto nie ma tej cnoty, ten ubiega się o rzecz nie mającą żadnej wartości, to jest o chwałę u ludzi; dla przekonania się o tym, zastanowimy się, jak ta chwała jest próżna: 1) w zasadach swoich; 2) w skutkach swoich. Następnie postanowimy sobie: 1) Boga jedynie mieć na względzie we wszystkich czynnościach i z największą pogardą oddalać wszelką myśl, pobudzającą nas do próżności; 2) nie przywiązywać żadnej wagi do pochwał i oznak czci, jakie by nam oddawano. Naszą wiązanką duchową będą te słowa Psalmisty: „Pan zna myśli człowiecze, bo są marne”[1].
Oddajmy cześć Jezusowi Chrystusowi, zalecającemu nam, abyśmy w sprawach naszych nie szukali własnej chwały, ale starali się podobać jedynie Bogu. Złóżmy Mu dzięki za tę radę tak pożyteczną i prośmy Go, aby nam dał poznać, jak próżną jest chwała ludzka.
PUNKT PIERWSZY.
Chwała ludzka próżna jest w swoich zasadach.
Kiedy nas chwalą, albo nam okazują cześć, miłość własna mówi nam, że to jest hołd, oddany naszym zasługom, dług nam należny; ale w gruncie rzeczy jest to zupełny fałsz. Ci, co nas chwalą, czynią to albo przez pochlebstwo, albo przez prostą grzeczność, albo z obawy obrażenia nas, albo przez chęć podobania się nam, ponieważ wiedzą, że lubimy pochwały, a w skrytości śmieją się z nas; niekiedy przez pochwały chcą nam dodać zachęty i odwagi, żebyśmy nie upadli na duchu. Zdarza się, że nas chwalą z pobudki miłości, która nie widzi zła i wszystko sobie tłumaczy na dobre; która dla uczczenia w nas Jezusa Chrystusa, obchodzi się z nami z uprzejmością, mówi do nas łaskawie, kocha nas szczerze. Często się zdarza, że nas chwalą przez przyjaźń i życzliwość albo dla innych przyczyn, wynikających ze stosunków towarzyskich. Osoby, kochające nas, uważają, że wszystko, co robimy, co mówimy, godne jest pochwały i widzą cnoty i zasługi tam, gdzie Bóg widzi nędzę duchowną i zupełny brak cnoty. Częściej jeszcze, a można by powiedzieć, zawsze, pochwały pochodzą z niewiedzy. Chwalą nas, szanują, bo o nas sądzą z powierzchowności, nie znając nas. O! jakby pochwały rzadko dawały się słyszeć, gdyby oko ludzkie mogło widzieć, czym są w gruncie ci, których chwalą! Nieświadomość tych, którzy nas chwalą, uniewinnia ich; ale my, znając siebie, czy rozumnie czynimy, kiedy im wierzymy? Gdyby powiedziano ubogiemu, zostającemu w ostatniej nędzy, okrytemu łachmanami i wrzodami: „Podziwiamy, wielki królu, twoje bogactwo, nikt ci nie może dorównać w piękności i we wdzięku, nie ma nic wspanialszego nad twoje ubranie”; i gdyby ten nędzarz słuchał z przyjemnością tych pochwał, powiedziano by, że stracił rozum; otóż to jest nasza historia. – Jesteśmy ubodzy pod każdym względem; niczym jesteśmy, nic nie mamy, nic nie możemy; a jednakże z przyjemnością słuchamy, kiedy nam mówią, że jesteśmy bogaci w zasługi i cnoty; a chociaż pochwały, które nam dają, są fałszywe, cieszymy się z nich, nie troszcząc się o to, czym jesteśmy w istocie i przed Bogiem, ale dbamy tylko o pozory i opinię ludzką. Powinniśmy uważać te pochwały, jak je uważali Święci, raczej za szyderstwo z naszego ubóstwa. Przyjmujmy pochwały, jako zniewagi i szyderstwa, mawiał święty Franciszek Ksawery; ci, którzy mnie chwalą, biczują mnie, mówił inny Święty; i tak jest rzeczywiście, bo gdybyśmy się dobrze znali, nie moglibyśmy myśleć inaczej.
PUNKT DRUGI.
Chwała ludzka próżną jest w swoich skutkach.
Czy mnie chwalą, czy ganią; czy mnie szanują, czy mną gardzą; czy o mnie zapominają, czy mnie sławią, co mnie to obchodzi? Czy rzeczywiście jestem przez to innym? Dziś ludzie sądzą, że jestem wielkim człowiekiem; cóż na tym zyskałem? Czy przez to jestem mniej nędznym? Zapewne, że nie; przydałem tylko do mojej nędzy jedną śmieszność, to jest, że upodobałem sobie we czci, na którą nie zasłużyłem; do moich słabości przydałem jedną jeszcze słabość: nadętość pychy, która mnie nie czyni większym. Jutro, zmieniając o mnie zdanie, osądzą ludzie, że jestem nikczemnym, godnym wzgardy, nie zasługującym na uwagę; czy stracę co na tym? Nic zupełnie, tylko próżną igraszkę, rozgłos niebezpieczny dla mojej miłości własnej. Niestety! nie potrzebuję, żeby mnie drudzy chwalili, ja sam sobie aż nadto pochlebiam. Opinia ludzka jest jak wiatr i dym; ona nam nic nie przydaje ani nie ujmuje; a to wszystko, co mogą o nas powiedzieć dobrego albo złego, nie uczyni nas lepszymi ani gorszymi. Dlatego to staranie się o chwałę ludzką jest rzeczą tak próżną, że powinniśmy się jej wstydzić; nie ma człowieka, który by nie uczuł wstydu, gdyby go posądzano, że szuka pochwał. Chcemy, żeby dobre uczynki nasze były znane; ale pragniemy, żeby to się stało niby bez naszej woli. Okazujemy niezadowolenie, kiedy nas chwalą i odrzucamy pochwały, ale dajemy do zrozumienia, że zasługujemy na większe. Dziwna rzecz! chwała ludzka jest tak próżna, żeśmy się jej wstydzić powinni, a jednakże tak pochlebia naszej miłości własnej! To stąd pochodzi, że jesteśmy stworzeni, aby nas Bóg obdarzył chwałą i czcią w wieczności; ale to wtenczas nastąpi, kiedy się wyrzekniemy pragnienia wszelkiej chwały ludzkiej na ziemi.
Postanowienia i wiązanka duchowa jak wyżej.
[1] – Psalm XCIII, 11.

