Środa Dwudziestego Trzeciego Tygodnia Zwykłego – dzień 9 września 2026 r.
Przygotowanie pierwsze.
Dziś rozmyślać będziemy o duchu pokuty i przekonamy się, że on polega: 1) na usposobieniu serca, przejętego żalem za przeszłe grzechy i bolejącego nad swoją obecną nędzą; 2) na mocnym postanowieniu odmiany życia. Następnie postanowimy sobie: 1) starać się z całego serca o ducha pokuty, gorzko ubolewając nad swoją przeszłością i upokarzać się z powodu naszej obecnej nędzy; 2) uczynić kilka aktów pokuty. Naszą wiązanką duchową będą te słowa Psalmisty: „Grzech mój jest zawsze przeciwko mnie”[1].
Przygotowanie drugie.
Oddajmy cześć Zbawicielowi naszemu, który jako najdoskonalszy pokutnik, wziął na siebie nasze grzechy, opłakiwał je krwawymi łzami w Ogrodzie Oliwnym i ofiarował za nie zadośćuczynienie, upadłszy twarzą na ziemię. Jakież hołdy należą Mu się od nas za tak wielką dobroć!
PUNKT PIERWSZY.
Usposobienie serca przejętego żalem za grzechy przeszłe i obecną nędzę.
Jest wielkim złem, że ukrywamy sami przed sobą jak dalece jesteśmy nędzni i grzeszni; że cenimy sami siebie, zamiast się wstydzić naszych grzechów i przyznać, że nie warci jesteśmy stanąć przed Bogiem, ani żyć między świętymi dziećmi Kościoła, że zasługujemy aby nas usunięto na zawsze w miejsca puste i odległe. Powinniśmy ustawicznie mieć w pamięci, że nam się należy to zawstydzenie i wzgarda. Prawdziwie pokutujący nie zapomina nigdy swoich grzechów i nie przestaje ich opłakiwać; uważa się winnym zbrodni przeciw Majestatowi Bożemu, uważa za rzecz słuszną, aby nim gardzono, aby się z nim surowo obchodzono, aby wszystkie stworzenia przeciwko niemu powstały; aby Bóg dopuszczał na niego próby wewnętrzne, zniechęcenie, oschłości, opuszczenie i uważa sobie za wielką łaskę, że go Bóg na wieki nie opuszcza. Pomimo tego, obawiając się, że nie ma dość ducha pokuty, nie przestaje o niego błagać Boga: „Panie i Boże mój, mówi ze świętym Anzelmem, daj sercu memu szczerą pokutę, duszy mojej prawdziwą skruchę, a oczom moim strumień łez” albo ze świętym Augustynem: „Biada mnie grzesznemu! drżę z powodu moich grzechów i wstydzę się ich w obecności Twojej”; a pragnąc gorąco odpokutować za swoje grzechy, przyjmuje chętnie wszystkie utrapienia, jakie go spotykają, szczególnie te, które są przeciwne jego woli i usposobieniom, a tym bardziej te, które są przywiązane do jego stanu; przyjmuje wreszcie śmierć, jako słuszną karę za grzechy. Niestety! jak wielu jest chrześcijan, którzy różnią się od tych prawdziwych pokutników, nigdy nie zastanawiają się nad sobą, żyją zadowoleni z siebie, nie upokarzają się i nie wstydzą ani przed Bogiem, ani przed ludźmi, ani w głębi swego sumienia! Nieszczęśliwi, żyją w zaślepieniu, zaniedbują pokutę i zawsze jednakowe życie prowadzą, nic sobie nie wyrzucając! Czy nie należymy do ich liczby?
PUNKT DRUGI.
Postanowienie poprawy.
Najważniejszą częścią pokuty jest żal za grzechy, a po niej najpierwszą jest mocne postanowienie poprawy. Jedno od drugiego jest nieoddzielne, ponieważ prawdziwa nienawiść grzechu pociąga za sobą koniecznie wolę nie grzeszenia więcej. Ta tylko pokuta jest prawdziwa i zasługująca przed Bogiem, która jest połączona z mocnym postanowieniem poprawy, choćby nas to najwięcej kosztować miało, mówi Tertulian. Na próżno czynilibyśmy akty skruchy i spowiadali się; wszystko to na nic by się nie zdało, gdybyśmy nie wyrzekli się życia niedbałego, dogadzającego naturze; jeżeli w gruncie duszy nie postanowimy żyć lepiej, jeżeli skąpy nie stanie się miłosiernym dla ubogich, pyszny nie nabędzie pokory i zamiłowania upokorzeń a nawet wzgardy, jeżeli człowiek oddany uciechom zmysłowym nie będzie się starał o ducha umartwienia, nie będzie chętnie przyjmował chorób, cierpień i trudów życia, do których pobudza duch pokuty; wreszcie, jeżeli w miejsce życia oddanego próżności i światu nie zacznie prowadzić życia pożytecznego i cnotliwego. Czy takie jest nasze usposobienie? Jakżeśmy się może dotąd łudzili!
Postanowienia i wiązanka duchowa jak wyżej.
[1] – Psalm L, 5.

