Środa czwartego tygodnia – 24 grudnia 2025 r.
Przygotowanie pierwsze.
Dziś rozważać będziemy, że łono Maryi jest nie tylko świątynią, w której Słowo Wcielone, z gorliwości o chwałę Ojca swego, zasyła ustawiczne modły do Niego, ale nadto jest ołtarzem, na którym się Jemu ofiaruje. Będziemy zatem rozważali: 1) że życie Jezusa w łonie Maryi jest życiem ofiary; 2) że nasze życie także takim być powinno. Potem zrobimy postanowienie: 1) czynić w ciągu dnia częste akty miłości dla Jezusa, który jest naszą ofiarą w łonie Maryi; 2) pracować nad poprawą życia, wyrzekając się swoich upodobań i woli własnej. Naszą wiązanką duchową będą te słowa św. Pawła: „Jezus Chrystus umiłował nas i wydał samego siebie za nas jako ofiarę Bogu”[1].
Oddajmy cześć Słowu Wcielonemu, ofiarującemu się Bogu Ojcu swemu w łonie Maryi, jako na ołtarzu ofiarnym. O jak cudowną, jak szacowną jest ta ofiara! Bóg Ojciec ma w niej upodobanie, ziemia znajduje w niej zbawienie swoje, dla Aniołów jest ona przedmiotem wielkiej radości.
PUNKT PIERWSZY.
Słowo Wcielone prowadzi w łonie Maryi życie ofiary.
Według świadectwa świętego Pawła, Jezus Chrystus przyszedłszy na świat, rzekł do Boga, Ojca swego: „Ofiary zwierząt, które Ci składano według prawa, nie podobały się Tobie; aleś mi dał ciało: składam Ci je na ofiarę w zamian za ofiary starego zakonu”[2]. Przypatrzmy się ze czcią tej cudownej ofierze w łonie Maryi, które było pierwszym ołtarzem ofiarnym Słowa Wcielonego. Jak chętnie ofiaruje się Jezus Chrystus Ojcu swemu za nasze zbawienie, aby być ceną naszego okupu! Przyjmuje na siebie ciężar naszych grzechów, naszych niewdzięczności, niedbalstwa i słabości; aby za nie zadośćuczynić, wyrzeka się wszelkiej przyjemności, poddaje się przez dziewięć miesięcy więzieniu, upokorzeniu, ubóstwu i cierpieniom. O cudowna ofiaro za grzechy świata, jakże powinniśmy Cię błogosławić i jakie dzięki Ci składać! Serce moje rozpływa się z miłości widząc, jak w tym stanie pracujesz dla mego zbawienia. Pracujesz: 1) bez żadnej zwłoki, z największą skwapliwością, od pierwszej chwili swego istnienia; 2) pracujesz z taką gorliwością, wytężając wszystkie siły duszy i ciała i wykonując wszystkie sprawy z wszelką możliwą doskonałością. Jakim był początek Twego życia, takim będzie jego dalszy ciąg i koniec. O jak słusznie mówi święty Paweł: „Nie mamy kapłana, który by się nie mógł ulitować nad krewkościami naszymi”[3]. Jezus tak dalece współczuje naszej niedoli, że dla zbawienia naszego daje wszystko, co ma; oddaje się cały i żyje na to tylko, aby być naszą ofiarą. O cudowna miłości! O miłości zachwycająca! Jak mogę tak mało Cie kochać!
PUNKT DRUGI.
Wszyscy chrześcijanie powołani są do życia ofiary.
Jesteśmy powołani do tego życia: 1) ponieważ powinniśmy wszyscy naśladować Jezusa Chrystusa: On jest naszym wzorem; powinniśmy być Jemu podobni; pod tym tylko warunkiem jesteśmy chrześcijanami; 2) ponieważ mamy wiele grzechów do odpokutowania i wiele długów do spłacenia. O jakże żałuję tych dni źle użytych, tych lat straconych! O jak opłakuję moje grzechy, jak się nimi brzydzę! Czas już, abym na dobre zaczął pokutować przez oddanie się zupełne Bogu na ofiarę. 3) Jeżeli nie weźmiemy się odważnie do poprawy naszych wad, jeżeli nie wyrzekniemy się własnej woli, upodobań, zamiłowania wygód, jeżeli szukać będziemy we wszystkim siebie, upadać będziemy coraz częściej i coraz ciężej. Najmniejsza trudność nas zrazi; najmniejsza przeszkoda pozbawi nas odwagi; ulegniemy powabom świata; niestałość i lekkomyślność uczynią bezowocnymi nasze postanowienia i pozbawią nas korzyści z łask Bożych. Nie ma zatem zbawienia dla nas, jeżeli życie nasze nie będzie życiem ofiary, to jest wyrzeczeniem się siebie dla spełnienia obowiązku i tego, co Bóg od nas zażąda. Miejmy odwagę tak żyć, a znajdziemy pociechę i słodycz, szczęście doczesne i wieczne.
Postanowienia i wiązanka duchowa jak wyżej.
[1] – List św. Pawła do Efezjan, V, 2.
[2] – [por.] List do Żydów, X, 5. [obecnie zwany Listem do Hebrajczyków]
[3] – Tamże IV, 15.

