Sobota V-ego tygodnia Wielkiego Postu – dzień 28 marca 2026 r.
Przygotowanie pierwsze.
Dziś wrócimy do rozmyślań o krzyżu i rozważać będziemy, że on jest księgą, która nas uczy: 1) mieć współczucie dla bliźniego; 2) wystrzegać się samolubstwa. Zrobimy następnie postanowienie: 1) we wszystkim szukać chwały Bożej i dobra bliźniego; 2) oderwać nasze serce od wszystkiego innego. Naszą wiązanką duchowną będą te słowa świętego Pawła: „Nie sądziłem bowiem, że cośkolwiek wiem wśród was, tylko Jezusa Chrystusa i to ukrzyżowanego”[1].
Przygotowanie drugie.
Oddajmy cześć Jezusowi ukrzyżowanemu, który jest naszym mistrzem i nauczycielem. On nas najlepiej uczy, o co się mamy starać, co mamy cenić i miłować, a mianowicie: że mamy szukać chwały Bożej i dobra bliźniego; On nas uczy, czego mamy unikać, czym mamy gardzić i czego się wystrzegać, to jest, że powinniśmy unikać wszystkiego, co się sprzeciwia chwale Bożej i dobru bliźniego. Złóżmy Bogu dzięki za tę naukę i prośmy Go o łaskę do jej wypełnienia.
PUNKT PIERWSZY.
Krzyż uczy nas brać szczery udział we wszystkim co się tyczy dobra bliźniego.
W istocie, krzyż pokazuje nam:
- że bliźni jest miłym Jezusowi Chrystusowi, który dla jego zbawienia zstąpił z nieba na ziemię, stał się człowiekiem, dał swoją krew, sławę, wolność, życie i łączy się z każdym dzieckiem Adama tak dalece, że mówi: „Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych moich braci najmniejszych, mnieście uczynili. Czegokolwiek nie uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, mnieście nie uczynili.”[2]. Zrozumiawszy to, widzimy jasno, że dla podobania się Jezusowi Chrystusowi, powinniśmy przejąć się serdecznie tym, co się tyczy bliźniego, jego zbawienia, sławy, radości i smutku, powodzenia i niedoli. Kto jest obojętny dla osoby tak ukochanej przez Jezusa Chrystusa, kto jej ubliża, zasmuca ją, krzywdzi albo gorszy, ten obraża źrenicę oka samego Jezusa Chrystusa. Wszystko, co obchodzi bliźniego, powinno nam być tak drogie, jakby szło o samego Jezusa Chrystusa; powinniśmy mieć sobie za szczęście i zaszczyt, kiedy możemy dobrze czynić bliźniemu i korzystać z każdej do tego sposobności.
- krzyż pokazuje nam, jak daleko posuwać się powinna gorliwość nasza o dobro bliźniego; bo jeżeli Jezus Chrystus, w wigilię swojej śmierci dał nam przykazanie, „abyśmy się wzajemnie tak miłowali, jak On nas umiłował”[3], to krzyż jest dla nas, jakby wyjaśnieniem tego nakazu; on nas uczy, że powinniśmy być gotowi na wszelkie ofiary dla dobra bliźniego; że mamy obowiązek wszystko od drugich znosić, a nie być nikomu powodem do cierpienia; że trzeba abyśmy znosili wszelkie niedogodności i niedostatek, a w potrzebie, byli gotowi poświęcić się całkiem dla dobra naszych braci, bo tak nas umiłował Jezus ukrzyżowany. Wejdźmy w siebie. Ileż razy odmówiliśmy bliźniemu przysługi, którą mogliśmy mu wyświadczyć! Ileż razy, widząc bliźniego w potrzebie, w trudnościach, w jakich sobie radzić nie potrafił, mogliśmy mu dopomóc dobrą radą, przysługą, która by nas nic nie kosztowała; a jednakże, odwróciliśmy się od niego, nie biorąc udziału w jego strapieniu!
PUNKT DRUGI.
Krzyż uczy nas wyrzeczenia się samolubstwa.
Do przyjścia na świat Jezusa Chrystusa, każdy żył tylko dla siebie. Głównym staraniem ludzi było nabycie bogactw, pozyskanie sławy, używanie uciech; a unikanie ubóstwa, cierpienia, upokorzenia. Jezus Chrystus ukazał się na krzyżu i z wysokości tej nowej kazalnicy, powiedział światu: „Nauczcie się ode mnie zapominać o sobie, wyrzec się tego nędznego samolubstwa, które o sobie tylko myśli, obojętnie patrząc na nieszczęście bliźnich; które pragnie wyniesienia się, posiadania fałszywych dóbr tego świata, niekiedy nawet z krzywdą drugich, a boi się zrobić sobie uszczerbek, prowadząc życie ukryte, nieznane i odmawiając sobie czegokolwiek, aby drugim przynieść pomoc. Patrzcie na mnie; jestem ukochanym Synem Boga, a jednakże jestem ubogi, cierpiący, upokorzony. Gdyby bogactwa, dostatki, uciechy i chwała były rzeczywistymi dobrymi, czyżby mi ich nie był dał Bóg, który jest moim Ojcem? Gdyby ubóstwo, upokorzenie, cierpienie były złem, czy byłby je na mnie dopuścił? Nauczcie się z mego przykładu i wiedzcie, że wszystko co mija jest niczym; że ”wszystko jest próżnością, oprócz kochania Boga i służenia Jemu”[4]. Te wzniosłe prawdy, wygłoszone z wysokości krzyża, przed dwudziestu[5] wiekami, zmieniły postać świata, natchnęły tysiące dusz najszlachetniejszymi uczuciami, najwznioślejszymi ofiarami dla dobra religii i społeczeństwa; widziano, jak te dusze, oderwane od wszystkiego dla miłości krzyża, przyjmowały życie surowe, aby zupełniej należeć do Boga, aby znosić prześladowanie jak największe łaski, i cieszyły się, że zostały uznane godnymi cierpieć dla Jezusa Chrystusa. Tym sposobem krzyż oswobodził świat z samolubstwa, a na miejsce jego wprowadził miłość z heroicznym poświeceniem. Kto tego wszystkiego nie rozumie, nie jest prawdziwie cnotliwy a cnota jego jest fałszywa i tylko pozór cnoty nosi, bo z nią łączy się miłość własna; szukanie wygód, rozproszenie, przywiązanie do świata i jego próżności – ten stan jest gorszy, niż stan grzechu, bo ciężkie grzechy rozbudzić mogą wyrzuty sumienia, ale taka fałszywa pobożność usypia duszę, łudząc ją, że może być bezpieczną i prowadzi ją do śmierci. Czy i my nie należymy do liczby tych, którzy nie zrozumieli jeszcze wielkiej nauki krzyża: że trzeba wyrzec się samolubstwa?
Postanowienia i wiązanka duchowa jak wyżej.
[1] – I do Korynt. II, 2.
[2] – Ewang. św. Mateusza, XXIV, 40 i 45.
[3] – Ewang. św. Jana, XIII, 34. 120
[4] – 1 Naślad. Chrystusa, I, 3.
[5] – [przypis red. – w oryginale „przed osiemnastu”]

