Sobota Trzynastego Tygodnia Zwykłego – dzień 4 lipca 2026 r.
Przygotowanie pierwsze.
Dziś rozważać będziemy dwie inne zasady życia chrześcijańskiego: pierwsza zasada jest taka, że choćbyśmy doszli już do pewnego stopnia doskonałości, powinniśmy zawsze być przekonani, że nam daleko jeszcze do tego, jakimi być powinniśmy; drugą zasadą jest to, że kto nie postępuje w cnocie, ten się cofa. Następnie zrobimy postanowienie: 1) starać się o wykonywanie każdej sprawy z doskonałością, na jaką się możemy zdobyć; 2) po każdej sprawie zastanawiać się, jakie w niej popełniliśmy uchybienia i starać się to naprawić przez lepsze spełnianie następnych czynności. Naszą wiązanką duchową będą te słowa z Objawienia: „Kto jest sprawiedliwy, niech się jeszcze więcej usprawiedliwi, a święty niech się jeszcze uświęci”[1].
Przygotowanie drugie.
Oddajmy cześć Jezusowi Chrystusowi, który w wieku młodzieńczym wzrastał w mądrości i łasce, to jest, że na zewnątrz dawał dowody coraz większej mądrości i łaski, jaka w Nim była, aby nauczyć nas, że powinniśmy ciągle wzrastać w cnocie, zawsze iść naprzód, nigdy się nie zatrzymując. Złóżmy Mu dzięki za tak pożyteczną naukę i oddajmy Mu należne hołdy.
PUNKT PIERWSZY.
Choćby kto uczynił znaczny postęp w cnocie, powinien być przekonany, że mu jeszcze wiele niedostaje, aby był takim, jakim być powinien.
„Bracia, mówi święty Paweł, „ja nie sadzę żebym już pochwycił. Lecz jedno: zapominając o tym, co poza mną jest, a wyciągając się do tego, co przede mną, biegnę do wyznaczonego kresu”[2]. To jest dla nas wzór. Nie myślmy nigdy, że już dosyć uczyniliśmy dla naszego zbawienia. Zapomnijmy, cośmy wykonali dobrego i nie myślmy o tym, jak gdybyśmy nigdy nic nie zrobili, bo te wspomnienia mogłyby nas pobudzić do pychy albo do niedbalstwa. Miejmy zawsze przed oczyma to, co mamy jeszcze dobrego spełnić i pracujmy nad tym ustawicznie. Dłużnik nie jest spokojny, kiedy spłaci część swego długu, ale wtedy dopiero, aż się z niego całkiem uiści. Myśli ciągle o tym, co ma jeszcze zapłacić i niczego nie zaniedbuje, aż dług zaspokoi. Podróżny nie zatrzymuje się w drodze dlatego, że już przebył jej część; idzie dalej, dopóki nie osiągnie celu. Szermierz, który wie, że dopiero przy końcu walki czeka go nagroda, ciągle idzie naprzód, dopóki nie otrzyma zwycięstwa. Kupiec nie zaniedbuje sposobności zysku dlatego, że już wiele zyskał. Tak powinniśmy myśleć o rzeczach, tyczących się naszego zbawienia; im większą mieć będziemy w sercu miłość, tym lepiej zrozumiemy, że nie dosyć kochaliśmy tak dobrego Boga, żeśmy Mu nie dość dobrze służyli; tym więcej widzieć będziemy w sobie nędzy do uleczenia, wad do poprawy; tym lepiej poznamy, jak wiele mamy jeszcze przed sobą pracy na drodze do doskonałości. W przykładach Jezusa i Świętych widzieć będziemy wzory, od których jesteśmy tak dalecy; w rachunku naszym z Bogiem przekonamy się, jak wiele mamy długów do spłacenia za łaski odebrane, za brak prawdziwej pokuty. Czy tak pojmujemy potrzebę coraz doskonalszego życia?
PUNKT DRUGI.
Kto nie postępuje w cnocie, ten się cofa.
Takie jest zdanie wszystkich nauczycieli życia duchowego, że kto nie postępuje, ten się cofa. Gdzie nie ma postępu, tam jest cofanie się; kto nie chce być lepszy, ten przestaje być dobry; kto nie postępuje coraz wyżej w cnocie, ten zstępuje. Człowiek, znajdujący się pośrodku bystrej rzeki, jeżeli na jedną chwilę przestanie walczyć przeciw prądowi, zostanie wkrótce uniesiony przez bałwany. Nasza zła natura jest tą rzeką, która nas ciągle usiłuje do złego pociągnąć: nie ma więc dla nas zbawienia tylko pod jednym warunkiem, że będziemy usiłowali bezustannie w przeciwnym kierunku postępować. Nie można powiedzieć: Chcę zostać taki, jaki jestem, ani lepszym, ani gorszym. To jest rzeczą niepodobną: człowiek nigdy nie pozostaje w tym samym stanie: albo usiłuje być lepszym, a każde usiłowanie jest aktem cnoty, która go udoskonala; albo zaniedbuje się, nic nie czyniąc dla swego postępu, a przez to samo staje się coraz słabszym w cnocie. Jest to karygodne nadużycie łaski. „Ziemia, powiada święty Paweł, która pije deszcz często na siebie padający”, a „rodzi ciernie i osty, odrzucona jest i bliska przekleństwa”[3]. Ta ziemia, to oczywiście jest dusza nasza, na którą Bóg nie przestaje zlewać łaski; kto z nich nie korzysta, ten ściąga na siebie przekleństwo. Jest więc rzeczywiście prawdą, że kto nie postępuje, ten się cofa; kto nie wstępuje coraz wyżej, ten zstępuje: tu nie ma środka. Jakież to wielkie nieszczęście cofać się wstecz, kiedy kto już kawał drogi uszedł. Jeżeli Pan Jezus mówi, że niezdatnym jest do królestwa Bożego, kto się wstecz ogląda, cóż będzie z tym, który się cofa? Zbadajmy nasze sumienie: czy nie cofamy się na drodze cnoty, zamiast iść naprzód? Zrozumiejmy, jak to jest niebezpieczne dla naszego zbawienia.
Postanowienia i wiązanka duchowa jak wyżej.
[1] – Objawienie św. Jana XXII, 11. [Apokalipsa św. Jana]
[2] – Do Filipian III, 13-14.
[3] – Do Żydów, VI, 7-8.

