Sobota trzeciego tygodnia zwykłego – dzień 31 stycznia 2026 r.

Sobota trzeciego tygodnia zwykłego – dzień 31 stycznia 2026 r.

Przygotowanie pierwsze.

Dziś rozważać będziemy wiek młodociany Jezusa Chrystusa i zastanowimy się nad tym: 1) dlaczego Słowo Wcielone chciało wzrastać powoli, jak zwykłe dzieci; 2) jak mamy rozumieć te słowa, które Ewangelia mówi o Jezusie: „Jezus się pomnażał w mądrości i w latach i w łasce”[1] Następnie zrobimy postanowienie: 1) zachęcać się często do postępu w życiu chrześcijańskim, z każdym dniem i godziną; 2) powtarzać sobie często: Nic jeszcze nie zrobiłem dla Boga, trzeba, abym zaczął na dobre lepiej Mu służyć. Naszą wiązanką duchową będą te słowa Ewangelii świętej: „A Jezus się pomnażał w mądrości i w latach i w łasce u Boga i u ludzi”.

Przygotowanie drugie.

Oddajmy cześć Jezusowi, wzrastającemu codziennie w mądrości i w łasce; nie rozumiejmy przez to, że Jezus nabywał coraz wyższego stopnia mądrości, bo od pierwszej chwili swego poczęcia był najwyższą mądrością i świętością nieskończoną. Te słowa Ewangelii znaczą, że Jezus okazywał na zewnątrz powoli i stopniowo swą mądrość i świętość, w miarę jak wzrastał w lata. Jak cudownym, jak godnym miłości jest Zbawca nasz, że tak powoli okazywał nam, czym jest! Wzrok ludzki nie mógłby znieść od razu blasku Jego Bóstwa. Złóżmy Mu za to hołd miłości i wdzięczności.

PUNKT PIERWSZY.

Dlaczego Słowo Wcielone chciało wzrastać jak inne dzieci?

W tym stopniowym wzroście Zbawiciela, dopóki nie doszedł do wieku dojrzałego, znajduje się głęboka tajemnica. Jezus, żyjąc w ukryciu, w pierwszych latach swej młodości, miał na celu dwie rzeczy: naprzód, chciał powoli przygotować umysły do blasku swoich cudów i swego Boskiego posłannictwa; chciał nadto dać wielką naukę naszej miłości własnej i nieświadomości naszej; miłości własnej, która nie może znieść widoku naszej nędzy, słabości i pokus; naszej nieświadomości, która nie może pojąć, że człowiek nie staje się od razu doskonałym; że nabycie doskonałości wymaga długiej pracy, jak oto: wykorzenienia złych nałogów, a ćwiczenia się w cnotach chrześcijańskich, wyniszczenia wszystkiego co zdrożne i w ogóle zupełnej odmiany życia na lepsze, a to wszystko nie da się uskutecznić w jednym dniu; wreszcie, chciał nam pokazać Pan Jezus, że życie doskonałe jest jak ta tajemnicza drabina, na której szczyt nie można się dostać jednym skokiem, ale wstępując z trudem ze szczebla na szczebel. Tę niepomiarkowaną gorliwość, tę niecierpliwość miłości własnej, chciał w nas poprawić Zbawiciel, okazując na zewnątrz, w dzieciństwie swoim mniej doskonałości, nauki i świętości, niż w młodzieńczym wieku; a w wieku młodzieńczym mniej niż w dojrzałym, jak mówi Pismo Święte. Nauczmy się stąd: 1) mieć cierpliwość dla siebie samych, znosić w duchu pokory nasze słabości i na tym założyć fundament gruntownej pokory; 2) wzrastać ustawicznie w doskonałości, w tym przekonaniu, że jeszcze dalecy jesteśmy od osiągnięcia celu; naprawiać złą przeszłość przez dobre postępowanie, poprawiać swoje wady i starać się ciągle iść naprzód, na wzór św. Pawła.

PUNKT DRUGI.

Jak mamy rozumieć te słowa: »że Jezus pomnażał się w mądrości i w latach i w łasce«.

Wzrastać w mądrości znaczy tyle, co poznawać coraz lepiej Boga i Jego nieskończone doskonałości, poznawać nas samych i nasze nędze, poznawać wszystko, co się tyczy naszego zbawienia i obowiązków naszego stanu. Na to jedynie Bóg dał nam rozum. Wzrastać w lata jest to pozbywać się płochości i wad lat młodszych, jak oto: lekkomyślności, która się nie zastanawia nad niczym, próżności, niestałości, złośliwości, wszystkich słabości, od których uwolniony św. Paweł czuł się szczęśliwym i mówił: „Gdym był dziecięciem, mówiłem jako dziecię, rozumiałem jako dziecię, myślałem jako dziecię. Lecz gdym się stał mężem, wyniszczyłem, co było dziecinnego”[2]. Wreszcie wzrastać w łasce znaczy to samo, co wzrastać w świętości; dążenie do doskonałości jest dla nas codziennym obowiązkiem, dopóki nie dojdziemy do pełni wieku człowieka dojrzałego w Jezusie Chrystusie, co nastąpi dopiero w niebie. Takie było święte życie Jezusa Chrystusa w młodzieńczym wieku, w którym codziennie okazywał postęp zewnętrzny, przed Bogiem i ludźmi; przed Bogiem, przez życie wewnętrzne, przed ludźmi przez zbudowanie jakie dawał swoim Boskim przykładem. Tak samo i my powinniśmy przynajmniej pragnąć tego gorąco, bo im większe jest pragnienie, tym większy postęp; pragnienie doskonałości nie dopuszcza nawet myśli złej a daje duszy siłę do czynienia dobra. Zbadajmy siebie, czy mamy taką gorliwość o nasz postęp duchowy, czy usiłujemy codziennie być lepszymi, czy nad tym gruntownie i wytrwale pracujemy, czy modlimy się o to gorąco?

Postanowienia i wiązanka duchowa jak wyżej.


[1] –  Ew. św. Łuk., II, 52.

[2] –  List 1 do Korynt. XIII, 2.