Sobota trzeciego tygodnia Adwentu – 20 grudnia 2025 r.
Przygotowanie pierwsze.
Dziś rozważać będziemy, czym Słowo Wcielone zajmowało się w łonie Maryi. Zbawiciel przede wszystkim spełniał w tym utajeniu czworaki obowiązek, oddając Bogu hołdy: 1. czci; 2. miłości; 3. dziękczynienia; 4. uwielbienia. Zastanowiwszy się nad tym zrobimy postanowienie: 1. czynić jak najczęściej akty strzeliste czci i miłości, wdzięczności i uwielbienia; 2. W tym celu ofiarowywać będziemy Bogu wszystkie nasze sprawy, zachęcając się tym sposobem do spełniania ich w sposób najdoskonalszy. Jako wiązankę duchową weźmiemy te słowa Psalmisty: „Wielki Pan i chwalebny bardzo”[1].
Oddajmy cześć Słowu Wcielonemu w łonie Maryi, z którego Zbawiciel uczynił prawdziwe niebo; w tym przybytku oddaje Bogu Ojcu swemu najdoskonalsze hołdy, jakie tylko Bóg odbierać może. O ile Jezus ma upodobanie w oddawaniu tych hołdów, o tyle Bóg podoba sobie w ich odbieraniu. Cieszmy się, widząc że Bóg tak jest doskonale uczczony i dziękujmy Słowu Wcielonemu, że taką chwałę Bogu przynosi.
PUNKT PIERWSZY.
Słowo Wcielone oddaje Bogu w łonie Maryi hołdy czci.
Cześć Boga powstaje z poznania Boga i siebie samego. Im więcej poznajemy doskonałość i wielkość Istoty Boskiej, z tym większą pokorą i uniżonością stajemy w obecności Jego; im więcej poznajemy siebie, tym bardziej wobec Boga czujemy naszą nicość. O Ojcze święty, świat Cię nie zna, i sam siebie nie zna; dlatego tak mało Cię czci i tak źle Ci służy. O! gdyby ludzie wiedzieli, czym Ty jesteś i czym dla nich będziesz w wieczności, z jaką czcią i uszanowaniem zachowaliby się w obecności Twojej, w kościele, na modlitwie, wszędzie i zawsze! jakby czuli swoją nicość i niegodność przed Twą Boską Istotą, która jest przepaścią wszelkiego bytu i dobra! To czyniło Słowo Wcielone w sposób najdoskonalszy. Znając najdoskonalej przedział między Stwórcą a stworzeniem, uniżało się przed Ojcem swym w uczuciu najgłębszej czci, i oddawało najwyższe hołdy nieskończonemu Majestatowi Boga. Wtedy działo się to, czego przedtem nigdy nie widziano: Bóg oddawał cześć Bogu, Bóg składał Bogu hołdy odpowiednie Jego nieskończonej wielkości; całe niebo podziwiając ten cud woła: amen i śpiewa hymn uwielbienia: „Święty, Święty, Święty Pan, Bóg zastępów. Błogosławieństwo, cześć, uwielbienie, chwała, dziękczynienie, potęga i moc Bogu naszemu po wszystkie wieki”[2] Czy tak oddajemy cześć Bogu? Niestety! nie umiemy chwalić jak należy wielkości Jego nieskończonej, nie umiemy upokarzać się przed Jego świętym majestatem!
PUNKT DRUGI.
Słowo Wcielone oddaje Bogu w łonie Maryi hołdy miłości.
Dusza Jezusa połączona z Bóstwem od pierwszej chwili swego istnienia, cieszyła się jasnym widzeniem Boga, który po raz pierwszy dał się widzieć oczom śmiertelnym. Ten widok zapalał najdoskonalszą miłością ku Bogu serce Jezusa, który zatapiał się w tym oceanie wszelkiego dobra, posiadał je, cieszył się nim, kochał je z zapałem. Połączenie Jego osobiste ze Słowem, dając Mu światło wyższe nad światło wszystkich Aniołów, dało Mu zarazem miłość większą niż mają Serafinowie i wszystkie chóry Aniołów. Kochać Boga jest Jego życiem, Jego jedynym zajęciem. Cieszmy się, że jest w świecie serce, które kocha Boga tak doskonale i wynagradza za wszystkie wyrządzane Mu obrazy. Ale uczmy się stąd zarazem, że Bóg sam tylko jest wszystkim dla serca człowieka, że wszystko, co nie jest Bogiem, jest niczym, i nie może nam dać szczęścia. O Panie, daj, abym umarł, by Cię widzieć i kochać! Tak mało Cię kocham w tym nędznym życiu! Odtąd przynajmniej chcę Cię kochać więcej; będę się starał czynić jak najczęściej akty miłości.
PUNKT TRZECI.
Słowo Wcielone w łonie Maryi składa Bogu hołdy dziękczynienia.
Jezus, widząc wszystkie łaski, jakie Mu Bóg dał, jakie udzielił i udzielać będzie stworzeniom, których On, Słowo Wcielone jest głową i przedstawicielem, „składa Bogu dzięki godne Jego wielkości”[3] Podziwia wspaniałość, mnogość tych dobrodziejstw, danych darmo, niezasłużenie, bez korzyści dla siebie i bez ograniczenia. Ten widok pobudza Go do nieustannych i niewymownych dziękczynień. O Boże mój, łączę się z tym Boskiem dziękczynieniem za wszystkie łaski, które od Ciebie odebrałem; z całego serca mówię: Dzięki Ci, Panie, Boże mój! i powtarzać Ci to będę często w dzień i w nocy.
PUNKT CZWARTY.
Słowo Wcielone w łonie Maryi, składa Bogu hołdy uwielbienia.
Dusza Słowa Wcielonego nie tylko rozważa dobrodziejstwa Boga: Ona zatapia się w Nim samym, uważając Go jako źródło wszelkiej piękności i doskonałości; jako ocean niezmierzony, z którego ciągle wypływa wszystko, co jest dobrem na ziemi i na niebie. Na ten widok śpiewa wewnętrznie hołd uwielbienia, który nieskończenie rozwesela serce Boga i trwa nieprzerwanie. Łączmy się z tym boskim hymnem, mówiąc z Psalmistą: „Błogosław, duszo moja Panu i wszystko, co we mnie jest Imieniowi świętemu Jego !”[4] . Albo ze świętym Tomaszem: „Chwal duszo moja Boga, ile możesz, bo On tak jest wyższym nad wszelkie pochwały, że nigdy Go dosyć wysławić nie można”[5]. Obowiązkiem stworzenia jest poświęcić się całkiem dla chwały Stwórcy, od którego wszystko ma i dla którego jedynie istnieje. Jak spełniamy ten obowiązek? Czy podobają nam się doskonałości Boga? Czy je wychwalamy wielbimy, błogosławimy? Czy nie jesteśmy z liczby tych, którzy mało, albo wcale o nich nie myślą?
Postanowienia i wiązanka duchowa jak wyżej.
[1] – Psalm XL. VII. 2.
[2] – Objaw, św. Jana V. 13.
[3] – Ew. św. Jana. XI. 41.
[4] – Psalm 102. 1.
[5] – Z hymnu św . Tomasza z Akwinu na cześć Najśw. Sakramentu.

