Sobota Szesnastego Tygodnia Zwykłego – dzień 25 lipca 2026 r.
Przygotowanie pierwsze.
W dzisiejszej medytacji zastanowimy się nad sześcioma sposobami, którymi ludzie tracą czas, abyśmy uniknęli nieszczęścia tak wielkiej straty. Następnie zrobimy postanowienie: 1) nigdy nie próżnować, ale zawsze zajmować się czymś pożytecznym dla zbawienia; 2) uświęcać nasze najpospolitsze sprawy, jak posiłek, wypoczynek, pracę i nawet sen, przez czystą intencję podobania się Bogu. Naszą wiązanką duchową będą te słowa z ksiąg świętych. „Nie trać dnia dobrego i cząstka dobrego daru niechaj cię nie mija”[1].
Przygotowanie drugie.
Oddajmy cześć Jezusowi Chrystusowi, któremu jako najwyższemu sędziemu zdamy kiedyś rachunek ze wszystkich chwil spędzonych na tej ziemi. Oddajmy Mu cześć za to, że przez usta Mędrca nakazuje nam, nie tracić najmniejszej nawet cząstki czasu i prośmy Go o łaskę do dobrego użycia każdej chwili, aby wszystkie dni naszego życia były pełne zasług i dobrych uczynków. W tym celu prośmy Pana Jezusa o dobre zrozumienie tych sześciu sposobów, którymi ludzie czas tracą, a przez to uniknęli zasadzek, w których tyle dusz się gubi.
Pierwszy sposób w jaki ludzie tracą czas.
Marnuje się czas najpierw przez próżnowanie. Wtedy dusza jest niejako bezwładna; o niczym nie myśli, nie wie co zrobić ze swoją osobą i ze swoim czasem; albo poddaje się próżnym marzeniom, tworzy zamiary i plany niepożyteczne. Taki człowiek, nie wystarczając sobie sam, stara się zapełnić wszystek czas od rana do wieczora próżnymi rozmowami, odwiedzinami bez celu, przechadzkami, zabawami i tym, co może wymyśleć próżniactwo; tym sposobem marnuje czas. Czy nie mamy sobie w tym względzie co do wyrzucenia?
Drugi sposób marnowania czasu.
Traci się czas, kiedy go się używa na zło. Tym złem jest grzech, który popełniają ludzie, zajmujący się czytaniem romansów, sztuk teatralnych albo innych pism przeciwnych moralności; grzeszą także ci, którzy spędzają czas na rozmowach przeciwnych miłości bliźniego, na uczęszczaniu do niebezpiecznych towarzystw, biorąc udział w zebraniach, narażających duszę na zgubę; grzeszą wreszcie tacy, którzy spędzają czas na tworzeniu zamiarów zemsty, na słuchaniu podszeptów szatana, poddającemu im złe myśli i rozbudzającemu w nich złe żądze. Czy sumienie nic nam nie wyrzuca w tym względzie?
Trzeci sposób marnowania czasu.
Tracimy jeszcze czas, kiedy wykonujemy sprawy obojętne same przez się, to jest takie, w których nie ma nic nagannego, ale które spełniamy bez oznaczonej intencji, albo z powodów czysto ludzkich i naturalnych: na przykład, kiedy jemy dlatego, że jesteśmy głodni, albo że to jest godzina posiłku; kiedy idziemy na spoczynek dlatego, że potrzebujemy snu; kiedy odpoczywamy dlatego, że jesteśmy zmęczeni; kiedy rozmawiamy dla przyjemności; kiedy oglądamy jaką rzecz dla zaspokojenia swojej ciekawości: oczywiście, że w tym wszystkim nie ma zasługi, bo nic z tego nie robi się dla Boga. Jakaż to strata i jakie nieszczęście! Aby te wszystkie sprawy, które nazywamy obojętnymi, były zasługujące na niebo, trzeba tylko uczynić intencję, że się w tym szuka jedynie spełnienia woli Bożej. Ileż wyrzutów możemy sobie tu zrobić!
Czwarty sposób marnowania czasu.
Tracimy czas nawet wtedy, kiedy wykonujemy dobre sprawy, ale nienależące do naszego obowiązku. Ten błąd popełniają ci, którzy zapominają, że obowiązki stanu są najważniejsze; którzy nie trzymając się żadnych prawideł w postępowaniu, wszystko robią nie w porę, nie w czasie naznaczonym; myślą często o tym, co powinni robić, ale najczęściej robią to, co robić nie powinni; odprawiają w kościele długie modlitwy wtedy, kiedy obowiązek wymaga, aby byli w domu; zajmują się pobożnymi ćwiczeniami albo dobrymi uczynkami w tym czasie, kiedy powinni zająć się gospodarstwem; czuwają, kiedy powinni spać; śpią, kiedy by należało wstać; modlą się, kiedy jest czas do pracy, albo pracują, kiedy powinni się modlić. Czy to nie jest obraz naszego życia?
Piąty sposób marnowania czasu.
Tracimy jeszcze czas nawet wtedy, kiedy spełniamy dobre uczynki, należące do naszych obowiązków; to może mieć miejsce w dwojaki sposób: 1) jeżeli kto jest w grzechu śmiertelnym, bo w tym stanie duszy wszystkie dobre uczynki są martwe, niezdolne zasłużyć na nagrodę w niebie; to, co się robi wtedy dobrego, może zjednać duszy łaskę nawrócenia, ale nie ma żadnej wartości do pozyskania zbawienia; 2) jeżeli kto, zamiast odnosić swoje dobre uczynki do Boga, spełnia je przez próżność, dla zwrócenia na siebie uwagi i pozyskania szacunku; jeżeli kto coś robi dla dogodzenia swojej fantazji i zachciankom; jeżeli dając jałmużnę ubogiemu, czyni to z pobudki naturalnej litości i współczucia. Zastanówmy się nad sobą: ile zasług tracimy, kiedy nie odnosimy naszych spraw do Boga, ale szukamy zadowolenia miłości własnej i próżności! Ileż byśmy zebrali skarbów dla nieba, gdybyśmy przed każdą sprawą mówili do Boga: Panie, czynię to, aby się Tobie podobać; wszystko dla Twojej miłości.
Szósty sposób marnowania czasu.
Wreszcie tracimy czas, kiedy pełniąc z dobrą intencją dobre uczynki, należące do naszego powołania, nie wykonujemy ich w tym czasie, w tym miejscu, w taki sposób i z tymi warunkami, jakich Bóg od nas wymaga. Ten błąd popełniają osoby, które pełnią dobre uczynki w sposób niewłaściwy: albo obierają na to czas niestosowny, albo są przykre w obejściu się z drugimi. W tym razie, jeżeli nie tracą całkiem zasługi, to ją znacznie zmniejszają. Jakiż to obszerny przedmiot do rachunku sumienia.
Postanowienia i wiązanka duchowa jak wyżej.
[1] – Eklezjastyk XIV, 14.

