Sobota Siódmego Tygodnia Wielkanocnego – Sobota przed zesłaniem Ducha Świętego – dzień 23 maja 2026 r.
Przygotowanie pierwsze.
Dziś rozmyślać będziemy o darze mocy, ostatnim z siedmiu darów Ducha Świętego i poznamy: 1) czym jest człowiek bez tego daru; 2) jakim się staje, posiadając ten dar. Następnie postanowimy sobie: 1) przepędzić świątobliwie wigilię zesłania Ducha Świętego, aby tegoż Ducha Świętego do duszy naszej ściągnąć; 2) prosić często o dar mocy i nie pozwolić sobie żadnego niedbalstwa, ani ulegać zepsutej naturze naszej. Jako wiązankę duchowną weźmiemy te słowa Kościoła: O Duchu Święty, udziel Twoich siedmiu darów wiernym, którzy Cię z ufnością wzywają.
Przygotowanie drugie.
Dziś, jako w wigilię Zesłania Ducha Świętego, przygotujmy duszę naszą na przyjęcie Go, tak jak apostołowie, przez skupienie i modlitwę. Oddajmy cześć Duchowi mocy i prośmy Go, aby zstąpił do serc naszych.
PUNKT PIERWSZY.
Czym jest człowiek bez daru mocy.
Dar mocy jest to siła nadnaturalna, która nas umacnia przeciw bojaźliwości albo niedbalstwu w służbie Bożej, przeciw naszej własnej słabości, trudnościom, niebezpieczeństwom albo przykrościom, jakie napotykamy w pełnieniu naszych obowiązków. Dar mocy, wyższy od cnoty mocy, do której zwyczajna łaska wystarcza, jest to siła wewnętrzna, Boska odwaga, która podnosząc człowieka nad samego siebie, czyni dla niego możliwym a nawet łatwym to, co trudnym się wydaje. Jeżeli z cnotą męstwa łączyć się nie będzie dar mocy, nie będziemy zdolni do spełnienia naszych obowiązków; zwyczajna moc duszy nie wystarcza do wsparcia natury, którą często zniechęcają wielkie ofiary, jakich wymaga niekiedy obowiązek, ustawiczny gwałt, jaki sobie zadawać musi, aby nie upaść, własna słabość, która na nic dobrego zdobyć się nie może, nawet na myśl zasługującą na zbawienie, a zdolna jest do wszystkiego złego, jeżeli jej łaska nie wesprze. Jakiej mocy potrzeba, aby panować nad sercem, które ma w sobie zaród wszystkich występków, które pokusy dręczą, namiętności pociągają, niepowodzenie przygnębia, szczęście upaja, wzgląd ludzki krępuje płonną obawą śmieszności albo nagany? Jeżeli dar mocy nie pokrzepi woli, słabość jej jest tak wielka, że udaremni dobre postanowienia i przytłumi ducha modlitwy i umartwienia. To było przyczyną upadku osób, które zdawały się silne jak filary, a które złamały się jak trzcina. Jakaż to słabość, jaka nędza biednej ludzkości! Jak słusznie Apostoł powiedział: „Kto mniema, że stoi, niech patrzy, żeby nie upadł”[1]. Dar mocy szczególniej potrzebny jest tym, którzy piastują wyższą władzę; bo tacy mają obowiązek usuwać złe nie tylko dla nich samych szkodliwe, ale i dla ogółu. Przez nikczemną bojaźliwość nie powinni pobłażać występkom. Z takiej słabości charakteru wynikają najgorsze skutki: tryumf złych i panowanie złego, któremu słabość przełożonych puszcza wodze; taka słabość zawsze jest zgubna, szczególniej w czasach, kiedy zły duch tak zaciętą toczy walkę ze wszystkim, co dobre. Uznajmy, jak bardzo ten dar nam jest potrzebny, w każdym położeniu życia; przygotujmy dziś serce na jego przyjęcie.
PUNKT DRUGI.
Czym się staje człowiek przez dar mocy.
Kościół przedstawia nam wymownie, jaką zmianę sprawia w duszy dar mocy. Apostołowie, nim ten dar otrzymali, byli bojaźliwi i nieśmiali; skoro nim zostali napełnieni, okazali nieustraszoną odwagę. Ten, który się zląkł na mowę służącej, wyrzuca śmiało całemu ludowi bogobójstwo, które popełnił: „Wy zaś zaparliście się świętego i sprawiedliwego, rzekł do nich; prosiliście, aby wam darował zabójcę, a zabiliście sprawcę życia”[2]. Wtrącają do więzienia śmiałego apostoła. Nie nauczaj w imieniu tego człowieka, powiadają mu sędziowie. Nieustraszony apostoł odpowiada: „Nie możemy bowiem nie mówić o tym cośmy widzieli i słyszeli,”[3]. Święty Jan Chryzostom robi uwagę, że apostoł nie mówi: „nie chcemy”; wola ludzka jest zmienna, można by mieć nadzieję, że się ją zwycięży; ale mówi: „nie możemy”. Możemy cierpieć, możemy umrzeć, ale nie możemy, przez nikczemną słabość, zdradzać naszego powołania. Przez dar mocy święty Ambroży, święty Bazyli, święty Atanazy i wielu im podobnych, stają się bohaterami; odwaga ich gardzi wszelkimi cierpieniami, którymi im grożą i wszystkimi dobrami, które im obiecują. Choćby wszystkie niełaski na nich spadły, choćby na nieb potwarze rzucano, choćby wszystkie nieszczęścia ich dotknęły, oni stoją mężni i spokojni, jak skała wśród burzy; przechodzą przez te wszystkie próby z szlachetnością serca, miłującego Boga nade wszystko. Nawet śmierć ich nie przestrasza. Wytrwali w cnocie, stali w cierpieniu, zawsze są jednakowego umysłu. O świętym Chryzostomie mówią: Ten człowiek tylko grzechu się boi; a święty Franciszek Ksawery wśród tysiącznych niebezpieczeństw śmierci, ze strony ludzi i żywiołów, woła: Najlepszy środek jest, nic się nie bać, ufając Bogu; największym złem byłoby bać się nieprzyjaciół Boga wtedy, kiedy się sprawę Jego popiera. W taki to sposób, Święci, mający dar mocy, wszystko czynią i wszystko cierpią, przedsiębiorą rzeczy najtrudniejsze, narażają się na największe niebezpieczeństwa, ponoszą najcięższe prace, przechodzą przez straszne trwogi. Szczęśliwa dusza, która nie ufając swojej słabości, wzywa na pomoc Ducha mocy i w nim całą swą nadzieję pokłada! Taka dusza zdolna jest do wszystkich cnót. Czy potrzeba jeszcze czego więcej, aby nas pobudzić do pragnienia tego daru i do proszenia o niego Boga z usilnością?
Postanowienia i wiązanka duchowa jak wyżej.
[1]– List I. do Korynt. X. 12.
[2]– Dzieje apost., III, 14 i następ.
[3]– Tamże, IV, 20.

