Sobota Piętnastego Tygodnia Zwykłego – dzień 18 lipca 2026 r.
Przygotowanie pierwsze.
Dziś przystąpimy do rozważania szczegółów każdej pojedynczej sprawy, jaką nam rozkład przepisuje. Zaczniemy od rannego wstania, które jest pierwszą czynnością w dniu i przekonamy się: 1) jak ważną jest rzeczą odbyć dobrze tę czynność; 2) w jaki sposób mamy ją odbywać, aby była dobrą. Następnie postanowimy sobie: 1) wstawać zawsze o naznaczonej godzinie bez ociągania się; 2) odbywać tę czynność ze skromnością, z pobożnością, zajmując się przygotowaniem przedmiotu rozmyślania. Naszą wiązanką duchową będą te słowa świętego Jana Klimaka[1]: – „Daj Panu Bogu początek dnia; dzień cały będzie należał do tego, kto otrzyma jego pierwsze chwile”.
Przygotowanie drugie.
Oddajmy cześć Jezusowi Chrystusowi, poddającemu się wszystkim potrzebom natury ludzkiej: spał, budził się, wstawał, ubierał się jak i my; ale wszystkie te czynności spełniał z najdoskonalszym usposobieniem, wstając ze snu z taką samą miłością, z jaką w dzień swego Wcielenia wyszedł ze spoczynku, którego używał na łonie Ojca swego, aby przyjść na ziemię dla pracy nad naszym zbawieniem. Złóżmy Mu dzięki, że nas przykładem swoim nauczył świątobliwie dzień rozpoczynać.
PUNKT PIERWSZY.
Ważną jest rzeczą zaczynać dzień od pobożnego powstania ze snu.
Poświęćcie Bogu pierwiastki dnia, powiedział święty Jan Klimak: bo cały dzień będzie należał do tego, kto otrzyma pierwsze jego chwile. Jeżeli zaraz po przebudzeniu oddamy się Bogu z całego serca, to łatwo nam będzie utrzymać się przez cały dzień w tym usposobieniu. Niech pierwsza nasza myśl, pierwsze słowo, pierwsza czynność, pierwsze uczucia będą dla Boga; pierwsza nasza myśl powinna się zwrócić ku Bogu, który jest przy nas, czuwał nad nami w nocy i gotów jest wspierać nas w ciągu dnia; pierwsze nasze słowa powinny być imiona Jezusa, Maryi i Józefa; pierwsza czynność znak krzyża świętego; pierwsze nasze uczucia powinny być uczuciami miłości, uwielbienia, ofiarowania Bogu spraw naszych całodziennych, z intencją życia tylko dla Niego. Dusza, która przejmie się tym świętym usposobieniem, łatwo się w nim utrzyma przez cały dzień. Jeżeli zaś przeciwnie, rozpoczniemy dzień w rozproszeniu, bez pamięci o Bogu, z chęcią dogodzenia sobie i swoim fantazjom, jeżeli oddamy się próżnowaniu i niedbalstwu, trudno nam będzie zmienić to złe usposobienie, tym więcej, że w ciągu dnia nie pomyślimy nawet o naszym stanie opłakanym, ani o obowiązku odmiany życia. Dlaczegóż mielibyśmy odmawiać Bogu początków dnia, kiedy wiemy, że one Mu są szczególnie miłe? Byłoby to niewdzięcznością tak odpłacać za Jego dobrodziejstwa: niesprawiedliwością, bo te pierwsze chwile Jemu się należą; byłoby to zaślepieniem, bo od tej pierwszej czynności zależą wszystkie inne, i nasz własny interes wymaga, abyśmy dobrze dzień rozpoczęli. Czyśmy się dotąd zastanawiali gruntownie, jak ważną jest rzeczą dobre odprawienie tej pierwszej czynności w dniu?
PUNKT DRUGI.
W jaki sposób powinniśmy uświątobliwić ranne wstawanie.
Trzy cnoty powinny uświątobliwić tę pierwszą czynność w dniu: posłuszeństwo, skromność i pobożność. Posłuszeństwo wymaga, abyśmy wstali o godzinie wyznaczonej nie ulegając lenistwu, nie poddając się marzeniom i jak najmniej czasu obracając na ubranie się: zbyt długie ubieranie się jest marnowaniem czasu. Skromność wymaga ze swej strony, abyśmy unikali zbytecznej staranności w ubiorze, abyśmy nie dogadzali ciału, nie dbali zanadto o porządek albo też go nie zaniedbywali zupełnie, stawiając sobie za wzór w tej czynności Jezusa, Maryję i Józefa. Wreszcie pobożność wymaga, abyśmy zajmowali się wewnętrznie pobożnymi myślami: „I będą te słowa, które ja dziś przykazuję tobie, w sercu twoim”, rzekł Bóg do ludu swego „i będziesz o nich rozmyślał (…) śpiąc i wstając”[2]. Jest to chwila, w której powinniśmy mówić do Boga: „Dzięki Ci, Panie, żeś mnie zachował tej nocy; dzięki Ci składam, że mi dajesz ten dzień, abym pracował na moje zbawienie; dzięki Ci, że mi dajesz odzienie, kiedy jest tylu, którzy mają zaledwie łachmany do okrycia. To odzienie przypomina mi obowiązek wdzięczności, ale zarazem napełnia mnie wstydem; ono mi przypomina, że grzech postawił mnie niżej od zwierząt, które nie potrzebują odzienia; ta odzież jest smutną pamiątką utraconej niewinności; są to czasem nawet szczątki zdobyte na zwierzętach. Jakież to upokorzenie dla człowieka, że zmuszony jest ich używać! O Jezu! bądź moim odzieniem, jak mówi Twój Apostoł: to znaczy, spraw, abym we wszystkim naśladował Twój sposób myślenia, miał te same co Ty uczucia, abym tak mówił i działał jak Ty, abym Cię tak doskonale naśladował, żeby Twoja osoba święta okrywała mnie niejako. W tym celu chcę się dobrze przygotować do rozmyślania”. Tu trzeba sobie przypomnieć przedmiot rozmyślania i zajmować się nim do chwili rozpoczęcia modlitwy. Czy takie jest zwykle nasze ranne wstawanie?
Postanowienia i wiązanka duchowa jak wyżej.
[1] – [przypis red. – Jan Klimak lub Klimaks, Jan Scholastyk (opat), Jan Synaita; ur. pom. 525 a 579, zm. 30 marca pom. 595 a 680 na Górze Synaj) – jeden z ojców Kościoła wschodniego, eremita i mistyk, mnich w klasztorze św. Katarzyny na Synaju, święty Kościoła katolickiego i prawosławnego, uważany za ojca hezychazmu, autor wiekopomnego dzieła „Drabina do nieba”. Utwór został napisany pod wpływem wizji drabiny ze snu patriarchy Jakuba i był przeznaczony dla mnichów jako pomoc w osiągnięciu duchowej doskonałości, do której trzeba się wspinać, niczym po szczeblach drabiny. Traktat składa się z 30 rozdziałów odpowiadających liczbie lat życia Jezusa w ukryciu i dzieli się na dwie części. Pierwsza przedstawia trudy życia w codziennej walce z ułomnościami natury ludzkiej (rozdziały 1 do 23), druga omawia sposób osiągnięcia cnót moralnych i teologicznych (rozdziały 24 do 30).]
[2] – Ks. Deuteronomium VI, 6-7. [przypis red. – Księga Powtórzonego Prawa]

