Sobota Jedenastego Tygodnia Zwykłego – dzień 20 czerwca 2026 r.
Przygotowanie pierwsze.
Dziś rozważać będziemy powody, dla jakich powinno się z gorliwością odprawiać Mszę Świętą albo jej słuchać: pierwszy powód jest ten, że ze wszystkich ćwiczeń religijnych Msza Święta najmilszą jest Trójcy Świętej; drugi, że ofiara Mszy Świętej największy przynosi pożytek Kościołowi i duszom wiernym. Następnie postanowimy sobie: 1) nie opuścić, o ile możności, ani jednego dnia bez odprawienia albo wysłuchania Mszy Świętej; 2) zawsze to czynić z żywą wiarą i głęboką czcią. Wiązanką duchową będą dla nas te słowa z Naśladowania: „Kiedy kapłan odprawia Mszę Świętą, wtedy czci Boga, Aniołów rozwesela, Kościół buduje, żyjących wspiera, umarłym pokój wyjednywa, a sam staje się uczestnikiem wszelkiego dobra”[1].
Przygotowanie drugie.
Oddajmy cześć Jezusowi Chrystusowi, najwyższemu Kapłanowi, spełniającemu na ołtarzu, przez pośrednictwo kapłana, we własnej osobie jak na krzyżu, ofiarę przynoszącą chwałę Bogu, a światu zbawienie. Złóżmy Mu dzięki, że nas wszystkich przypuszcza do zasług tej najświętszej ofiary: ,,Pójdźcie do mnie wszyscy”[2] woła do nas; przyrzeknijmy Mu, że odpowiemy bezzwłocznie i z miłością na Jego dobrotliwe wezwanie.
PUNKT PIERWSZY.
Msza Święta jest dla Trójcy Świętej najmilszym aktem religijnym.
Msza Święta może być ofiarowana tylko Trójcy Świętej; a czy można złożyć Jej większą ofiarę, niż Mszę Świętą? Ona przynosi Jej chwałę nieskończoną, składa za Jej dobrodziejstwa dzięki nieskończone i czyni zadość Jej sprawiedliwości w sposób nieskończony. Ofiara Mszy Świętej łączy te wszystkie korzyści, jakeśmy to rozważali w poprzedzających rozmyślaniach: stąd możemy wnieść, że nie ma nic milszego Bogu, jak słuchanie Mszy Świętej albo jej odprawianie, przyjmowanie Jego Syna przedwiecznego w chwili, kiedy zstępuje na ołtarz ze światłości niebieskiej, otaczanie Go czcią i miłością, łącząc nasze modlitwy z Jego modlitwami, ofiarę nas samych z ofiarą, jaką On czyni z swej własnej Osoby, wielbiąc i czcząc przez Niego Trójcę Świętą, której On się ofiaruje. Gdyby jaki wielki monarcha posłał syna swego dla zwiedzenia swego państwa, uważałby to za obrazę dla siebie, gdyby poddani przyjęli z obojętnością jego ukochanego syna; przeciwnie zaś, cieszyłby się, gdyby wiedział, że z radością spieszą na jego spotkanie i przyjmują go z okrzykami wesela. To samo się ma rozumieć o ofierze Mszy Świętej. Trójca Święta widzi z boleścią obojętność ludzi, którzy nie chcą uczestniczyć w ofierze Mszy Świętej, a z rozkoszą patrzy, jak lud licznie się gromadzi wokoło ołtarza, modląc się i chwaląc Boga wraz z kapłanem. Maryja i Jan u stóp krzyża, obecni przy śmierci Zbawiciela na Kalwarii, byli przedmiotem upodobania Trójcy Świętej: jest to wyobrażenie osób, obecnych przy najświętszej Ofierze, ponieważ na ołtarzu jest ta sama ofiara, co i na Kalwarii. Nauczmy się stąd, że powinniśmy jak najczęściej słuchać Mszy Świętej i nie naśladować tych, którzy przez obojętność nie starają się być obecnymi na tej Ofierze, chociażby mogli to uczynić.
PUNKT DRUGI.
Ofiara Mszy Świętej jest ze wszystkich aktów religii naszej najpożyteczniejszą dla nas i dla Kościoła.
Widoczną jest rzeczą, że żadna modlitwa, nawet wszystkich aniołów razem, nie ma tyle wartości, co modlitwa Jezusa Chrystusa, ofiarującego się na ołtarzu i okazującego rany swoje najświętsze Ojcu przedwiecznemu, dla wyjednania nam miłosierdzia. Kto bez słusznej przyczyny, przez nieuczęszczanie na Mszę Świętą, pozbawia się pomocy tak potężnej modlitwy, czyni swej duszy największą szkodę. Kto odprawia Mszę Świętą, albo słuchając Mszy Świętej, łączy się w duchu z kapłanem ją ofiarującym i z jego intencjami, ten, jakeśmy to już rozważali, sprawia radość Kościołowi tryumfującemu, niesie pomoc Kościołowi cierpiącemu, wspomaga najskuteczniej Kościół wojujący; czyż może być co korzystniejszego dla powszechnego Kościoła? Jeżeli kochamy naszych braci w niebie, powinniśmy się uważać za szczęśliwych, kiedy możemy im pomóc do oddawania Bogu czci i dziękczynienia? Jeżeli mamy współczucie dla dusz w czyśćcu cierpiących, powinniśmy z radością, nieść im pomoc przez najświętszą ofiarę Mszy Świętej. Wreszcie jeżeli nas obchodzą cierpienia Kościoła wojującego, wszystkie nędze trapiące dzieci Adama, jakież to szczęście dla nas, że możemy im dopomóc przez tę świętą Ofiarę. Te myśli powinny być dla nas pobudką do słuchania pilnie każdego dnia Mszy Świętej, o ile to być może. Czy jesteśmy tak gorliwi? Czy słuchamy pobożnie i często Mszy Świętej?
Postanowienia i wiązanka duchowa jak wyżej.
[1] – IV. Naślad. V, 3.
[2] – Ewang. św. Mateusza, XI, 28,

