Sobota IV-ego tygodnia Wielkiego Postu – dzień 21 marca 2026 r.

Sobota IV-ego tygodnia Wielkiego Postu – dzień 21 marca 2026 r.

Przygotowanie pierwsze.

Dziś, na dopełnienie rozmyślań o Sakramencie Pokuty zastanowimy się: 1) że mamy obowiązek poddać się pod przewodnictwo naszego spowiednika; 2) na czym polega to przewodnictwo. Stąd weźmiemy postanowienie: 1) prosić spowiednika o zbawienne wskazówki i rady, jak mamy uświęcać całe nasze życie i wszystkie sprawy dzienne, jak, i z których wad przede wszystkim należy nam się poprawić, w jakich cnotach szczególnie mamy się ćwiczyć, jakie dobre uczynki spełniać, jeżeli mamy możność spełniania tychże; 2) radzić się naszego spowiednika w trudnościach i wątpliwościach, jakie napotykamy. Wiązanką duchową będą dla nas te słowa Ducha Świętego: „Rady zawsze od mądrego szukaj”[1].

Przygotowanie drugie.

Oddajmy cześć Jezusowi Chrystusowi, wielbiąc cudowne sprawy Boże, jakie się okazały u św. Pawła, po jego nawróceniu: ten wielki apostoł nie pragnie nic innego, jak poznać i spełnić wolę Bożą. Jakkolwiek Zbawiciel mógł sam go oświecić, albo pozwolić mu, aby sam sobą kierował, otrzymawszy nadnaturalne światło, nie czyni jednak tego, ale odsyła go do mądrego przewodnika, chcąc nam przez to pokazać, że nie powinniśmy się opierać na własnej roztropności, ale szukać zawsze rady mądrzejszych i doświadczonych. Dziękujmy Mu za tak pożyteczną naukę.

PUNKT PIERWSZY.

Obowiązkiem naszym jest poddać się pod przewodnictwo spowiednika.

„Nikt sam sobą nie potrafi dostatecznie kierować. „Rozum nasz zwodzi nas; najmądrzejsi gubią się, kiedy zamiast „zasięgać rady drugich, zaufają swemu własnemu światłu“, mówi św. Bernard. Kto w spowiedniku widzi tylko powiernika swoich grzechów, w celu otrzymania od niego rozgrzeszenia, a nie chce go uznać za przewodnika, który by nim kierował na drodze życia, ten równie narażony jest na zgubę, jak okręt bez sternika, ślepy bez przewodnika, lub chory bez lekarza; a szatan nie zna pewniejszego sposobu aby przywieść do zguby chrześcijan, jak kiedy im podaje myśl zarozumiałą, że mogą sami sobą rządzić, słuchając swego tylko zdania. Dlatego to Święci wiernie zasięgali rady u drugich, względem swego własnego postępowania. Mojżesz radził się starszych z pomiędzy ludu Izraelskiego; Dawid przyjął upomnienie Natana i Gada, mniejszych od siebie proroków; Szaweł został posłany przez Jezusa Chrystusa do Ananiasza, chociaż Zbawiciel mógł był sam go oświecić; wreszcie, Jezus Chrystus sam słuchał i zapytywał zwyczajnych ludzi. Jest to rozporządzenie Opatrzności, żeby jedni ludzie uczyli się od drugich i zależeli od nich w swoim postępowaniu; sam rozum tego wymaga; kto jasno widzi, co się w sumieniu drugiej osoby dzieje, nie zna swego własnego sumienia; łudzimy się co do obowiązków, wad i cnót, co do zasług i zdolności naszych; wszyscy potrzebujemy mądrego doradcy, który by nas osądził bez uprzedzenia, przy łasce, jaka jest przywiązana do jego obowiązku. Dlatego to Bourdaloue[2] powiedział w jednym ze swych kazań w Paryżu: „Ubolewam nad zaślepieniem ludzi światowych, którzy chcą mieć spowiedników, a nie przewodników, jakby jedno mogło być bez drugiego”. Wejdźmy w siebie; czy i my nie należymy do tych, nad którymi ubolewał ten świątobliwy kapłan?

PUNKT DRUGI.

Na czym polega przewodnictwo duchowne.

  1. Trzeba się zapatrywać na przewodnika, nie jak na zwyczajnego człowieka, nie jak na mędrca, ale jak na anioła, posiadającego mądrość Bożą, jak na samego Jezusa Chrystusa, owszem, samego Boga, podobnie jak ów święty pustelnik, który mówił: „W moim przełożonym widzę obraz Jezusa Chrystusa”. Trzeba zatem mówić do spowiednika z największą szczerością, z zupełną ufnością, jak do miłosiernego lekarza, jak do wiernego przyjaciela, którego Bóg nam daje, aby nami kierował; odkryć przed nim wszystko dobro i zło, które w sobie widzimy, nasze skłonności, zamiary, pokusy; trzeba uczynić to z prostotą, bez wybiegów miłości własnej, która chce niekiedy skłonić przewodnika do tego, co jej dogadza; trzeba wyrzec się względu ludzkiego, wstydu niepotrzebnego, wstrętu, jako też wszelkiego uczucia próżności i ciekawości.
  2. Trzeba słuchać rad przewodnika z uszanowaniem i ufnością, wiernie i dokładnie ich się trzymać, choćbyśmy czuli opór ze strony rozumu i woli.
  3. Trzeba tak zupełnie oddać się jego przewodnictwu, żeby nic nie przedsiębrać bez zasięgnięcia jego rady; nigdy nie stawiać oporu w spełnieniu tego, co on nakazuje; zostawić mu zupełną władzę i wolność powiedzenia nam, co myśli; nie rozbierać jego rad, ale przyjmować je jako najlepsze; jeżeli mamy jakie wątpliwości, trzeba mu je przedstawić z obojętnością i z gotowością spełnienia tego, co nam zaleci. Czy takie jest nasze usposobienie, i czy tak postępujemy?

Postanowienia, i wiązanka duchowna jak wyżej.


[1] –  Tobiasz. IV. 19.

[2] – [przypis red. – Louis Bourdaloue SJ (ur. 20 sierpnia 1632 – zm. 13 maja 1704 w Paryżu), francuski jezuita i kaznodzieja. W wieku 16 lat wstąpił do Towarzystwa Jezusowego. Był profesorem retoryki, filozofii, i teologii moralnej. Był znakomitym kaznodzieją, znanym z wysokiej jakości swoich kazań. Jego talent i reputacja sprawiły, że głosił kazania na dworze królewskim w Wersalu, gdzie nadano mu przydomek „król kaznodziejów, kaznodzieja królów”. Z pewnością Bourdaloue jest jednym z największych oratorów francuskich i wiele z jego kazań było używanych we francuskich książkach szkolnych.]