Sobota I-ego tygodnia Wielkiego Postu – dzień 28 lutego 2026 r.
Przygotowanie pierwsze.
Dziś rozmyślać będziemy: 1) na czym polega rachunek sumienia szczegółowy i jak jest koniecznie potrzebny; 2) w jaki sposób odprawiać go należy. Następnie postanowimy sobie: 1) wiernie spełniać odtąd to ćwiczenie; 2) odbywać je według przepisów nauczycieli życia duchownego. Jako wiązankę duchowną weźmiemy te słowa Jeremiasza: ,,Otom cię postanowił, abyś wyrywał i burzył i wytracał i rozwalał i budował i sadził”[1].
Przygotowanie drugie. Oddajmy cześć Panu naszemu, który pragnąc naszej doskonałości, uczy nas przez mistrzów życia duchownego, że rachunek sumienia szczegółowy jest jednym z najgłówniejszych środków do otrzymania zbawienia. Złóżmy Mu dzięki za tę dobroć i troskliwość o wszystko, co nam jest do zbawienia potrzebne.
PUNKT PIERWSZY.
Na czym polega rachunek szczegółowy i jak jest koniecznie potrzebny.
Ta jest różnica między rachunkiem sumienia ogólnym a szczegółowym, że pierwszy obejmuje wszystkie grzechy, któreśmy popełnili w ciągu dnia, albo w ciągu czasu, z którego chcemy rachunek sumienia robić; drugi zaś, to jest szczegółowy, ma za przedmiot jedną szczególną wadę, stanowiącą naszą słabą stronę i mogącą być przyczyną naszej zguby. To ćwiczenie jest niezmiernie ważne: 1) dlatego, że słuszną jest rzeczą, abyśmy zabezpieczyli się z tej strony, z której zbawienie nasze jest najwięcej zagrożone; każdy człowiek ma słabą stronę duszy, z której szatan na niego naciera, naśladując w tym dowódcę wojska, który, chcąc zdobyć miasto, stara się rozpoznać miejsce najsłabsze i w tę stronę wytęża swoje siły. 2) Rachunek sumienia szczegółowy jest potrzebny jeszcze z tej przyczyny, że uwaga nasza nie obejmując naraz wszystkich naszych grzechów i niedoskonałości, całą swą usilność zwraca do jednego punktu, przez co łatwiej otrzymuje dobry skutek. 3) Dlatego jeszcze, że zwyciężywszy główną wadę, łatwiej inne zwyciężyć potrafimy, tak, jak pokonawszy dowódcę, prędzej można wojsko rozproszyć. Zbadajmy nasze sumienie: czyśmy cenili ważność rachunku szczegółowego jak należy? Czy robimy go codziennie? Czy przykładamy należytą uwagę, aby poznać nasze najmniejsze błędy w tym przedmiocie, z którego się rachujemy? Czy nie robimy tego rachunku niedbale, nie przywiązując do niego wagi? Czy nie zdaje nam się, że takie ścisłe badanie sumienia przyprowadzi nas do skrupułów i czy dlatego nie zaniedbujemy szczegółowego rachunku?
PUNKT DRUGI.
W jaki sposób mamy robić rachunek szczegółowy.
Aby ten rachunek dobrze odprawić, trzeba: 1) oznaczyć, jaki ma być jego przedmiot, wybierając wadę albo namiętność, która jest zwykle źródłem naszych pokus i błędów, albo cnotę przeciwną tej wadzie; na przykład: pyszny może obrać pokorę; miłość bliźniego mogą obrać ci, którzy najczęściej przeciw niej wykraczają; umartwienie jest cnotą, w której powinny się ćwiczyć osoby rozpieszczone, zbyt dbałe o swoje wygody; łagodność i cierpliwość są właściwe dla osób trudnych w pożyciu; czystość dla dusz, doznających pokus, przeciwnych tej cnocie; zgadzanie się z wolą Bożą, doskonałe spełnianie zwyczajnych spraw i inne cnoty, według potrzeb każdego. Zastanówmy się nad sobą: czy robimy rachunek sumienia, zastosowany do potrzeb naszej duszy? Jeżeli nie zrobiliśmy dotąd wyboru, oznaczmy dziś, z czego się rachować powinniśmy. Obrawszy przedmiot, trzeba podzielić go na części, badać się na przykład przez jakiś czas co do słów przeciwnych pokorze, miłości bliźniego albo cierpliwości; następnie co do uczynków przeciwnych tym cnotom; dalej co do myśli i uczuć przeciwnych. Skończywszy rachunek sumienia, trzeba zapisać albo przynajmniej dobrze zapamiętać liczbę uchybień i naznaczyć sobie pokutę, odpowiednią do liczby upadków, na przykład: dać małą jałmużnę; będzie to zarazem dobry uczynek. Zrobiwszy ten rachunek wobec Boga, wobec Jezusa Chrystusa, sędziego naszego, trzeba żałować za grzechy, prosić o przebaczenie, postanowić sobie więcej czuwać na przyszłość i modlić się o łaskę doskonałego nawrócenia. Czy tak odprawiamy codzienny rachunek szczegółowy?
Postanowienia i wiązanka duchowa jak wyżej.
[1] – Jeremiasz, I, 10.

