Sobota Dwudziestego Pierwszego Tygodnia Zwykłego – dzień 29 sierpnia 2026 r.

Sobota Dwudziestego Pierwszego Tygodnia Zwykłego – dzień 29 sierpnia 2026 r.

Przygotowanie pierwsze.

Dziś zastanowimy się nad drugim środkiem nabycia pokory, który jest: 1) ćwiczenie się w pokorze, przez akty tej cnoty; 2) zastosowanie tych praktyk do wszystkich szczegółów życia. Następnie postanowimy sobie zachować wielką pokorę: 1) w modlitwie; 2) we wszystkich stosunkach z bliźnim tak w mowie, jak i w obejściu się. Naszą wiązanką duchowną będą te słowa Mędrca: „Obmierzła jest pycha przed Bogiem i przed ludźmi”[1] .

Przygotowanie drugie.

Oddajmy cześć Jezusowi Chrystusowi, upokorzonemu w żłóbku, w dzieciństwie, w wieku dojrzałym, w czasie męki i śmierci swojej i w Przenajświętszym Sakramencie. Złóżmy Mu hołdy uwielbienia i miłości, prosząc o łaskę do naśladowania Go.

PUNKT PIERWSZY.

Upokorzenia są najlepszym środkiem do nabycia pokory.

Wielka jest różnica między upokorzeniem a pokorą. Upokorzenie jest wypadkiem zewnętrznym, który od nas nie zależy i często spotyka nas pomimo woli naszej. Pokora jest uczuciem wewnętrznym, usposobieniem duszy, która uważając się za niegodną czci, przyjmuje upokorzenie jako rzecz należącą się jej; to można nazwać pokorą w czynie i uważać za najlepszy środek do nabycia pokory. W istocie, nauki i sztuki piękne nie inaczej się nabywają, tylko przez wprawę: kto by się ograniczył na poznaniu teorii medycyny, architektury albo malarstwa, a nigdy w tych naukach i sztukach się nie ćwiczył, nie zostałby nigdy dobrym lekarzem, ani dobrym budowniczym, ani dobrym malarzem. Tym więcej, kto się nie ćwiczy w pokorze przez praktykę tej cnoty, nigdy pokornym nie będzie. Upokorzenie jest wstrętne dla natury, a ten wstręt można pokonać jedynie praktykowaniem upokorzeń, dla przekonania się, że to nie jest rzecz tak przykra, jak się wydaje. Z początku wahamy się; w miarę jak postępujemy, nabieramy odwagi i w końcu nie tylko zwyciężamy wstręt do upokorzeń, ale znajdujemy w nich upodobanie, za przykładem świętego Jana od Krzyża, który za swoje prace apostolskie jednej tylko żądał nagrody, to jest wzgardy ludzkiej. „Panie Jezu, być wzgardzonym dla Ciebie, jest to jedyna nagroda, o którą proszę za wszystko, com uczynił dla Ciebie” – rzekł ten święty Panu Jezusowi, który mu się ukazał. Upokorzenie jest drogą, prowadzącą do pokory, tak jak cierpliwość prowadzi do pokoju, a nauka do nabycia wiadomości. Kto chce być pokornym, ten musi iść drogą pokory. Tak jak zewnętrzny akt pychy rozbudza uczucie wewnętrzne, tak również akt pokory zewnętrzny, albo, co na jedno wyjdzie, upokorzenie dobrze przyjęte, zwiększa w nas ducha pokory; przyczyna tego jest taka: że praktyka silniej wpływa na wolę, niż myśl albo pragnienie, że przedmiot obecny więcej porusza, niż nieobecny, i że doświadczenie lepiej uczy, niż teoria. Dlatego Jezus Chrystus nie ograniczył się na zaleceniu nam pokory i na uczuciu wewnętrznym tej cnoty; całe życie Jego było pasmem upokorzeń. Dlaczegóż nie mielibyśmy ich przyjąć na wzór Jego? Wzgarda dlatego jedynie jest przykra, że jej przyjąć nie chcemy. Wstręt do wzgardy powinien nas upokarzać. Prawdziwa pokora przyjmuje wszelką wzgardę tak większą, jak i mniejszą. Kto nie chce znieść najmniejszego upokorzenia, ten nie ma najmniejszej pokory i nigdy nie postąpi w pokorze, jeżeli nie zgodzi się, aby nim gardzono i za nic go miano. Osądźmy według tych zasad, w jakim stopniu posiadamy cnotę pokory.

PUNKT DRUGI.

Jak mamy ćwiczyć się w pokorze?

Ćwiczyć się możemy w pokorze: 1) w stosunkach z Bogiem, uważając się wobec Niego jako ubogi, nic niemający, jako chory wstydzący się swej słabości, jako robak czołgający się w prochu u stóp Jego tronu, jako nicość przed Jego nieskończonym majestatem, mówiąc do Niego: „Panie, jestem niczym, a Ty jesteś wszystkim; ja nic nie mogę, a Ty możesz wszystko; wstydzę się siebie samego i brzydzę się sobą, a Ty, Panie, wprawiasz w zachwycenie całe niebo swoim pięknem”. – O! jak dusza, przejęta tymi uczuciami, miłą jest Bogu, ile łask ściąga na siebie! Możemy ćwiczyć się w pokorze w stosunkach z bliźnim, obierając zawsze najmniejszą cząstkę i ostatnie miejsce; obchodząc się ze wszystkimi z należytym względem i szacunkiem, ciesząc się, że innych więcej cenią niż nas i że nas mają za nieumiejętnych i niezdolnych do niczego, dla uczczenia tym sposobem upokorzeń Słowa Wcielonego; przyjmując chętnie rady, zarzuty, nawet wzgardę bez usprawiedliwiania się; nie mówiąc nigdy o sobie i cierpiąc przeciwności z cichością i cierpliwością; chętniej przestając z ubogimi, maluczkimi i z prostaczkami, niż z wielkimi i bogatymi tego świata. Przez takie postępowanie Święci utwierdzili się i udoskonalili w pokorze, i my też tą tylko drogą możemy nabyć tej cnoty. Można ćwiczyć się w pokorze w stosunku z sobą samym, znosząc z radością wady naturalne, upokarzające nas, myśląc często, że jesteśmy mało warci, że mamy mało rozumu, że nam brak zdrowego sądu o rzeczach, że mamy mało cnót w porównaniu ze Świętymi; oddalając wszelkie myśli, jakie nam poddaje miłość własna o naszych zasługach i łaskach otrzymanych; wreszcie, nie zważając na opinię ludzką i we własnym przekonaniu, kładąc się niżej od wszystkich, nawet od największych grzeszników i niewiernych, bo gdyby oni odebrali tyle łask co my, lepsi byliby może od nas; kładąc się niżej od szatanów, którzy raz tylko zgrzeszyli pychą, a my tak wiele popełniliśmy grzechów. Zbadajmy w tym względzie nasze sumienie: czy ćwiczymy się tym sposobem w cnocie pokory?

Postanowienia i wiązanka duchowa jak wyżej.


[1] –  Eklezjastyk X, 7.  [przypis redakcji – słowo obmierzły oznacza coś lub kogoś, co budzi wielki wstręt, odrazę, obrzydzenie lub głęboką niechęć. Jest to określenie bliskie takim wyrazom jak obrzydliwy, ohydny czy odrażający. Pochodzi od słowa mierzić czyli budzić wstręt, obrzydzać.]