Sobota Czwartego Tygodnia Wielkanocnego – dzień 2 maja 2026 r.
Przygotowanie pierwsze.
Zakończymy dziś rozmyślania o życiu wewnętrznym i rozważać będziemy trzy środki, służące do nabycia i udoskonalenia w nas tego życia; tymi środkami są: 1) dobry rozkład czasu; 2) umartwienie zmysłów; 3) częste używanie aktów strzelistych. Następnie postanowimy sobie: 1) mieć stały rozkład czasu i zajęć; 2) strzec się myśli niepożytecznych, ciekawości chcącej wiedzieć wszystkie nowiny; 3) ćwiczyć się w dzień i w nocy w aktach strzelistych. Naszą wiązanką duchowną będą słowa z pieśni Zachariasza: „Służmy Bogu w świątobliwości i sprawiedliwości, chodząc przed nim po wszystkie dni nasze”[1].
Przygotowanie drugie.
Oddajmy cześć świętej duszy Jezusa Chrystusa, zatopionej w Bogu, rozmawiającej z Nim w skrytości swego serca i we wszystkich szczegółach życia spełniającej najświętszą wolę Ojca swego. Dziękujmy Zbawicielowi za piękny przykład, jaki nam daje i złóżmy Mu należne hołdy.
PUNKT PIERWSZY.
Dobry rozkład czasu jest najpierwszym środkiem do nabycia życia wewnętrznego.
Dwie rzeczy są koniecznie potrzebne i zarazem skuteczne do nabycia życia wewnętrznego: 1) trzeba zrobić dobry rozkład czasu; nieład w rzeczach zewnętrznych jest powodem wewnętrznego nieładu duszy; on ją rozprasza i sprawia zaniedbanie obowiązków, przez zapomnienie, albo zły rozkład; przeciwnie, ład w rzeczach zewnętrznych dopomaga duszy do skupienia, powściąga jej niestałość, czyni jej łatwym życie dla Boga i w Bogu. 2) trzeba wiernie spełniać ćwiczenia pobożne, które są tak potrzebne dla duszy, jak dusza dla ciała; te ćwiczenia utrzymują w niej ducha wiary, dobre myśli, pobożne uczucia. Kto jest wierny tym ćwiczeniom, temu wszystko idzie dobrze; kto je zaniedbuje, ten wszystko źle spełnia; dusza, pozbawiona ćwiczeń duchowych, staje się oschła, zniechęca się do swoich obowiązków, do Boga, do samej siebie, nie czuje pociechy w obcowaniu z Bogiem i rozprasza się na zewnątrz. Dobry rozkład zajęć jest jedynym środkiem do wiernego wykonywania ćwiczeń pobożnych. Gdzie nie ma dobrego rozkładu, tam nie ma porządku. Dusza żyje według swego zachcenia; robi wszystko w niewłaściwym czasie; dzień jutrzejszy różni się od wczorajszego; jest ustawiczna zmiana w użyciu czasu. Gdzie jest dobry rozkład, wszystko porządnie się odbywa; każdy obowiązek ma swój naznaczony czas; nic nie jest zapomniane, nic nie jest przedwcześnie albo za późno wykonane, nic nie jest zbyt nagle albo zbyt powolnie zrobione. Dzięki rozkładowi, wszystko idzie dobrze, co się odnosi do rzeczy zewnętrznych, to się stosuje i do ćwiczeń pobożnych; wszystkie spełniane są z dokładnością; gdzie nie ma rozkładu, tam ćwiczenia, nie mając godziny stałej, są odkładane, a w końcu opuszczone zupełnie. Zbadajmy nasze sumienie, a przekonamy się, że to jest prawdą.
PUNKT DRUGI.
Umartwienie zmysłów jest drugim środkiem do nabycia i udoskonalenia życia wewnętrznego.
Oczy, które chcą widzieć wszystko, nawet to, czego widzieć nie potrzebują, są jak okna duszy, przez które wchodzą wyobrażenia rzeczy zewnętrznych, niekiedy nawet śmierć dla duszy, a co najmniej rozproszenie i zapomnienie o Bogu. Uszy, nienasycone słuchaniem, wprowadzają do duszy mnóstwo nowin, które ją rozrywają; język nie mogący się powstrzymać wystudza pobożność do tego stopnia, że, jak święty Augustyn powiada, kto wiele mówi, nigdy nie będzie człowiekiem wewnętrznym; stąd wynika, że ten tylko ma w sobie życie wewnętrzne, kto umartwia wzrok i ciekawość, kto unika rozmów próżnych i uważnym jest w mowie. Niemniej jest ważnym umartwienie wewnętrznych władz umysłu, to jest wyobraźni i rozumu. Jeżeli zajmować się będziemy próżnymi wyobrażeniami, niepożytecznymi myślami, w duszy naszej panować będzie zgiełk, mniej hałaśliwy niż zgiełk wielkiego świata, ale niemniej rozpraszający, w którym przedstawią się razem przeszłość, teraźniejszość i przyszłość, osoby i miejsca, czasy i przedmioty; przeszłość przypominać nam będzie, cośmy widzieli albo słyszeli, cośmy robili albo doznali; przyszłość zapytywać będzie, co i jak robić będziemy; przedstawią się nam osoby nieobecne, jakby z nami rozmawiające; miejsca, w których byliśmy i które myślą przebiegamy. Z takim stanem umysłu życie wewnętrzne nie da się pogodzić, jak pokój z wojną, jak milczenie z gwarem, jak dzień z ciemnością. Zapytajmy naszego sumienia, czy to nie jest prawdą.
PUNKT TRZECI.
Częste akty strzeliste są trzecim środkiem do nabycia i udoskonalenia w nas życia wewnętrznego.
O. Bourdaloue podaje ten środek jako najskuteczniejszy do nabycia ducha wewnętrznego. Akty strzeliste są tym w życiu wewnętrznym, czym jest drzewo dla ognia: im więcej drzewa wrzucimy w ogień, tym płomień staje się żywszy; tak samo się dzieje co do aktów strzelistych: im częściej je czynimy, tym więcej serce się rozpala i duch wewnętrzny skupia. To ćwiczenie, tak pożyteczne, tym jest łatwiejsze, że wszystko w naturze podaje nam przedmiot do aktów strzelistych. Każda gwiazda na niebie, każda roślina i kwiatek, każde stworzenie nakłania nas do tego. Przykłady dobrych ludzi do tego nas pobudzają; nawet grzechy złych mogą, jeżeli chcemy, dać nam sposobność do podniesienia myśli ku Bogu, aby Mu za to złożyć zadośćuczynienie i wynagrodzenie.
Postanowienia i wiązanka duchowa jak wyżej.
[1] – por. Ewang. św. Łukasza, I, 74-75.

