Pierwsza sobota po Bożym Narodzeniu – dzień 27 grudnia 2025 r.

Pierwsza sobota po Bożym Narodzeniu – dzień 27 grudnia 2025 r.

Przygotowanie pierwsze.

W dzisiejszym rozmyślaniu uczyć się będziemy od świętego Jana: 1) kochać Jezusa; 2) kochać bliźniego; 3) kochać w sposób szczególniejszy Najświętszą Pannę. Potem zrobimy postanowienie: 1) wykonywać wszystkie sprawy dla miłości Bożej; 2) kochać bliźniego z wyrzeczeniem się siebie, znosić go i przebaczać mu; 3) pobudzać się do coraz większej miłości dla Najświętszej Panny. Jako wiązankę duchową weźmiemy te słowa świętego Jana, które on sam o sobie powiedział: „Był to uczeń, którego miłował Jezus”[1].

Przygotowanie drugie.

Oddajmy cześć Jezusowi, który w szczególny sposób umiłował świętego Jana i był nawzajem miłowany od niego miłością niezrównaną. Oddajmy także cześć Najświętszej Pannie, jako przybranej Matce świętego Jana i winszujmy temu szczęśliwemu uczniowi, że żył z Jezusem i Maryją w tak ścisłym i serdecznym stosunku.

PUNKT PIERWSZY.

Święty Jan uczy nas kochać Jezusa.

W życiu swoim daje nam najpiękniejszy wzór tej miłości. Czytając Ewangelię, którą napisał, czujemy, że miłość kierowała jego piórem; każde słowo tchnie miłością. Listy jego nacechowane są miłością; wszystkie mogą się streścić w tych trzech słowach: kochajmy Boga, kochajmy Jezusa, kochajmy bliźniego. W Objawieniach jego przebija wszędzie miłość i wszystko pobudza do miłości aż do ostatniego wiersza, który jest westchnieniem miłości: „Przyjdź Panie Jezu”[2]. Jego czyny tak jak i pisma są natchnione miłością. Z tej miłości wypływała niewinność i prostota obyczajów, którymi się odznaczała dusza jego, a na zewnątrz objawiała się szczerość i skromność; jego czystość dziewicza zachwycała Jezusa, miłośnika dziewictwa i króla dziewic. Dla miłości Jezusa podejmował prace i odbywał podróże, głosząc Ewangelię naprzód w ziemi żydowskiej i Samarii, a po Zesłaniu Ducha świętego w Azji, gdzie zakładał kościoły, wyświęcał biskupów, zwyciężał heretyków; a kiedy dla wieku podeszłego nie mógł już chodzić, kazał się zanosić do kościoła, aby nauczać miłości i mówić wiernym: Dzieci moje, miłujcie się wzajemnie. Miłość jego była wyższą nad wszelką bojaźń; kiedy Jezusa pojmano w nocy, wmieszał się między tłum zajadłego ludu, aby widzieć swego umiłowanego Mistrza; w dzień męki Zbawiciela stał pod krzyżem, aby w niemożności innej obrony przynieść Mu przynajmniej niejaką pociechę swoją obecnością; po śmierci Jezusa dla miłości Jego znosi męczeństwo, wygnanie, olej wrzący i zapalczywość tyranów. Czy może być gorętsza miłość? Niestety, czym jest nasza miłość w porównaniu z jego miłością? Pobudzajmy się do większej miłości do Jezusa, który tak jest tego godzien. Święty Jan okazuje życiem swoim, jak wielkie korzyści przynosi dla duszy miłość Boża. Widzimy, że kto kocha Jezusa, pewnym jest, że go Jezus kocha. Ponieważ święty Jan bardzo miłował Zbawiciela, Jezus zlewa na niego wszystkie łaski, jakich drugim tylko częściowo udziela: robi go apostołem, ewangelistą, biskupem, nauczycielem, męczennikiem, wyznawcą, dziewicą, patriarchą i założycielem Kościoła w Azji; w czasie ostatniej wieczerzy pozwala mu spoczywać na swoim sercu i zlewa na niego skarby świętości i światła; podnosi umysł jego aż na łono Ojca, aby mógł poznać zrodzenie Słowa, czerpać tam swą Ewangelię, wyczytać przyszły tryumf Kościoła i próby, jakie przechodzić będzie. O jak dobrze jest kochać Jezusa, który tak wspaniale wynagradza tych, co Go kochają! Duszo moja, przejmij się miłością do Jezusa i żyj jedynie na to, aby Go kochać.

PUNKT DRUGI.

Święty Jan uczy nas kochać bliźniego.

Inni Ewangeliści wskazali tylko obowiązek miłości; święty Jan w całej piękności rozwinął go. On to uczy nas, że miłość ewangeliczna jest przykazaniem prawdziwie nowym, ponieważ wymaga najwyższej doskonałości; że ona jest cechą, odróżniającą chrześcijan; że powinna brać za wzór miłość samego Jezusa Chrystusa do ludzi, tak dalece, żebyśmy przebaczali wszelkie urazy i miłością płacili za niewdzięczność i obojętność; że wzoru tej miłości jeszcze wyżej szukać mamy, to jest w zjednoczeniu ze sobą trzech Osób Boskich. Taka jest wzniosła nauka, którą podaje nam święty Jan przez całe swoje życie; a kiedy dla słabości podeszłego wieku nie może miewać długich nauk, powtarza zebranym wiernym: Dzieci moje, miłujmy jedni drugich. Kiedy go zapytano, dlaczego ciągle powtarza te słowa, odpowiedział: że takie jest przykazanie Zbawiciela i że wypełnienie tego przykazania wystarcza. Czy tak pojmujemy miłość?

PUNKT TRZECI.

Święty Jan uczy nas kochać Najświętszą Pannę.

Święty Jan kochał Najświętszą Pannę jako Matkę Jezusa: było to dostatecznym powodem, aby Ją miłował ten, który był umiłowanym uczniem Jezusa; kochał Najświętszą Pannę jak swą własną matkę, którą mu zlecił Jezus umierając: „Synu mój: oto matka twoja”[3], rzekł do niego ten Boski Zbawca. Z tych dwóch powodów święty Jan, kochał Najświętszą Pannę miłością, którą daje łaska, ponieważ przez łaskę został przybranym synem Maryi. On był dla Niej aniołem opiekuńczym, pocieszycielem, podporą, ucieczką. Po śmierci Zbawiciela przyjął do domu swego tę strapioną wdowę, tę matkę bolejącą; otoczył Ją troskliwością i miłością i dopóki żyła, zaopatrywał Jej potrzeby. O ileż łask wysłużył sobie święty Jan przez tę opiekę, którą otaczał Najświętszą Pannę! Jak wiele korzyści odniósł, patrząc na Jej pobożność, pokorę, cichość, skromność i miłość; jak pożyteczne były dla duszy jego rozmowy z Matką Boga, Jej rady, Jej zachęty pełne tkliwości, a szczególnie modlitwy Jej, ściągające błogosławieństwa nieba na jego prace apostolskie! O jak dobrze jest kochać Maryję, być Jej zupełnie oddanym i jak wiele łask przywiązanych jest do tego nabożeństwa! Czy rozumiemy to i czy staramy się o coraz większą miłość do Maryi?

Postanowienia i wiązanka duchowa jak wyżej.


[1] –   Ewang. św. Jana, XIII, 23.

[2] –   Objawienie św. Jana, XXII, 20.

[3] –   Ewang. św. Jana, XIX, 27.