Siedemnasta Niedziela Zwykła – dzień 26 lipca 2026 r.

Siedemnasta Niedziela Zwykła – dzień 26 lipca 2026 r.

Przygotowanie pierwsze.

Dziś rozważać będziemy Ewangelię niedzielną i nauczymy się od Jezusa Chrystusa, plączącego nad Jerozolimą, jak mamy mieć litość: 1) nad naszą własną nędzą; 2) nad nędzą drugich. Następnie postanowimy sobie: 1) nie trapić się naszą nędzą duchowną z pobudki miłości własnej, ale upokarzać się z mocnym postanowieniem poprawy; 2) boleć nad cierpieniami Kościoła i modlić się za niego, jeżeli nic więcej uczynić nie możemy; starać się o nawrócenie grzeszników; wspierać ubogich jałmużną; pocieszać strapionych, o ile będziemy mogli. Naszą wiązanką duchową będą te słowa Ewangelii: „[Jezus] ujrzawszy miasto, zapłakał nad nim”[1].

Przygotowanie drugie.

Oddajmy cześć Zbawicielowi, plączącemu nad Jerozolimą, którą zawsze tak miłował. Podziwiajmy i wychwalajmy Jego dobroć: więcej Go obchodzą nieszczęścia tego biednego miasta, niż Jego własny interes; a wśród okrzyków ludu, przyjmującego Go z tryumfem, nie zapomina o klęskach, jakie czekają mieszkańców Jerozolimy. Któżby nie kochał Boga tak dobrego?

PUNKT PIERWSZY.

Powinniśmy mieć litość nad naszą własną nędzą.

Jerozolima, nad którą płakał Zbawiciel, jest obrazem naszej duszy, nad którą także płakać należy. Płaczcie same nad sobą, powiedział Jezus Chrystus do świętych niewiast, idąc na Kalwarię. Powinniśmy rzeczywiście opłakiwać nasze przeszłe grzechy, naszą obecną nędzę; płakać nad niepewnością zbawienia, nad nadużyciem łask, nad naszym małym postępem w cnocie. Bóg nawiedza nas codziennie przez światło, jakie nam daje, przez nauki, książki pożyteczne, przez święte przykłady, przez dobrodziejstwa, jakimi nas obsypuje, abyśmy pamiętali o Jego dobroci, wreszcie przez cierpienia, jakie na nas zsyła, abyśmy nie zapominali o Jego sprawiedliwości; a my, na nieszczęście, nie cenimy tych łask i nie korzystamy z nich. O duszo moja! jakiż to powód do łez! Jakież to nieszczęście, żeśmy tak często nie poznawali Nawiedzenia Pańskiego. Płaczmy nad sobą, jak Jezus Chrystus płakał nad Jerozolimą i nawróćmy się. Bóg, okazując nam naszą nędzę, chce nas pobudzić do pokory, do pokuty, do poprawy życia; a z naszej strony byłoby to wielkim złem, gdybyśmy na widok tej nędzy naszej zniechęcali się i upadali na duchu. Płaczmy nad naszą nędzą; ale łzom naszym niech towarzyszy zawsze mocne postanowienie poprawy, pokora i ufność w miłosierdzie Boże.

PUNKT DRUGI.

Powinniśmy mieć litość nad nędzą drugich.

Powinniśmy: 1) boleć nad cierpieniami Kościoła: bo on jest naszą matką, której wszystko zawdzięczamy i przez którą tylko możemy się zbawić. Wszystkie cierpienia Kościoła powinny nas obchodzić; wszystko, co się go tyczy, powinno nam być drogie i jako dzieci Kościoła mamy obowiązek modlić się za niego, jego sprawę uważać za naszą własną i bronić go wszelkimi sposobami, jakie są w naszej mocy.

Powinniśmy: 2) boleć nad cierpieniami naszej ojczyzny: bo Jezus Chrystus, płaczący nad Jerozolimą, uczy nas, jak mamy ojczyznę naszą kochać, boleć nad nieszczęściami jakie ją dotykają, tak duchowymi jak i doczesnymi, zapobiegać im, każdy w swoim zakresie i stosownie do środków, jakie posiada: modlitwą, dobrym przykładem, dobrą radą i czynem.

Powinniśmy: 3) boleć nad nieszczęściem grzeszników. Zamiast szemrać i narzekać na tych, którzy źle postępują, powinniśmy litować się nad ich zaślepieniem, modlić się o ich nawrócenie i używać wszelkich środków do naprowadzenia ich na dobrą drogę: bo to są dzieci Boga, nasi bracia w Jezusie Chrystusie.

Powinniśmy 4) mieć litość nad biednymi, wspomagając ich jałmużną, choćby nam przyszło ująć czego sobie samym. Powinniśmy wreszcie litować się nad wszystkimi strapionymi, pocieszać ich łaskawymi słowami, płakać z płaczącymi i cieszyć się, kiedy możemy pokrzepić na duchu którego z braci naszych i osłodzić mu jego cierpienia. Zbadajmy siebie, czy litość nasza obejmuje te wszystkie nędze.

Postanowienia i wiązanka duchowa jak wyżej.


[1] –  Łukasz. XIX, 41.