Rozmyślanie dodatkowe o próbach jakie przechodził św. Józef – dzień 23 marca 2026 r.

Rozmyślanie dodatkowe o próbach jakie przechodził św. Józef – dzień 23 marca 2026 r.

Przygotowanie pierwsze.

Dziś zastanowimy się nad drugą cechą życia świętego Józefa. Był on wystawiony na próby przez tych, którzy mu byli najdrożsi: miłość jego wystawiona była na próbę przez Maryję; wiara – przez Jezusa; posłuszeństwo – przez Boga Ojca; cierpliwość jego doświadczona była przez Opatrzność. Po tych czterech uwagach postanowimy sobie: 1) przyjmować wszystkie próby tego życia ze spokojem, nie poddając się niecierpliwości, nie szemrząc, nie trapiąc się, ale we wszystkim poddając się z miłością woli Bożej; 2) unikać starannie zuchwałego posądzenia bliźniego i nigdy nie tracić wiary w Opatrzność Boga. Wiązanką duchową będą dla nas te słowa Apostoła: „Utrapienia czasu niniejszego nie są godne przyszłej chwały, która się w nas objawi”[1].

Przygotowanie drugie.

Oddajmy cześć zamiarom Boga, który wystawia na próby przyjaciół swoich. Nie możemy zrozumieć w tym życiu dróg Opatrzności; ale bądźmy cierpliwi, zrozumiemy je później. Tymczasem uwielbiajmy je, nie pojmując ich i z miłością błogosławmy Boga, który wszystko dobrze czyni.

PUNKT PIERWSZY.

Miłość św. Józefa wystawiona na próbę przez Maryję.

Maryja, po wcieleniu Słowa, nie mogła ukryć przed Józefem swego stanu, bo to była rzecz widoczna; nie mogła wyjaśnić mu tej tajemnicy, bo najmniejsze słowo o tym cudzie, byłoby ściągnęło dla Niej cześć. Jakaż to próba miłości świętego Józefa! Z jednej strony nie chce potępiać, ani nawet posądzać Maryi: miłość nie myśli złego i nikogo nie sądzi; z drugiej strony pyta sam siebie, co to jest za tajemnica? Maryja nie mówi mu ani słowa, aby uspokoić jego straszną boleść. Nie wiedząc, co ma czynić, święty Józef chciał się z Nią rozłączyć, ale Anioł z nieba objawił mu tę tajemnicę i niepokój, jakiego doznawał, zamienił się w uwielbienie, cześć i miłość. Czy jesteśmy tak ostrożni w sądzeniu bliźniego? Czy nie pozwalamy sobie posądzać drugich, a co gorsza, czy nie udzielamy drugim naszych złośliwych podejrzeń? Czy staramy się, o ile możemy, pokrywać błędy bliźniego, uniewinniać je, ukrywać i odwracać rozmowę na inny przedmiot, kiedy drudzy o tym mówią?

PUNKT DRUGI.

Wiara św. Józefa wystawiona na próbę przez Słowo Wcielone.

Stan, w jakim się Jezus okazał świętemu Józefowi, nie przedstawiał Boga. Jezus był, jak inne dzieci, słaby i wątły; członki Jego były bezsilne; z oczu Jego płynęły łzy, a usta wydawały kwilenie. Jakże w tej słabości widzieć Boga, który jednym słowem dał byt wszystkiemu; którego ręka mierzy przestrzeń nieba i jednym palcem dosięga głębi morskiej? W ostatnich trzech latach swego życia okazywał swą wielkość przez cuda; ale jako dzieciątko nie ma nic, co by świadczyło o Jego potędze; widać tylko samą słabość, sądząc z powierzchowności: trzeba było ukryć to dziecię przed ścigającym je człowiekiem; trzeba było uciekać z nim w nocy i będzie mogło wrócić dopiero po śmierci tych, którzy nastają na Jego życie. Jakaż to próba dla wiary Józefa świętego! ale on wyszedł z niej zwycięsko; a nie żądając cudów, jak niewierni Żydzi, wyznaje, że to Dzieciątko jest Bogiem; w tej powierzchownej słabości czci najwyższą moc, rozkazującą światu. Upokorzenie Słowa wcielonego zwiększa jego miłość, która podziwia i uwielbia przyczynę tego wyniszczenia się Boga, nie zmniejszając bynajmniej prostoty i mocy wiary. Jakaż to dla nas nauka wobec Przenajświętszego Sakramentu!

PUNKT TRZECI.

Posłuszeństwo świętego Józefa wystawione jest na próbę przez Boga Ojca.

Idź do Betlejem, mówi do niego Bóg przez rozkaz cesarza pogańskiego; uciekaj do Egiptu, mówi mu Anioł; wróć do ziemi Izraelskiej, mówi mu inny poseł niebieski. O mój Boże! ileż miałby święty Józef do powiedzenia przeciw tym rozkazom? Mamy się udać do Betlejem! ależ Maryja bliską jest rozwiązania, a podróż może narazić dziecię na niebezpieczeństwo! Mamy uciekać do Egiptu! a czyż może Bóg lękać się człowieka? Mamy uciekać w nocy! a dlaczegóż nie czekać poranku? Uciekać do kraju tak odległego! ale skąd wziąć środki do odbycia tak długiej podróży, do zaopatrzenia potrzeb trzech osób w ziemi nieznanej? Święty Józef nie zastanawia się nad tym; jest posłuszny z prostotą, udaje się w podróż natychmiast, poddając swój rozum. Jakież to posłuszeństwo skore i doskonałe, proste i szczere, mężne i nieustraszone! Jakaż to znów nauka dla nas!

PUNKT CZWARTY.

Cierpliwość św. Józefa wystawiona na próbę przez Opatrzność.

Nie czytamy w księgach świętych, aby święty Józef przed narodzeniem Jezusa doznawał wielkich utrapień: pędził on bez wątpienia życie ubogie i skromne, zadowalając się stanem miernym. Ale od chwili narodzenia się Jezusa, życie świętego Józefa było ustawicznym męczeństwem. Dotąd miał swój dom; teraz schronieniem jego była stajenka. Dotąd żył spokojnie, wspierając swe ubóstwo pracą; teraz jest prześladowany, zmuszony uciekać do ziemi obcej. Dotąd, nie pragnąc mieć wiele, nie znał trwogi; teraz dusza jego doznała cierpienia, kiedy usłyszał słowa Symeona, mówiącego do Maryi: Miecz boleści przeniknie twą duszę. Dotąd, mało posiadając, mało miał do stracenia; teraz, mając Jezusa, zgubił Go w Jerozolimie: jakiej wtedy doznał trwogi! Ach! raczej wszystko utracić; bo bez Jezusa, czymże jest świat cały? Znajduje Go, ale śmierć odłącza go od Niego powtórnie; porzuca Jezusa i nie ujrzy Go aż w otchłani, w dzień Jego zmartwychwstania. W taki sposób cierpliwość świętego Józefa została wystawiona na próby przez rozmaite strapienia; ale on wśród tego pozostał spokojny i poddany woli Bożej. On zrozumiał, że utrapienia są ogniem, w którym Bóg oczyszcza cnotę tych, których kocha; że jedynie droga krzyża prowadzi do nieba; że sprawiedliwi muszą wszyscy nią iść i że Jezus nawiedzając duszę, zawsze przynosi jej krzyż. Czy takie jest nasze usposobienie? Czy nie naśladujemy ludzi światowych, którzy żyją na to jedynie, aby używać przyjemności, dogadzać sobie, niczego sobie nie odmawiać, w niczym się nie umartwiać, którzy oburzają się na cierpienia i przeciwności?

Postanowienia i wiązanka, duchowa jak wyżej.


[1] –  Rzym. VIII, 18.