Rozmyślanie dodatkowe na uroczystość Zwiastowania Pańskiego – dzień 25 marca 2026 r.

Rozmyślanie dodatkowe na uroczystość Zwiastowania Pańskiego – dzień 25 marca 2026 r.

Przygotowanie pierwsze.

W tajemnicy Zwiastowania rozważać będziemy: 1) tajemnicę miłości; 2) tajemnicę pokory. Stąd weźmiemy postanowienie: 1) pobudzać się do miłości Słowa Wcielonego i do nabożnego odmawiania modlitwy Anioł Pański, która to modlitwa jest pamiątką Zwiastowania; 2) ćwiczyć się w pokorze, wystrzegając się mówienia czegokolwiek na naszą pochwałę, a znosząc w milczeniu to, co nam przykrość sprawia; zachowując prostotę w ubraniu, w obejściu się i w całej powierzchowności. Wiązanką duchową będą słowa św. Jana, przyniesione z nieba: „Słowo ciałem się stało”[1].

Przygotowanie drugie.

Przenieśmy się w duchu do ubogiej izdebki Maryi w Nazarecie, w chwili, kiedy Archanioł Boży Gabryel, z rozkazu Bożego, zwiastuje Jej narodzenie Zbawiciela. Usłyszawszy z ust jego wolę Bożą, Najświętsza Panna odpowiada z pokorą: „Niech mi się stanie według słowa twego”. O jak to „niech się stanie” jest skuteczne! To słowo pełne uległości i posłuszeństwa a przecież potężniejsze ono niż to, na którego rozkaz świat został stworzony: bo ono daje byt Stwórcy samemu i pojednuje niebo z ziemią. Zaledwie zostało wymówione, a oto mocą Ducha Świętego, Słowo Przedwieczne stało się ciałem w łonie Maryi i Maryja została Matką Bożą. Upadnijmy na twarz przed tak wzniosłą tajemnicą, uwielbiajmy ją i podziwiajmy.

PUNKT PIERWSZY.

Zwiastowanie jest tajemnicą miłości.

Aby dobrze zrozumieć tę prawdę, zastanówmy się najpierw, kto jest Tym, który zstępuje z nieba dla zbawienia naszego. Bóg nie posyła nam Anioła na pomoc, ale sam w swej własnej Osobie do nas przychodzi. On sam, prawdziwy Syn Boży, prawdziwy Bóg, prawdziwe życie, początek i koniec wszystkich rzeczy, On sam, jasność Ojca, wyrażenie bytu Jego, w którym mieszka pełnia Bóstwa i który nie ubliża Bogu, Ojcu swemu, kiedy się mieni równym i współistotnym z Ojcem. A w jaki sposób przychodzi? Przyjmując to, co jest w nas najpodlejszego; to, co zasługuje na wzgardę i zawstydzenie, przyjmując ciało nasze; a więc Wszechmocny staje się słabym, Nieśmiertelny – śmiertelnym, Przedwieczny bierze początek, Niezmierzony staje się maleńkim, Bóg staje się człowiekiem. Stworzenie świata jest niewątpliwie wielkim dziełem miłości, zachowanie ludzi, które jest jakby ciągłym ich stwarzaniem, niemniej dowodzi tej wielkiej miłości: ale w tajemnicy Wcielenia daleko większa miłość się objawia. Do stworzenia świata wystarczyło jedno słowo, do zachowania go wystarcza wola Jego; ale w tajemnicy Wcielenia, Bóg zstępuje z wysokości swego tronu na najniższy stopień tego świata, gdzie jest największe upokorzenie i boleść. O niepojęta miłości! A dla kogo przychodzi? Dla człowieka, tej istoty tak małej, tak nędznej, która pełzała po tej ziemi, z dala od Jego tronu; dla człowieka upadłego i pozbawionego godności swej natury, ubogiego, tak ogołoconego, że sam siebie wstydzić się musi; dla człowieka, który stał się Jego nieprzyjacielem; dla tej nicości, którą sprawiedliwość chciała ukarać, a miłosierdzie powstrzymało rękę karzącą; dla człowieka, którego przewidział nieczułość, niewdzięczność, powtórne upadki, złośliwość posuniętą do tego stopnia, że deptać będzie krew swego Boga, i upór tak twardy, że pomimo tylu środków do zbawienia, zgubi się na wieki. W jakim czasie przychodzi? Wtedy, kiedy świat cały, oddany zbrodniom, błędom, nurzający się w błocie występków, czcił wszystkie namiętności ubóstwione; a ten świat, tak odrażający, Bóg Ojciec tak umiłował, że mu dał Syna swego. Syn Boży tak go ukochał, że przyjął na siebie ciało ludzkie. Mógł był skazać nas wszystkich na wieczne potępienie, jak zbuntowanych aniołów; ale, o miłości niewymowna! kiedyśmy byli Jego nieprzyjaciółmi i zasłużyli na Jego zemstę, przychodzi do nas, jedynie pobudzony dobrocią i miłosierdziem. A co nam przynosi? Przynosi nam wszystkie dobra, bo Jezus Chrystus jest wszystkim. Przez Wcielenie natura ludzka została wyniesiona nad Aniołów, ponieważ teraz powiedzieć można, że człowiek jest Bogiem, a Bóg człowiekiem. Przez Wcielenie przechodzimy z niewoli szatańskiej do godności dzieci Bożych, braci Boga, dziedziców nieba, współdziedziców Jezusa Chrystusa w posiadaniu królestwa niebieskiego. Przez Wcielenie otrzymujemy odpuszczenie grzechów: jeden akt skruchy wprowadza nas do nieba, wszystkie nasze modlitwy i dobre uczynki nabywają wartości nieskończonej. Wreszcie przez Wcielenie otrzymujemy światło do poznania prawdy, najwyższe przykłady, pobudzające nas do dobra, łaskę do życia cnotliwego i męstwo do wytrwania. Czy w tym nie zawierają się skarby miłości? Najtwardsze serce musi nią być poruszone.

PUNKT DRUGI.

Zwiastowanie jest tajemnicą pokory.

Podziwiajmy nadto pokorę Maryi. Anioł nazywa Ją łaski pełną; a Ona uważa się za istotę nędzną, która wszystko otrzymała od Boga. Anioł nazywa Ją błogosławioną między niewiastami; a Ona uważa się za niewiastę nic nieznaczącą, którą Bóg wyniósł z dobroci swojej. Wreszcie Anioł Jej mówi, że znalazła łaskę u Boga; a Ona odpowiada: bo wejrzał na niskość służebnicy swojej. Wreszcie Anioł Jej mówi, że jest Matką Boga; a Ona odpowiada: Oto ja służebnica Pańska. Ta pokora zjednała Jej zaszczyt macierzyństwa Boskiego, powiada święty Bernard. O! jakaż to prawda, że wody łaski spływają do dusz pokornych, jak deszcze na głębokie doliny; że tak, jak kosztowne kruszce kryją się we wnętrznościach ziemi, a perły w głębi morza, tak w duszach pokornych Bóg składa najwyższe cnoty. Pokora tak się podoba Bogu, że zstępując na ziemię, obiera ją sobie za cnotę najbardziej ulubioną. Aby zrozumieć tę pokorę Słowa Wcielonego, podnieśmy się myślą wyżej nad niebiosa, do tej niepojętej wysokości, na której przebywa doskonałość Jego Istoty, w niezmierzonej odległości od wszelkich stworzeń. To jest punkt, z którego mierzyć powinniśmy pokorę Słowa Wcielonego. Zstępuje naprzód do rzędu jaśniejących światłem Serafinów, to już wielkie uniżenie się Boga; jest to przestrzeń nieskończona do przebycia; zstępuję niżej i coraz niżej i łączy się z naturą ludzką. W błocie naszej natury chce zanurzyć swój majestat. Ale i w tym błocie są rozmaite stopnie. Jest błoto, błyszczące pod pokrywką złota i purpury. Jest to blask fałszywy, ale przecież bijący w oczy; Słowo Wcielone odrzuca go. Zstępuje coraz niżej; naprzód obiera stajenkę, potem ubogi domek rzemieślnika; znajduje tam ubogą niewiastę i ukrywa się w jej łonie; w tym ciemnem więzieniu obiera sobie pierwsze mieszkanie na ziemi. Jakaż to przepaść pokory! Kto widząc tę pokorę Boga, może pragnąć czci i chwały? Kto będzie chciał być widzianym, sławionym? Kto nie zamiłuje życia ukrytego?

Postanowienia i wiązanka duchowa jak wyżej.


[1] –  Ewang. św. Jana, I, 14.