Poniedziałek Wielkiego Tygodnia – dzień 30 marca 2026 r.
Przygotowanie pierwsze.
Dziś rozważać będziemy, co Jezus Chrystus wycierpiał w czasie swojej Męki, od swoich apostołów: 1) Judasz Go zdradził; 2) Piotr Go sic zaparł; 3) prawie wszyscy inni apostołowie Go odstąpili. Następnie zrobimy postanowienie: 1) Nie ufać sobie, a całą ufność położyć w Bogu; 2) znosić cierpliwie wszystkie przykrości, jakie nas spotykają, nieraz nawet od najlepszych przyjaciół. Naszą wiązanką duchową będzie skarga Hioba, zastosowana do Jezusa Chrystusa: „Opuścili mnie bliscy moi”[1].
Przygotowanie drugie.
Oddajmy cześć Jezusowi Chrystusowi, który tak kochał swoich apostołów, tak był cierpliwy i wyrozumiały dla ich błędów, tak hojnie obsypał ich łaskami, a pomimo tego, został przez nich zdradzony i opuszczony. Uwielbiajmy Jego miłosierdzie, wysławiajmy i błogosławmy Jego pobłażliwość na słabości ludzkie.
PUNKT PIERWSZY.
Jezus zdradzony przez Judasza.
Jezus Chrystus obsypał Judasza dobrodziejstwami; przyjął go do grona swoich apostołów i przyjaciół, dał mu moc czynienia cudów. Przy ostatniej wieczerzy umył mu nogi, dał mu się cały w Komunii świętej; a ten nieszczęsny, zamiast być Mu wdzięcznym za tyle dobrodziejstw, sprzedał Go żydom za trzydzieści srebrników; stanąwszy na czele Jego nieprzyjaciół, dał Mu zdradziecki pocałunek, aby przez ten umówiony znak wskazać żołnierzom Tego, którego mieli pojmać. O! jak ta zdrada była bolesna dla serca Jezusa! Jeżeli nam jest przykro, kiedy ten, kogo kochamy, nie odpłaca nam miłością, jakaż to boleść, kiedy kto za miłość odbiera złośliwość i zdradę? Zbawiciel chciał doświadczyć tej boleści dla pociechy tych, którzy są ofiarą niewdzięczności albo zdrady i aby ich nauczyć, jak się mają w tych okolicznościach zachować. Na zdradę odpowiada dobrocią i łagodnością: „Przyjacielu!”[2] mówi do Judasza. Tak jakby mówił: Jeżeli ty mnie już nie kochasz, ja ciebie zawsze kocham i tak samo gotów jestem przebaczyć ci, jak i przyjąć tę zniewagę, którą mi niesprawiedliwie wyrządzasz; do nas mówi Jezus, abyśmy się nigdy nie gniewali, nawet na tych, którzy nam najwięcej złego zrobili, żebyśmy czuli litość, a nie oburzenie dla tego, kto grzeszy i żebyśmy nigdy nie tracili ufności w miłosierdziu Bożym, kiedy Jezus Chrystus nazywa Judasza swoim przyjacielem, pomimo zdrady, jakiej się względem Niego dopuścił. „Po coś przyszedł?”[3] dodaje Zbawiciel. Ileż znaczenia zawiera się w tych słowach: po co? Dlaczego, Judaszu, zdradzasz Pana i Boga twego? Dla trzydziestu srebrników i dla przekleństwa Bożego, dla małego, doczesnego zysku i dla potępienia wiecznego! Jakież to szaleństwo! Dlaczego duszo chrześcijańska, tak się ubiegasz o to, co zadowala pychę, próżność, chciwość? Co ci z tego przyjdzie? Dlaczego jesteś tak leniwa w służbie Bożej, tak oziębła w modlitwie, tak wiele czasu tracisz na niepożytecznych rozmowach i czytaniach? Co ci z tego przyjdzie? Na co się przyda całe życie twoje, każda twoja czynność? Jaki jest cel twój? Jakie owoce zbierać będziesz? O jak bezrozumnym jest człowiek, który grzeszy, żyje nie dla Boga, nie czyni tego, co się Bogu podoba!
PUNKT DRUGI.
Piotr zapiera się Jezusa.
Zastanówmy się na modlitwie, jaka była boleść serca Jezusowego, kiedy Piotr się Go zaparł. Rozważmy jak pożyteczne nauki wypływają dla nas z upadku i nawrócenia Apostoła.
- Upadek jego jest dla nas nauką:
- Abyśmy sobie nie ufali. Święty Piotr upadł, bo zanadto ufał siłom własnym; tak upadną wszyscy zarozumiali, którzy liczą na swoją cnotę.
- Upadek Apostoła uczy nas, abyśmy nie oddalali się od Jezusa Chrystusa przez częste stosunki ze światem i przez rozproszenie. Święty Piotr szedł z daleka za Zbawicielem, powiada Ewangelia.
- Upadek świętego Piotra ostrzega nas, abyśmy unikali okazji. Apostoł ten zatrzymał się dla rozmowy z służącą.
- Upadek świętego Piotra uczy nas, abyśmy uzbrajali się przeciw pokusom przez czuwanie i modlitwę. Jezus Chrystus zalecił te dwa środki. Święty Piotr spał w ogrodzie Oliwnym.
- Z upadku Apostoła uczymy się jeszcze, że powinniśmy prędko podnosić się z pierwszego upadku, bo inaczej w coraz głębszą wpadniemy przepaść. Święty Piotr za pierwszym razem powiedział: Nie znam tego człowieka. Za drugim razem przysięgą stwierdził te nieszczęśliwe słowa; za trzecim razem potwierdził przysięgę zaklęciem. Takim sposobem jeden upadek pociąga za sobą drugi, kiedy kto nie stara się zaraz podnieść.
- Nawrócenie świętego Piotra nie mniejszą jest dla nas nauką, jak jego upadek. Ono nam pokazuje:
- Dobroć Jezusa Chrystusa; jednym spojrzeniem przenika serce swego Apostoła i nawraca go. O jak to spojrzenie było uprzedzające! Piotr nie szuka Jezusa, ale Jezus robi pierwsze kroki. Jak potężne było to wejrzenie! Podniosło upadłą odwagę Piotra i wycisnęło z oczu jego strumień łez. Spojrzenie pełne dobroci! Oszczędza swemu Apostołowi wstydu za jego występek i leczy ranę, nie dotykając się jej. O jak spojrzenie Jezusa było szlachetne! Zapomina o swoich własnych cierpieniach, a myśli o nawróceniu swego Apostoła. Szczęśliwy, kto rozumiejąc potęgę tego spojrzenia Boskiego, odkrywa Jezusowi swoje rany i serce!
Nawrócenie świętego Piotra uczy nas:
- opłakiwać nasze grzechy, nie z bojaźni, ale z miłości; opłakiwać je gorzko, ustawicznie. Święty Piotr do śmierci opłakiwał, że na nieszczęście zaparł się swego mistrza, a na twarzy jego pozostały ślady dwóch strumieni łez, które płynęły z oczu jego. Zachowajmy w sercu wszystkie nauki, jakie nam dają upadek i nawrócenie Apostoła i korzystajmy z nich.
PUNKT TRZECI.
Jezus opuszczony przez swoich Apostołów.
Apostołowie, którzy tak oświadczali, że są gotowi umrzeć dla Jezusa Chrystusa, stracili odwagę widząc niebezpieczeństwo i wszyscy Go opuścili. Nauczmy się stąd:
- Jak człowiek jest słaby i nędzny sam przez się i jak mało potrzeba, aby zniweczyć nasze dobre postanowienia; jak powinniśmy nie ufać swoim siłom, nie liczyć na siebie, nie narażać się na okazje, ale czuwać i modlić się ciągle, aby wyprosić sobie potrzebną łaskę, która sama jedynie może utrzymać nas w dobru.
Nauczmy się:
- nie liczyć na przyjaźń ludzką, ani się nie zniechęcać, kiedy ona nas zawiedzie. Wszyscy Apostołowie przyrzekli Jezusowi Chrystusowi, że Go nie opuszczą nigdy, a jak tylko spostrzegli niebezpieczeństwo, wszyscy uciekli. Jeżeli Jezus Chrystus zniósł to opuszczenie, znośmy i my, za Jego przykładem, opuszczenie nawet przez tych, na których, zdawało nam się że, mamy prawo liczyć; niech nam wystarcza Bóg, który nas nigdy nie opuści; Jego zawsze mieć będziemy, a w Nim znajdziemy wszystko.
Postanowienia i wiązanka duchowa jak wyżej.
[1] – Księga Hioba, XIX, 14.
[2] – Ewang. św. Mateusza, XXVI, 50.
[3] – Tamże

