Poniedziałek V-ego tygodnia Wielkiego Postu – dzień 23 marca 2026 r.
Przygotowanie pierwsze.
Rozważaliśmy wczoraj, jak nas ukochał Jezus ukrzyżowany, dziś zastanowimy się nad tym, jak my kochać Go powinniśmy; i zobaczymy, że 1) miłość nasza ku Niemu winna się łączyć z uczuciem żalu za przeszłość; 2) a objawiać się gorliwością ze względu na teraźniejszość i przyszłość. Następnie zrobimy postanowienie: 1) często, w ciągu dnia, wzbudzać akty miłości do Jezusa cierpiącego i umierającego dla nas; 2) wszystko czynić z miłości ku Niemu i w tym celu starać się o jak najdoskonalsze wykonywanie naszych spraw. Naszą wiązanką duchową będą te słowa świętego Pawła: „Za wszystkich umarł Chrystus, aby i ci, co żyją, już nie żyli sobie, ale temu, który za nich umarł i zmartwychwstał”[1].
Przygotowanie drugie.
Upadnijmy w duchu na twarz przed Jezusem cierpiącym i umierającym za nas; i oddajmy Mu najgorętsze hołdy czci, wdzięczności i miłości.
PUNKT PIERWSZY.
Miłość nasza ku Jezusowi winna się łączyć z uczuciem żalu za grzechy przeszłości.
Jakiż mamy powód do wstydu i żalu, kiedy rozważamy naszą przeszłość u stóp krzyża! Niestety! musimy tu przyznać, że byliśmy nieczuli i obojętni na widok krzyża Zbawiciela! Czyż nie widzimy, że krzyż jest księgą, w której grzechy nasze zapisane są krwawymi literami? Ciało Boskiego Zbawcy, poszarpane w kawałki i krew płynąca pod razami biczów, oskarża nas o zbytnie przywiązanie do wygód ciała. Jego głowa, cierniem ukoronowana, wyrzuca nam pychę rozumu i próżność myśli. Żółć i ocet, którym Go poją zawstydzają naszą chęć dogadzania zmysłowości. Jego oblicze zranione policzkami i okryte plwocinami potępia naszą żądzę sławy i zaszczytów, nasz wstręt do pokory i do wzgardy. Gwoździe, którymi jest przybity, powinny zawstydzać nasze zamiłowanie wolności i niezależności. Wreszcie, śmierć Jego stawia nam przed oczy wielkość naszych grzechów, które były tej śmierci przyczyną. O Jezu! jakże bardzo winienem Cię kochać, jakże żałuję, żem Cię tak obrażał! Niechże pokuta będzie teraz moim udziałem; nauczony wołaniem, wychodzącym z ran Twoich, chcę zacząć nowe życie.
PUNKT DRUGI.
Miłość nasza do Jezusa ukrzyżowanego powinna się objawiać gorliwością i hojnością.
Gdyby ktoś z ludzi okazywał nam bezinteresownie szczerą przychylność, bylibyśmy mu za to pewnie nader obowiązani. Gdyby życzliwość swoją posunął aż do tego stopnia, izby nam oddał cały swój majątek, nie wiedzielibyśmy nawet, jak mu za to podziękować i jak się odwdzięczyć. Cóż dopiero gdyby ten sam człowiek oddawszy nam cały swój majątek, poświęcił nadto swój honor, i swoją wolność, pozwolił się związać i biczować jak niewolnik! ofiarował wreszcie swoje życie, a wszystko w tym celu, aby nas ocalić. Czyż podobna sobie nawet wyobrazić serce tak nieczułe, które by jeszcze obrażało takiego dobroczyńcę, lub zdołało mu czegokolwiek odmówić? O Jezu ukrzyżowany, Tyś uczynił dla nas daleko więcej, obsypałeś nas bez miary łaskami, które są owocami śmierci Twojej, jakżebyśmy mogli Cię obrażać, odmówić Ci czegokolwiek, kiedy Ty dajesz nam wszystko, kiedy oddajesz całkowicie samego siebie; jakżebyśmy mogli przywiązywać się do dóbr ziemskich, kiedy Cię widzimy obnażonego na krzyżu; jakbyśmy mogli dogadzać miłości własnej, kiedy Ty dopuszczasz na siebie takie zawstydzenie; czy moglibyśmy ubiegać się za uciechami, widząc, że Ty dla nas, przesycony jesteś boleścią? Nie, mój Boże, tak być nie powinno. Należy Ci się od nas miłość hojna, która niczego nie szczędzi, która wszystko poświęca. I na tym nie dosyć. Z miłością trzeba łączyć gorliwość, to szlachetne uczucie duszy, która oddając wszystko co ma, wyznaje pokornie, że to jest niczym co dała, w porównaniu z tym, na co zasługujesz, mój Jezu ukrzyżowany. Taka była miłość Świętych. Oni pragnęli coraz więcej kochać Jezusa, a choćby nie wiedzieć co robili, zawsze chcieli i więcej i lepiej wszystko czynić. Pragnienie coraz większej miłości paliło ich, chcieliby byli posunąć miłość do nieskończoności, gdyby tylko mogli, bo oni rozumieli, że Bóg godzien milion razy nieskończonej miłości. Dlatego to, ustawicznie się starali o postęp w miłości, a przy tym byli bardzo pokorni, wstydząc się, że na większą miłość zdobyć się nie mogą. Kto nam da tę miłość gorliwą, która trawi się pragnieniem, coraz więcej kochać? O miłości, przeniknij mnie. Niech żyję miłością jedynie i niech umieram z miłości! O mój Jezu ukrzyżowany, daj mi, jak świętemu Pawłowi takie serce, abym mógł powiedzieć: „Miłość Chrystusowa przyciska nas”[2].
Postanowienia i wiązanka duchowa jak wyżej.
[1] – II do Korynt. V. 15.
[2] – II do Korynt. V. 14.

