Poniedziałek trzeciego tygodnia zwykłego – dzień 26 stycznia 2026 r.
Przygotowanie pierwsze.
Zastanowiwszy się nad Jezusem i Maryją w świątyni, przypatrzmy się teraz trzeciej osobie, świętemu starcowi Symeonowi. Zobaczymy: 1) jak on się przygotował do szczęśliwego spotkania Jezusa w świątyni; 2) jakie były jego radości i boleści z powodu tego spotkania. Następnie uczynimy postanowienie: 1) lepiej się przygotowywać do Komunii świętej przez życie świątobliwe i gorące pragnienia; 2) rządzić się we wszystkim duchem Bożym, a nie duchem świata. Naszą wiązanką duchową będzie pieśń Symeona: „Teraz puszczasz sługę Twego, Panie, według słowa Twego”[1].
Przygotowanie drugie.
Oddajmy cześć Dzieciątku Jezus, spoczywającemu na ręku Symeona i napełniającemu umysł jego światłem, a serce najsłodszą pociechą. Prośmy Jezusa, aby nam udzielił choć cząstkę tych łask, jakie dał Symeonowi.
PUNKT PIERWSZY.
Jak się Symeon przygotowywał do spotkania Jezusa w świątyni.
Ewangelia opowiada nam to w tych słowach: „A oto był człowiek w Jeruzalem, któremu imię Symeon; a ten człowiek sprawiedliwy i bogobojny, oczekujący pociechy Izraelskiej: a Duch święty był w nim”[2]– Zastanówmy się nad tymi słowami Ewangelii: 1) Symeon był sprawiedliwy i bojący się Boga, to znaczy, że posiadał wszystkie cnoty, że starannie unikał wszelkiego grzechu i całe swe życie poświęcił miłości Boga i Jego służbie; 2) „oczekujący pociechy Izraelskiej”: to znaczy, że oderwany od wszystkiego, niczego więcej nie pragnął, tylko widzieć Jezusa, a potem umrzeć; 3) „Duch Święty był w nim“, to jest, że pełen Ducha Bożego, we wszystkim szedł za Jego natchnieniem: radził się Go, a Duch święty mu odpowiadał, kierował jego myślami, uczuciami i postępkami; w tym świętym stosunku Duch Święty oznajmił mu, „że nie miał oglądać śmierci, ażby pierwej oglądał Chrystusa Pańskiego”[3]. Przez takie życie przygotował się Symeon do szczęśliwego spotkania Jezusa w świątyni.
I nas także powołuje Jezus do radosnego spotkania się z Nim w kościołach naszych, kiedy nawiedzamy Przenajświętszy Sakrament, kiedy przyjmujemy Komunię świętą, kiedy słuchamy Mszy świętej. Czy tak cenimy tę łaskę, jak ją cenił Symeon? Czy jej pragniemy tak jak on? Czy się do niej przygotowujemy jak on przez życie czyste, przez unikanie grzechu, przez pełnienie cnót, przez zjednoczenie się z Duchem Bożym i przez posłuszeństwo Jego natchnieniom?
PUNKT DRUGI.
Radości i boleści Symeona w świątyni.
Symeon powiadomiony przez Ducha świętego o dniu i godzinie, w której Jezus miał przyjść do świątyni, udaje się tam z radością. Duch Boży oznajmia mu, że to Dziecię, na które ani lud ani kapłani nie zwracają uwagi, jest Zbawicielem oczekiwanym. Zbliża się do Niego i przypatruje Mu się z miłością. Serce Jego napełnia się radością na ten widok. Maryja ucieszona, że Syn Jej znalazł tak godnego siebie czciciela, składa Jezusa w jego ręce: kto może wyrazić z jaką radością Symeon przyjął ten szacowny skarb, jak go przyciskał do piersi, obmył łzami, okrył pocałunkami? W tych uniesieniach, serce jego napełnione niebiańską radością, nie mogło nic innego wyrzec: tylko tę wspaniałą pieśń: „Teraz puszczasz sługę Twego, Panie, w pokoju, według słowa Twego, gdyż oczy moje oglądały zbawienie Twoje, któreś zgotował przed obliczem wszystkich narodów; światłość na objawienie pogan i chwałę ludu Twego Izraelskiego”[4].
Takie skutki sprawia Komunia święta w duszach dobrze przygotowanych; przez nią otrzymujemy Jezusa, nie na ręce, ale – co więcej znaczy – do serca naszego; a to zjednoczenie się Stwórcy ze stworzeniem odrywa serce od wszystkiego, co nie jest Bogiem. Dusza posiada Boga, kocha Go; cała ziemia jest niczym dla tego, kto posiada taki skarb; wtedy pragnie umrzeć, aby mógł doskonalej kochać Boga na zawsze. Jednakże z tymi radościami świętego starca łączyły się niewymowne boleści. Bóg oświecając Go wewnętrznie, pokazał mu w przyszłości: 1) Boskie Dzieciątko jako znak, któremu sprzeciwiać się będą; 2) Serce Maryi przeszyte mieczem boleści; 3) Zbawcę Izraela, który się miał stać przyczyną upadku dla wielu i wyjawić myśli tajemne serc ludzkich. Jak te objawienia zasmuciły jego tkliwą duszę! Jak to?, ten Jezus, pełen dobroci, ma być przedmiotem prześladowań?! Tak jest, sprzeciwiać Mu się będą wszyscy, którzy nie chcą przyjąć surowych zasad Ewangelii, nauczającej, że tylko przez cierpienia, zaparcie i zadanie sobie gwałtu, można zdobyć królestwo niebieskie! Jak to?, Maryja będzie Królową Męczenników?! Tak jest, będzie nią z powodu udziału, jaki mieć będzie w cierpieniach Syna swego i w boleściach nad zgubą tylu dusz! Jak to?, Zbawca ludzi będzie powodem upadku dla wielu i wykryje ich tajemne myśli? Tak jest, On będzie przyczyną upadku tych, którzy nie będą chcieli się zbawić, a w wielki dzień sądu odkryje ich tajemne myśli. O jakże to rzecz straszna nie kochać Jezusa i nie korzystać z odkupienia, jakie nam wyjednał!
Postanowienia i wiązanka duchowa jak wyżej.
[1] – Ewang. św. Łukasza II, 29.
[2] – Ewang. św. Łukasza, II, 25.
[3] – Ewang. św. Łukasza. II, 26.
[4] – Ewang. św. Łukasza, II, 29-30.

